Thursday, 13 August 2009
...
Żyję, żyję, ale ledwo. Noc spędziłam częściowo śpiąc, częsciowo zwijając się w ataku nagłego bólu żołądka. Przez jakieś dwie godziny wizualizowałam sobie, ze ten rozżażony do czerwoności pręt, którym ktoś mnie przebija na wylot - znika w niebycie. Po zażyciu pińciuset tabletek przeciwbólowych zapadłam w nerwowy sen, budząc się o 5.30, bo kot wzywał. Spocona jak mysz i z poczuciem, że brałam udział w jakiejś ulicznej bijatyce, z której wyszłam porządnie skopana. W wyniku nieprzespanej i zmarnowanej nocy czuję się jak zombie z wścikiem. Dodatkowo:
Zepsułam mysz.
Walnęłam aparatem o biurko bo za wolno zdjęcia schodziły.
Nie otworzyłam drzwi jakiemuś urzędasowi
Nie zrobiłam obiadu
Nic nie zrobiłam
I nie poszukałam pracy. I to mnie dołuje chyba najbardziej. Bo chronicznie nie znoszę procesu SZUKANIA. Składania CV. Zgłaszania się na interwjuły i krygowania się przed potencjalnym pracodawcą.
I czekania na efekty też nie znoszę.
Czy ja nie mogłam się urodzić dziedziczką milionowej fortuny, kurwasz ? Życie nie dość, że jest nowelą, to jeszcze jest cholernie niesprawiedliwe.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

a może...to Twoje ciało tęskni za starym miejscem...(nie bij mnie!)
ReplyDeleteBeata, ja się raczej cieszę z przeprowadzki i z tego, że w obecnym domu nie ma śmierdzących dywanow :-)
ReplyDeleteStawiam na stres powyprowadzkowy i konieczność szukania pracy, co mnie zawsze doprowadzało na skraj załamania nerwowego.
trzeba się było znowu polożyć i odespać :)
ReplyDeleteJa też z żołądkowych po stresie. Poza tym ogólnie z żołądkowych. Właśnie się przymierzam do wyegzorcyzmowania helicobactera p. :-)
ReplyDeleteA ten, koncepcja moja genialna, czyż nie? Dochtor potwierdzi!
:-)))))))))
Szeh, Ty mnie nie bij, helicobactera ubij i ...nie pal (szeptem to było:) )
ReplyDeleteoj też mam tego stresa - znaczy z szukaniem pracy
ReplyDeletejak pomyślę o interwju...brrrrrr
Ds, położyłam i odespałam. Po południu. A że nie lubię spać popołudniu bo wstaję z bółem głowy - tom wstała z większym wścikiem.
ReplyDelete:-)))))))))
Ja się sama nakręcam, jak Boga kocham!
Szeh, ja muszę sprawdzić, czy przypadkiem tego helikoptera nie mam, bo to u nas rodzinne byc może.
A, Dochtor nie wrócił jeszcze tom się o teorię nie pytała. natomiast Dochtór ma prośbę, co ja zapomniałam. O to wiadome forum. namiary znaczy.
Miss - otóz to. te interwjuły to jakaś zaraza jest.
Szczerze nienawidzę.
Aaaaa widzisz, zapomniałam. Zaraz pogrzebię i namiar dam. Pewnikiem wieczorem, bo tera po klamki jadę :-)
ReplyDeleteklamki?
ReplyDeleteNamierzyła zabytkowe ????
ReplyDeletePoka klamki!
Ty się ciesz, że Cię na interwiuły zapraszajo. Jak ja szukalam pracy, to mnie NIKT nie zaprosił. No.
ReplyDeleteLorenza, bo oni wiedzieli kogo biorą...
ReplyDeleteBeata - nie rozumiem.
ReplyDeleteJak se przykręcę, to będzie poka.
ReplyDeletePrzykręcanie jutro - albowiem wiertarka.
A to zwykła wackownia jest, ale pasująca.
ReplyDeleteA ja bylem na interwju do szpitala naszego cudnego norwiczowskiego pare dni temu na wolontariusza, zeby miec jebane angielskie referencje i to z jebanego NHS, zeby mnie w koncu pokochali i chcieli jako dochotra, co leczyc potrafi nie tylko mikrowela i modlitwa, a takze dlonia i strzykawka, no... sie nie lamie Daisy - trzeba byc cierpliwym i sie nie poddawac. Ja jutro u siebie w firmie robie interwju do pracy :))
ReplyDeletemam przyjść ????
ReplyDelete:-)))))))))))))))))))))))))))))
Dochtór też się nie łamie. A przez tutejszom Pizdę Lekarską nic Dochtor nie próbował ???
Lorenza, intervju wtedy, gdy chcą obejrzeć kandydata, przemyśleć, a Ciebie to chyba znali, no nie:)to brali bez oglądania
ReplyDeletematejko, to tam u Ciebie Lazy ruch pracowniczy, że przeciąg!
ReplyDeleteTutejsza Pizda Lekarska jest do dupy :) niech sie walom na swinska grype :P
ReplyDeleteobacze ile ludzi jutro przyjdzie, jak bedzie malo, to podam adres gdzie sie o aplikacje do roboty zglaszac :)))
Beata: nie zrozumiałaś mnie. Przez rok byłam bez pracy i nikt mnie nie brał mimo rozsyłanych cevałek.
ReplyDeleteZycie jest niesprawiedliwe. Od 6 miesiecy aplikuje na wszystkie ogloszenia jakie sie pojawiaja, i nic.
ReplyDeleteJedyne interviews ktore dostalam to byly przez znajomych. Mam zasilek na nastepne 3 miesiace a potem nie wiem co.
I tyle.
Dochtor żartuje, nie ? Bo ja żartowałam :-)))
ReplyDeleteMoze by Dochtor zadzwonił do nas i z moim Dochtorem pogadał ? Co dwie dochtorskie głowy to nie jedna i może na tom Pizdę się jakiś sposób znajdzie. Na maila mogę telefona numer podesłać.
Nina - no właśnie. Róznica taka, że ja nie jestem na zasiłku i nigdy takowego nie mialam.
A Dochtor Sosydz jezd jakiej specyalnosci - bo w Starej Szynce bardzo brakuje dochtorow?
ReplyDeleteI jesli Dochtorowi motywacja siada albo co, to niech se Dochtor przeczyta:
ReplyDeletehttp://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,97906,6895716,Pacjent_wie_lepiej__Awantury_na_nocnym_dyzurze.html
Od razu zaczyna sie lepiej robic, ze tam nasz juz nie ma:)
Przeczytałam wpopdle tego linka, i ja bym takiemu pacjentowi powiedziała, ze jak internet wie lepiej to niech spierdala sie leczyc u Interneta
ReplyDeleteA on Ci na to, ze placi kurwa skladki, z ktorych Twoja za nic dostana pensja pochodzi (co to za robota? siedzi w cieplym i skrobie po receptach? kazdy by tak potrafil!) i jestes sluzba zdrowia.
ReplyDeletea ja bym mu na to, że ja tez płace podatki, wiec i ja jemu daje prace. Ale zgadzam sie, ludzie są upierdliwi i męczący i nader często potwornie głupi
ReplyDeleteZagadzam się, niech internet leczy pacjentów!
ReplyDeleteLorenza...ups! pokornie prosze o wybaczenie, że swa nieporęcznościa przypomniałam zly czas...to łobuzy były, że nie dzwoniły, ja bym zadzwoniła i zaprosiła Cie na lunch:)
Dochotr E jest specjalnosci poboznej, czyli mlody doktor bez specjalizacji, tabula rasa, otwrte horyzonty, komorka plenipotencjalna, taka medyczna morula co sie we wszystko moze zamienic :) do tego przystojny (choc otyly) i inteligentny, i tanczy ladnie, i nie spiewa, minusem jest to, ze zwierzat nie moze miec (koty kocha, ale ma koszmarne uczulenie, na psy tez). Doktor mlody i spokojnie sobie niemarnacje wyrobi :) Dziekuje za wsparcie :*
ReplyDeleteA dzis dwie osoby zatrudnilismy :)
Beata: na lunch to mnie mimo wszystko było stać. Mnie chodziło o pracę. Nie bardzo lubię podśmiechujki ze spraw serio.
ReplyDeleteja się nie podśmiewam-rozładowuję napięcie
ReplyDelete