Mam nadzieję, że w wbrew powiedzeniu, ze "niedzielna praca w gówno się obraca" ta się jednak nie obróci :-))))
Dochtor pomagał :-)))
Jutro dalszy ciąg.
Nie wiem, jak to robisz, ale już udowodniłaś, że potrafisz:)) O ile szlifowanie płaskich powierzchni, jakoś mogę sobie wyobrazić, to takich np. okrągłych nóżek, w ogóle:)
Oooo...z kuchni masz wyjście do ogrodu! Też bym tak chciała, bo ja tylko frontem mogę:( Wybraniec nie chce mi zrobić tarasu kosztem trawnika:( Niech mnie ktoś przytuli;)))
Dikejko, mam wyjście z kuchni do ogrodu i jeszcze jedno z pomieszczenia gospodarczego, dwa metry dalej :-)))) No cóż, w tamtych drzwiach jest klapka dla KOTA :-))) a z nich nie korzystam, bo zastawione koszem na pranie. A jak szlifuję nóżki i rzeźbione powierzchnie ? Jest papier ścierny na gąbce. Ale do takich robót służy chemia, czyli żel który dosłownie zjada politurę, lakier, cokolwiek - łącznie z rękawicami ochronnymi :-)))) Najbardziej znienawidzona część roboty to ta właśnie, bo nie dość, że śmierdzi to jeszcze parzy. No a później trzeba to wszystko watą stalową czyścić i papiólrem na tej gąbce.
Odentko, żeby to robic zawodowo muszę się jeszcze duuuuużo nauczyć.
Małgoś, toż ja Cię już dawno adoptowałam i nawet zgodziłam się na ta babcię ....
Taki pracujacy Gremlyn by sie przydal na nocki ;)
ReplyDeleteAle hmm fajnutenkie Hobby masz ;)
Fajniutkie i brudzące :-))))
ReplyDeleteA przydałby się taki gremlin z malutkimi łapkami, to by odczyścił raz dwa te zakamarki nad którymi ja się męczyc muszę :-)))
Daisy? po co raz dwa? to chyba o to chodzi, żeby sie z tym bawić, no nie? :)
ReplyDeleteNie :-))))
ReplyDeleteja lubię wykończenie, a same prace przygotowawcze typu - czyszczenie papiere ściernym - chętnie bym powierzyła komu innemu :-))))
Skończy się tak, że otworzysz firmę z renowacją staroci :-) (właśnie zrobiłam za prorokinię)
ReplyDeleteBosz, jak tam strasznie krzywo jest!
ReplyDeletePaczeć nie mogę... Fuj.
Szeh, dzie krzywo ???
ReplyDeleteLorenza - Ty wiesz, że możesz mieć rację :-))))
Wiem :-)
ReplyDeleteamen:)
ReplyDeleteTAM, na zdjęciu. Ten ogród, komoda, kredens, i wogle. Fuj.
ReplyDeleteSzeh, ale ona balkonu nie ma!
ReplyDeleteTyle dobrze. Przynajmniej spokojnie na brak balkonu mogę popaczeć.
ReplyDelete:-)))))))))
Nie wiem, jak to robisz, ale już udowodniłaś, że potrafisz:))
ReplyDeleteO ile szlifowanie płaskich powierzchni, jakoś mogę sobie wyobrazić, to takich np. okrągłych nóżek, w ogóle:)
Oooo...z kuchni masz wyjście do ogrodu! Też bym tak chciała, bo ja tylko frontem mogę:( Wybraniec nie chce mi zrobić tarasu kosztem trawnika:(
Niech mnie ktoś przytuli;)))
zazdroszczę pasji, naprawdę
ReplyDeletea może jednak zamiast szukać pracy powinnaś iść w kierunku wyprorokowanym przez Lorenzę?
pozdrawiam:)
No mówie żeby mnie adoptowała, ja lubię precyzję, renowację i papier ścierny.
ReplyDeleteLu sie wyrzeknę, coby Daisy babką nie została :)))
Dikejko, mam wyjście z kuchni do ogrodu i jeszcze jedno z pomieszczenia gospodarczego, dwa metry dalej :-)))) No cóż, w tamtych drzwiach jest klapka dla KOTA :-))) a z nich nie korzystam, bo zastawione koszem na pranie. A jak szlifuję nóżki i rzeźbione powierzchnie ? Jest papier ścierny na gąbce. Ale do takich robót służy chemia, czyli żel który dosłownie zjada politurę, lakier, cokolwiek - łącznie z rękawicami ochronnymi :-)))) Najbardziej znienawidzona część roboty to ta właśnie, bo nie dość, że śmierdzi to jeszcze parzy. No a później trzeba to wszystko watą stalową czyścić i papiólrem na tej gąbce.
ReplyDeleteOdentko, żeby to robic zawodowo muszę się jeszcze duuuuużo nauczyć.
Małgoś, toż ja Cię już dawno adoptowałam i nawet zgodziłam się na ta babcię ....
:-)))))))))))))))))
kupiłam swoją pierwszą opalarkę ;-) walczę z futrynami...
ReplyDeleteHeleno :-)))))
ReplyDeleteOpalarka też mi bliska :-)))
A do futryn, okiennych ram - czasem niezastąpiona.
No nic. Wracam do komody. Może ją dzisiaj skończę ....
ja tulę Dikejkę, za brak drzwi do ogrodu...też mam brak:)
ReplyDelete