Sunday, 21 June 2009
...
No nie wiem, czy to jakieś fatum, czy kichuj, ale te wakacje upływają mi na radosnych marszach, jak nie po Wrzeszczu, to po Gdyni. Pojechałam się spotkać z Rodzicielami Dochtora, przy okazji wciągnęłam pyszne lody z truskafkami i bitą śmietaną, a po spacerze na Kamienną Górę - obiad w knajpie. I znowu uskuteczniałam radosne marsze, tym razem w stronę portu, mariny i tym podobnych atrakcji. Rodziciele i Dochtor odwieźli mnie do Miasta i niespodzianką nie było, że poszliśmy na mały spacerek nad Motławą. A tam - zatrzęsienie Portugalczyków w charakterze turistas (copyright Szeherezada). Było ich mrowie a mrowie a wszystkie po portugalsku szwargocą. Na Mariackiej tłum. A w tle smętnie zawodziła poetycka grupa pod wezwaniem i zbierała do futerału pieniążki. Ociec Dochtora dał pięć złotych. Ja nie dałam, bo wcześniej 200 zł przepuściłam beztrosko w księgarni.
Po powrocie w domowe pielesze odkryłam dorodny pęcherz na pięcie. A przecież nie szłam na pielgrzymkę do Częstochowy.
Morynio od wczoraj w pierdlu. Pewnie tęskni i mraucy, a mnie serce pęka.
Aha. W Gdyni zatrzęsienie kotów morycowego typu. Obrodziły latoś.
A teraz idę tworzyć naleśniki ruskie. Albo legnickie. Jak kto woli. Coś czuję, że po powrocie do domu zajeżdżę orbitreka tak, że mu pasek pęknie.
Dupa póki co siedzi cicho i gabarytów nie zmienia. Ale kto ją tam wie. Zdradliwa gadzina, znam ja nie od dziś i nie wierzę jej jak psu. Niby nic, a później postronne osoby obrywają guzikiem moich dżinsów. To może ja pójdę na spacer ?
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

Dupy to zdradliwe małpy ;)))
ReplyDeleteWałki nabrzuszne też z tej rodziny. Wiem co mówie.
Coootam, wakacje, nie?
Rąb ruskie-legnickie i popychaj lodami. Życie jest krótkie.
Hehehe :-)))
ReplyDeleteMasz rację, Małgoś. Co se będę żałować. Jak będę stara to pewnie mi szkodzić będą :-)
popieram małgośke:)))))
ReplyDeleteDupa i tak nigdy nie bedzie kompatybilnie dyndać z ciałem. Jedz LEGNICKIE:))))) I jeszcze raz miłego:))))
ReplyDeleteAthina - właśnie próbnego legnickiego pożarłam - pychooota :-)))
ReplyDeleteA dupą się będę przejmować później.
No ba! :))))) Uwielbiam Cię za smak i "smak" przede wszystkim:))))
ReplyDeleteDaisy, jutro jade do Gdyni pożegnac dziecie jadace do Zakopanego, nawiedzic dochtora, Wajtomin i tez przelece sie na lody do Mariolki, bo najlepsze so!
ReplyDeleteposladki niech rosno, byleby brzuch byl plaski:)
ReplyDeleteRANY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
ReplyDeletejak ja Wam zazdrszczę.
ech....
Mam w dupie dupę.
ReplyDeleteChcę przepis na ruskie-legnickie! Na czym polegają??
Who... Pierogi Legnickie, przepis (o, kurwa, jak dobrze, ze jeszcze nie spie)
ReplyDeleteFarsz: ser biały (nie za kwaśny, bo kwachów ci nam dostatek), kartofle, kruche(mamałyg nie lubimy) cebula (jasna, chrupka z przyczyn...) Szklimy cebulę na oleju. Ser i kartofle traktujemy z pięści lub porządnym narzędziem do rozpierdalania grudek. Mieszamy z cebulą. Doprawiamy solą i jakże hojnie pieprzem. Próbujemy. Jeżeli mamy ochotę wpierdolić farsz przed zawinięciem w piergi znaczy, że jest dobry.
Ciasto:
Mąka, letnia woda, sól.
Pierogi legnickie wzięły się z wizyty Wojciecha Manna w Legnicy...Nie pamiętam, który to był rok, ale jeszcze komunizm. Tu, uwaga, Legnica nazywana była Małą Moskwą, jednak dobre stosunki między POlakami i Rosjanami wbrew propagandzie nie istniały!
Mann przyjechał do nas na okoliczność którejś tam, do dziś obchodzonej imprezy, Legnicy Cantat, albo Satyrykonu. Wstapił do restauracji Polonia, już chciał zapytac o menu, ale zobaczył, że przy stoliku obok pan je ruskie pierogi. Zwyczajnie olał menu i do nadchodzącej kelnerki rzekł, co chce zjeść.
- U nas nie ma ruskich pierogów - Wycedziła mało przyjemnym tonem kelnerka.
Wojtek lekko się zmieszał, ale wskazał palcem na pana i nieśmiało zapytał:
- A co je ten pan?
- To sa pierogi LEGNICKIE! - Wycedziła kelnerka:)))))))
Athina, jak ty cudownie przepis podajesz :))))
ReplyDeleteWho, a naleśniki legnickie to po prostu naleśniki z farszem, na który przepis podała Athina :-)
ReplyDeleteA od kiedy to dupa rzadzi??
ReplyDeleteWakacje sa!!! dupa siedzi cicho i sie cieszy ze zostala zabrana na urlop. Moja dupa juz od dawna nie ma nic do powiedzenia - to widac :)))))))))))))))))
Ale na pewno na lozu smierci nie bede mowila "jaka szkoda ze nie wpierdolilam tych lodow".
Po to sie zyje, zeby sobie dogadzac:)
Małgośka, ale tylko na te legnickie:) dzieki:))))
ReplyDeleteDaisy, te nalesniki bym spróbowała... W zyciu w pysku nie miałam.
ReplyDeleteathina!!!!przez ciebie sprzatam czerwone wino rozlane na kanape, na dywan i na podloge:)) jestes po prostu okropna:)))))))))))
ReplyDeleteBabo Ty mnie kiedys zabijesz swoimi notkami!! Wiesz przeciez, ze dupa sie rzadzi swoimi prawami :D Najwyzej Ci sie rozmiar ciut zmieni, nie przesadzaj, baw sie dobrze, jedz ile tylko mozesz i wypoczywaj jak sie tylko da. Buziolki:)
ReplyDeleteJa też obżerałam się ruskimi!:))))
ReplyDeleteSiłą rozpedu machnęłam je przy okazji robienia pierogów z truskawkami:)) A teraz czekam na jagody.
Pieprzyć dupę (no nie dosłownie;))), ale pierogów sobie nie umiem odmówić:)))
Łezkę nad Morycem uroniłam:(
zjadłabym tych legnickich. białego sera bym zjadła. i podoba mi się podejście stardust.
ReplyDeleteDałabym głowę, że już pisałam komentarz pod tą notką. Coraz bardziej denerwuje mnie blogspot.
ReplyDeleteNo nic.
Legnickie ponad wszystko a dupa jesti tak z tyłu.
ds - spróbuj znaleźć sklep rosyjski albo litewski - mają świetny biały ser.
Zadzwoniłam do kociego pierdla. Kot ma się dobrze i nie wydziwia. Co dadzą zje,- i podobno AŻ tak nie mraucy.
ReplyDeleteNo ale.
He, he, maman poczula sie zdradzona przez niewdziecznika? ;)
ReplyDeleteTakie one som, zwierzaki i dzieci, myslisz, ze nie przezyje ani dnia bez Ciebie, tesknisz, a one sie swietnie bawia i w ogole o Tobie nie pamietaja...
Jeszcze się na mnie obrazi pewnie. Ech. Koty.
ReplyDeleteDaisy...to on u obcych? Czarny u obcyvh? ja bym sie na jego miejscu obrazila! on z pewnoscia zabralby cie ze soba, gdyby wyjezdzal...
ReplyDeleteWredna matka!!!! Beata ma racje, Miaurycy by Cie nie zostawil.
ReplyDeleteOczywiście, że się obrazi. To pewne jak mało co na świecie ;-)
ReplyDeleteZe dwa dni przepraszac będziesz:-)
Ale spoko, matka. Da radę a Ty się nie dołuj.
Szeh - w czwartek mam czas - czyliż pojedziem do Loręzy ?
ReplyDeleteDaj się obronić, co? ;-)
ReplyDeleteNo toż się w smrodę bronisz ?
ReplyDeleteona juz obroniona, to tylko takie papierkowe ten tego
ReplyDeleteAle kazesz mi dzisaj myslec! :-))
ReplyDeleteds, ja w Niemczech i Grecji robiłam LEGNICKIE z fetą. Naprawdę są pyszne. Tylko nie sol wody do gotowania ziemniaków, albo troszeczkę. Polecam, bo przepis jest wypróbowany i dania zżerane były do ostatniego pieroga:))))
ReplyDeleteAnia, ja niechcący:)))))
ReplyDelete