Tuesday, 18 August 2009
...
Pojechałam do polskiego sklepu po razowiec, który zamówiłam w sobotę. Przy okazji znalazłam inny, litewski sklep, a w nim zielonego Jacobsa - odetchłam z ulgą, bo ja napedzana kawą jestem, a żadne inne paliwo nie wchodzi. Żadne tam Tchibo, Gale i Primy. Jest jedna kawa. Zielony Jacobs, koniec kropka. Jak rano nie wciągnę w siebie kubła kawy plutej ze skondensowanym mlekiem, to lepiej nie wchodzić mi w drogę, bo niechcący moge zadeptać, bowiem na oczy nie patrzę.
Połaziłam trochę, przy okazji zauważyłam na jednym ze sklepów ogłoszenie, że potrzebują managera na pół etatu. Ależ proszę brdzo. Zaraz jutro polecę tam z życiorysem w zębach. Dwadzieścia godzin - niby mało, ale na początek wystarczy.
Nie wysłałam jeszcze tej aplikacji, gdzie pytali w czym jestem najlepsza, bo net wczoraj umarł (dziewica się zebździła - abuehehe, mam net marki Virgin i niezmiennie mnie to bawi) ale dziś wyslę. Bo jednak jak już pracować to na cały etat, bo gratyfikacja pieniężna jakby większa jest.
Kot znowu na rajzę polazł. Dostał nową obrożę, bo jak się okazało - plastik kotona uczulał i na bidnym, chudym karczku szalała wysypka. Początkowo myślałam, że może pchły gdzieś złapał i zadałam mu frontlajna, ale nie. Pchły jeśli byli, to wyzdychali, nieżywe nie gryzą, a kot nadal wysypkę objawia. Nic innego jak uczulenie.
Cwaniak z niego - pobudkę urządza nadal o 5 rano, jak widzi, że chodzenie po mnie i marudzenie nie daje efektu, to wskakuje na parapet i walczy ze sznurkiem od rolety - grzechocząc i ciamkając te plastikowe koraliki. Mnie to momentalnie stawia do pionu i zaczynam międlić swojskie kurwy w zębach. Co z kolei budzi Dochtora, który jęczy, żebym dała żreć żywinie, bo on jeszcze chciałby pospać. Szeherezada uknuła teorię, że pewnie dlatego SPECJALNIE zgubiono kota. Poprzednia pańcia się najpewniej budzika pozbyła. No ale ja miętka jestem i kocham gnoja. Aniołeczka ze sznurkiem od rolety w zębach. Kotona-krotona. Z brudnymi nogami.
Upał. Idę się napić piwa na tarasie ;-))))
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

;))))
ReplyDeletefajna fotka.Wyglada ,a moze to robi faktycznie - jakby wąchał z ogromnąpodjerzliwoscią pióra anioła.
No z ogromną,typu a moze się poparzę albo ki chuj?:))))
Ty se popacz "cat man do" Simona... Będziesz wdzięczna, że to tylko te koraliki!
ReplyDelete:-))))))))))))))))))))))))))))))
Jak se wychowałaś, to tak masz!
(i poszła ciąć w kuku)
Kichuj to nie.... jak się dobrze przyjrzeć, to widać sznurek od rolety :-))))
ReplyDeleteOn mierzył w tamtym kierunku.
:-))))
Szeh, Ty wiesz co Dochtor mi powiedział, nie ?
"Ale żeś se kota wychowała!!!"
:-)))))))))))))))))
no i gdzie Ty bidulko znajdziesz teraz pracę z tarasem iżby na nim piwo pić, a?
ReplyDeleteDs, chyba w barze jakimś na Hawajach :-)))))
ReplyDeletePaczki nie ma ???
Pewnie nie.
:-(
Zaczynam się denerwować.
No cieplo jest... jutro ma byc cieplej... a ja jutro do pracy. Weekend mialem w pon i wtorek. Nie chce mi sie funkcjonowac w taka pogode.
ReplyDeleteKiciunia boska :)
Chciałam rzec to samo co Szeherezada.
ReplyDeleteCiesz się że ciumka koralik, a nie struga bejsbola :))))
Ja się zastanawiam, czy moje takie grzeczne, czy ja taka kamienna.
ReplyDeleteTeż bym się napiła piwa na tarasie. I ot, problem - ni piwa, ni tarasu... :-/
ReplyDeleteCiotka Daisy
Witam imienniczkę. A raczej Nickoniczkę :-))))
ReplyDeleteMutanty, cy cóś...dwoi mi się w łocach
ReplyDeleteTo z czego Moryś ma teraz obróżkę, bo ja inszych niż plastiku chyba nie widziałam?
ReplyDeleteDikejko, z takiego jakby pluszu.
ReplyDeleteNie jest to plastik, a też ma taki odblaskowy pasek :-)
Ahaaa. Chyba już wiem, jaka.
ReplyDeleteA w temacie kawy, to spróbuj z Gwatemali. IMO wymiata zielonego Jacobsa, tyle że jest tylko w Lidlu.
ps. Nie ma udziałów w sieci Lidl:)))
Tu chyba gdzieś jest Lidl. Sprawdzę :-)
ReplyDeletejest, masz maila :) dziękuję :) :) :)
ReplyDeleteWracam tu i wracam. Nie moge sie napatrzec na tego pajęczarza :-)
ReplyDeleteDs :-)))))))))))
ReplyDeleteNo to się cieszę :-)))
Lorenza - pajęczarz znowu pobudkę urządził o 4.50. On ma zegarek w zadku chyba!