Thursday, 13 August 2009

...

Żyję, żyję, ale ledwo. Noc spędziłam częściowo śpiąc, częsciowo zwijając się w ataku nagłego bólu żołądka. Przez jakieś dwie godziny wizualizowałam sobie, ze ten rozżażony do czerwoności pręt, którym ktoś mnie przebija na wylot - znika w niebycie. Po zażyciu pińciuset tabletek przeciwbólowych zapadłam w nerwowy sen, budząc się o 5.30, bo kot wzywał. Spocona jak mysz i z poczuciem, że brałam udział w jakiejś ulicznej bijatyce, z której wyszłam porządnie skopana. W wyniku nieprzespanej i zmarnowanej nocy czuję się jak zombie z wścikiem. Dodatkowo: Zepsułam mysz. Walnęłam aparatem o biurko bo za wolno zdjęcia schodziły. Nie otworzyłam drzwi jakiemuś urzędasowi Nie zrobiłam obiadu Nic nie zrobiłam I nie poszukałam pracy. I to mnie dołuje chyba najbardziej. Bo chronicznie nie znoszę procesu SZUKANIA. Składania CV. Zgłaszania się na interwjuły i krygowania się przed potencjalnym pracodawcą. I czekania na efekty też nie znoszę. Czy ja nie mogłam się urodzić dziedziczką milionowej fortuny, kurwasz ? Życie nie dość, że jest nowelą, to jeszcze jest cholernie niesprawiedliwe.

32 comments:

  1. a może...to Twoje ciało tęskni za starym miejscem...(nie bij mnie!)

    ReplyDelete
  2. Beata, ja się raczej cieszę z przeprowadzki i z tego, że w obecnym domu nie ma śmierdzących dywanow :-)

    Stawiam na stres powyprowadzkowy i konieczność szukania pracy, co mnie zawsze doprowadzało na skraj załamania nerwowego.

    ReplyDelete
  3. trzeba się było znowu polożyć i odespać :)

    ReplyDelete
  4. Ja też z żołądkowych po stresie. Poza tym ogólnie z żołądkowych. Właśnie się przymierzam do wyegzorcyzmowania helicobactera p. :-)

    A ten, koncepcja moja genialna, czyż nie? Dochtor potwierdzi!
    :-)))))))))

    ReplyDelete
  5. Szeh, Ty mnie nie bij, helicobactera ubij i ...nie pal (szeptem to było:) )

    ReplyDelete
  6. oj też mam tego stresa - znaczy z szukaniem pracy
    jak pomyślę o interwju...brrrrrr

    ReplyDelete
  7. Ds, położyłam i odespałam. Po południu. A że nie lubię spać popołudniu bo wstaję z bółem głowy - tom wstała z większym wścikiem.

    :-)))))))))

    Ja się sama nakręcam, jak Boga kocham!

    Szeh, ja muszę sprawdzić, czy przypadkiem tego helikoptera nie mam, bo to u nas rodzinne byc może.

    A, Dochtor nie wrócił jeszcze tom się o teorię nie pytała. natomiast Dochtór ma prośbę, co ja zapomniałam. O to wiadome forum. namiary znaczy.

    Miss - otóz to. te interwjuły to jakaś zaraza jest.
    Szczerze nienawidzę.

    ReplyDelete
  8. Aaaaa widzisz, zapomniałam. Zaraz pogrzebię i namiar dam. Pewnikiem wieczorem, bo tera po klamki jadę :-)

    ReplyDelete
  9. Namierzyła zabytkowe ????
    Poka klamki!

    ReplyDelete
  10. Ty się ciesz, że Cię na interwiuły zapraszajo. Jak ja szukalam pracy, to mnie NIKT nie zaprosił. No.

    ReplyDelete
  11. Lorenza, bo oni wiedzieli kogo biorą...

    ReplyDelete
  12. Jak se przykręcę, to będzie poka.
    Przykręcanie jutro - albowiem wiertarka.

    ReplyDelete
  13. A to zwykła wackownia jest, ale pasująca.

    ReplyDelete
  14. A ja bylem na interwju do szpitala naszego cudnego norwiczowskiego pare dni temu na wolontariusza, zeby miec jebane angielskie referencje i to z jebanego NHS, zeby mnie w koncu pokochali i chcieli jako dochotra, co leczyc potrafi nie tylko mikrowela i modlitwa, a takze dlonia i strzykawka, no... sie nie lamie Daisy - trzeba byc cierpliwym i sie nie poddawac. Ja jutro u siebie w firmie robie interwju do pracy :))

    ReplyDelete
  15. mam przyjść ????

    :-)))))))))))))))))))))))))))))

    Dochtór też się nie łamie. A przez tutejszom Pizdę Lekarską nic Dochtor nie próbował ???

    ReplyDelete
  16. Lorenza, intervju wtedy, gdy chcą obejrzeć kandydata, przemyśleć, a Ciebie to chyba znali, no nie:)to brali bez oglądania

    ReplyDelete
  17. matejko, to tam u Ciebie Lazy ruch pracowniczy, że przeciąg!

    ReplyDelete
  18. Tutejsza Pizda Lekarska jest do dupy :) niech sie walom na swinska grype :P

    obacze ile ludzi jutro przyjdzie, jak bedzie malo, to podam adres gdzie sie o aplikacje do roboty zglaszac :)))

    ReplyDelete
  19. Beata: nie zrozumiałaś mnie. Przez rok byłam bez pracy i nikt mnie nie brał mimo rozsyłanych cevałek.

    ReplyDelete
  20. Zycie jest niesprawiedliwe. Od 6 miesiecy aplikuje na wszystkie ogloszenia jakie sie pojawiaja, i nic.

    Jedyne interviews ktore dostalam to byly przez znajomych. Mam zasilek na nastepne 3 miesiace a potem nie wiem co.

    I tyle.

    ReplyDelete
  21. Dochtor żartuje, nie ? Bo ja żartowałam :-)))
    Moze by Dochtor zadzwonił do nas i z moim Dochtorem pogadał ? Co dwie dochtorskie głowy to nie jedna i może na tom Pizdę się jakiś sposób znajdzie. Na maila mogę telefona numer podesłać.

    Nina - no właśnie. Róznica taka, że ja nie jestem na zasiłku i nigdy takowego nie mialam.

    ReplyDelete
  22. A Dochtor Sosydz jezd jakiej specyalnosci - bo w Starej Szynce bardzo brakuje dochtorow?

    ReplyDelete
  23. I jesli Dochtorowi motywacja siada albo co, to niech se Dochtor przeczyta:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,97906,6895716,Pacjent_wie_lepiej__Awantury_na_nocnym_dyzurze.html

    Od razu zaczyna sie lepiej robic, ze tam nasz juz nie ma:)

    ReplyDelete
  24. Przeczytałam wpopdle tego linka, i ja bym takiemu pacjentowi powiedziała, ze jak internet wie lepiej to niech spierdala sie leczyc u Interneta

    ReplyDelete
  25. A on Ci na to, ze placi kurwa skladki, z ktorych Twoja za nic dostana pensja pochodzi (co to za robota? siedzi w cieplym i skrobie po receptach? kazdy by tak potrafil!) i jestes sluzba zdrowia.

    ReplyDelete
  26. a ja bym mu na to, że ja tez płace podatki, wiec i ja jemu daje prace. Ale zgadzam sie, ludzie są upierdliwi i męczący i nader często potwornie głupi

    ReplyDelete
  27. Zagadzam się, niech internet leczy pacjentów!

    Lorenza...ups! pokornie prosze o wybaczenie, że swa nieporęcznościa przypomniałam zly czas...to łobuzy były, że nie dzwoniły, ja bym zadzwoniła i zaprosiła Cie na lunch:)

    ReplyDelete
  28. Dochotr E jest specjalnosci poboznej, czyli mlody doktor bez specjalizacji, tabula rasa, otwrte horyzonty, komorka plenipotencjalna, taka medyczna morula co sie we wszystko moze zamienic :) do tego przystojny (choc otyly) i inteligentny, i tanczy ladnie, i nie spiewa, minusem jest to, ze zwierzat nie moze miec (koty kocha, ale ma koszmarne uczulenie, na psy tez). Doktor mlody i spokojnie sobie niemarnacje wyrobi :) Dziekuje za wsparcie :*
    A dzis dwie osoby zatrudnilismy :)

    ReplyDelete
  29. Beata: na lunch to mnie mimo wszystko było stać. Mnie chodziło o pracę. Nie bardzo lubię podśmiechujki ze spraw serio.

    ReplyDelete
  30. ja się nie podśmiewam-rozładowuję napięcie

    ReplyDelete