Sunday, 30 August 2009

...

Mam nadzieję, że w wbrew powiedzeniu, ze "niedzielna praca w gówno się obraca" ta się jednak nie obróci :-)))) Dochtor pomagał :-))) Jutro dalszy ciąg.

19 comments:

  1. Taki pracujacy Gremlyn by sie przydal na nocki ;)
    Ale hmm fajnutenkie Hobby masz ;)

    ReplyDelete
  2. Fajniutkie i brudzące :-))))

    A przydałby się taki gremlin z malutkimi łapkami, to by odczyścił raz dwa te zakamarki nad którymi ja się męczyc muszę :-)))

    ReplyDelete
  3. Daisy? po co raz dwa? to chyba o to chodzi, żeby sie z tym bawić, no nie? :)

    ReplyDelete
  4. Nie :-))))

    ja lubię wykończenie, a same prace przygotowawcze typu - czyszczenie papiere ściernym - chętnie bym powierzyła komu innemu :-))))

    ReplyDelete
  5. Skończy się tak, że otworzysz firmę z renowacją staroci :-) (właśnie zrobiłam za prorokinię)

    ReplyDelete
  6. Bosz, jak tam strasznie krzywo jest!
    Paczeć nie mogę... Fuj.

    ReplyDelete
  7. Szeh, dzie krzywo ???

    Lorenza - Ty wiesz, że możesz mieć rację :-))))

    ReplyDelete
  8. TAM, na zdjęciu. Ten ogród, komoda, kredens, i wogle. Fuj.

    ReplyDelete
  9. Tyle dobrze. Przynajmniej spokojnie na brak balkonu mogę popaczeć.

    :-)))))))))

    ReplyDelete
  10. Nie wiem, jak to robisz, ale już udowodniłaś, że potrafisz:))
    O ile szlifowanie płaskich powierzchni, jakoś mogę sobie wyobrazić, to takich np. okrągłych nóżek, w ogóle:)

    Oooo...z kuchni masz wyjście do ogrodu! Też bym tak chciała, bo ja tylko frontem mogę:( Wybraniec nie chce mi zrobić tarasu kosztem trawnika:(
    Niech mnie ktoś przytuli;)))

    ReplyDelete
  11. zazdroszczę pasji, naprawdę
    a może jednak zamiast szukać pracy powinnaś iść w kierunku wyprorokowanym przez Lorenzę?
    pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  12. No mówie żeby mnie adoptowała, ja lubię precyzję, renowację i papier ścierny.
    Lu sie wyrzeknę, coby Daisy babką nie została :)))

    ReplyDelete
  13. Dikejko, mam wyjście z kuchni do ogrodu i jeszcze jedno z pomieszczenia gospodarczego, dwa metry dalej :-)))) No cóż, w tamtych drzwiach jest klapka dla KOTA :-))) a z nich nie korzystam, bo zastawione koszem na pranie. A jak szlifuję nóżki i rzeźbione powierzchnie ? Jest papier ścierny na gąbce. Ale do takich robót służy chemia, czyli żel który dosłownie zjada politurę, lakier, cokolwiek - łącznie z rękawicami ochronnymi :-)))) Najbardziej znienawidzona część roboty to ta właśnie, bo nie dość, że śmierdzi to jeszcze parzy. No a później trzeba to wszystko watą stalową czyścić i papiólrem na tej gąbce.

    Odentko, żeby to robic zawodowo muszę się jeszcze duuuuużo nauczyć.

    Małgoś, toż ja Cię już dawno adoptowałam i nawet zgodziłam się na ta babcię ....

    :-)))))))))))))))))

    ReplyDelete
  14. kupiłam swoją pierwszą opalarkę ;-) walczę z futrynami...

    ReplyDelete
  15. Heleno :-)))))

    Opalarka też mi bliska :-)))
    A do futryn, okiennych ram - czasem niezastąpiona.

    No nic. Wracam do komody. Może ją dzisiaj skończę ....

    ReplyDelete
  16. ja tulę Dikejkę, za brak drzwi do ogrodu...też mam brak:)

    ReplyDelete