Zabrałam się za szafkę na kieliszki i juz widzę, że będzie ciężko. Drewno jest stare, przebarwione. Trzeba będzie szlifować dogłębnie i namiętnie, żeby wyrównać powierzchnię. W dodatku ktoś pomalował to strasznie niedbale zwykłą lakierobejcą, łącznie z zawiasami, które, jak się okazało, są miedziane. Plecy szafki przybito pierdyliardem gwoździ, które ledwo udało się wyciągnąć. Półki są przybite kolejnym pierdyliardem, więc będę zmuszona czyścić je ręcznie, a to dodatkowe parę godzin ślęczenia. No ale nic to. Nic to.
Przestałam warczeć narzędziem, bo sąsiedztwo posiada na stanie dwie sztuki bachorków w wieku przedszkolnym. Ale jutro, od rana - nie ma zmiłuj. Warczę znowu. Uparłam się.
Tak wygląda truchło :

Jak skończę, a w międzychwycie nie pierdyknę truchłem bez płot, to pokażę efekt końcowy.
Póki co, kieliszki i wódka porozstawiane są wszędzie. Jak w melinie. Mój ubiór też nie świadczy o mnie, bo stara koszula i rozdarte portki pomazane farbą nie wyglądają wyjściowo. Ale herbata z filiżanki, musowo. Choj tam, że wyglądam jak żuleria :-)))) Kultura musi być :-))))

Abuehehehe. Gdyby tak KĄTROL z agencji wynajmu dziś przyszła, to nie wiem co wpisaliby w papiery :-)))))
łał, no, herbaty sie mnię zachciało, już i natychmiast!
ReplyDeletepracuj, pracuj nad meblami:) dobrze Ci idzie:)
Żulianna :-)
ReplyDeleteA dzbanek kawowy, pf.
Strasznie krzywi oboje z filżanką.
Wiem, że kawowy. Herbaciane są krępe i przysadziste :-))))
ReplyDeleteAle on o tym nie wie, że jest kawowy, nie ???
czy wie ?
Beata, na razie to mi nie idzie bo bachory śpią i warczeć nie mogę.
Jesu, kawowy? fuj!
ReplyDeleteJuż mu wysłałam ssmana, że jest kawowy!
ReplyDelete:-]
No nie wiem co by ta komisja na ten kawowy dzbanek i stroj powiedziala. Macie kolezanko szczescie ze nie zapodamy tej wpadki dalej:)))))
ReplyDeleteA Sze ma racje filizanka chyba jeszcze bardziej krzywa od dzbanka;))
No!
ReplyDeleteHa, co znaczy posiadanie takich umiejętności, chociażby na własny użytek!
ReplyDeleteOglądałam piękną witrynę na Jarmarku Dominikańskim i na oglądaniu się zakończyło:( Cena przerastała możliwości moich urzędowych poborów:((
Daisy, rób kursa, coby na papierze stało, że umiesz i odpuść sobie poszukiwanie innej roboty.
Dobra. Idę warczeć.
ReplyDeleteMiałam jechać do miasta, ale olałam. Warczenie ważniejsze :-)))
ale warczysz, dzwonię i dzwonię, a Ty nic:(
ReplyDeleteoj , uwarzaj aby kieliszkom sie dobrze powodzilo pozniej....;) :))))
ReplyDelete