Saturday, 2 May 2009
...
W myśl pięknego polskiego przysłowia, że robota kocha głupiego, postanowiłam, że doprowadzę ogród do porządku. Trawa wyrosła taka, że się pokłada ze zmęczenia, a chwasty śmieją mi się prosto w twarz. Z wyrywaniem tych ostatnich poradziłam sobie bez problemu. Oczywiście, że kłącza zostały, nie pozbyłam się dziadostwa na zawsze, ale dobre i to. Gorzej było z trawnikiem. Podobno dobry angielski trawnik to dwieście lat tradycji, przycinania i podlewania. Inaczej zmarnieje.
No dobra. Trzeba, to trzeba. Nie udało mi się dzisiaj skosić nawet 1/10 całości.
Nie z powodu lenistwa. Jakoś tak mi nie szło. Pozycja niewygodna i ręce bolą.
W końcu Dochtor się ulitował nad moją biedną osobą i rzucił propozycję nie do odrzucenia. Zakupy. Każdy pretekst jest dobry, żeby porzucić ciężką pracę, więc zerwałam się jak rącza sarna i w podskokach pobiegłam za Dochtorem. Moim łupem padły srebrne sandałki, Dochtor nie kupił dla się nic. Wróciliśmy do domu, pożarliśmy obiad i odeszła mi ochota na pielęgnację trawnika. W dodatku słońce spaliło mi dekolt i wyłaniające się z niego zderzaki. Auć. No ale nie ma zmiłuj. Muszę to jutro dokończyć, bo idiotycznie teraz wygląda ten wygryziony kawałek. Chyba zacznę o szóstej rano, to do południa powinnam się wyrobić.
Brak kosiarki utrudnia sprawę.
Jeżeli nie przycinaliście trawy NOŻYCZKAMI, to co Wy wiecie o zabijaniu ?
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

Hm. Ja to bym zrobiła byle jak, na aby Polska nie zginęła, na odczep się i na odtrąbiono. Bo ja bym myślala cały czas, że przecież I TAK SIĘ STĄD WYPROWADZAM. Ale ja mam paskudny chararakter.
ReplyDeleteNo ja też :-)))
ReplyDeleteAle muszę jakoś dokończyć dzieła zniszczenia i pójdę po prośbie do sąsiadów.
Nie sposób nożyczkami ciąć.
Muszę mieć coś mechanicznego. O, wiem. Kozę :-)))
Sjerpem tatowym najlepiej!
ReplyDelete:-)
Nie mam sjerpa :-)))
ReplyDeleteMuszę pożyczyć kosiarkę, albo chociaż przycinarkę.
Nożyczkami to se można. Włosy z nosa co najwyżej.
Ale bardzo ambitnie z tymi nozyczkami, przyznaj.
ReplyDelete:-)
Ambitnie:-)
ReplyDeleteFakt.
Tylko plecy bolą od schylania.
:-)
Oj tam bolą. Pobolą i pzrestaną a ambicję można do cv wpisać :-))))
ReplyDeleteWczoraj grylowalim w zaprzyjaznionym oliwskim ogrodzie i odkrylim kotkę z małymi. Duzo mniejsze niz Twoje. Srebrne, pregowane. Mama załapała się na kiełbasę i pokazała dzieciaki.
:-)
Oooooo :-)))
ReplyDeleteSezon na kociaki :-)
Moje szaleją. Wyłażą z pudła i kurcgalopkiem dookoła pokoju poginają :-))) A kocica patrzy osłupiała.
Miszczu
Mysza
Marmelada
czwartego imienia brak.
jakieś sugestie ???
Monika!
ReplyDelete:-)
Jutro będzie miała imieniny ;-)
ReplyDeleteMasz malucha na poczcie a ja udaję się na plażę.
Buahahahhahahahahahahah! Rzeczywiście, nic nie wiem o zabijaniu! Aaaaaaa! Ostatnie zdanie jest bossskie!
ReplyDeleteFakt, bez kosiarki, to masakra.
Tos faktycznie ambitna kobita jest, ale moze se lepiej pozycz te kosiarke, zanim Cie trza bedzie z tego trawnika dzwigiem podnosic;)
ReplyDeleteSkończyłam z trawą. Pożyczyłam przycinarkę, bo kosiarka nie nadaje się na tak wyrośniętą cholerę i przez dwie godziny zasuwałam w te i nazad.
ReplyDeleteA tam gdzie nie mogłam przycinarką to oczywiście, że nożyczkami :-)))
Szeh - maluchi przecudne :-)
ReplyDeleteZ imieniem się zastanowię. Ona nie wygląda na Monikę :-)
Ona wygląda na Marcelinę :-)
Ja ścinałam:>>>>
ReplyDeleteŁączę się w bólu:)
Trawa obcięta na jeża?
ReplyDeleteLorenzo, na jeża, ale miejscami nierówno. Następny raz muszę kosiarką przejechać, żeby wyrównać.
ReplyDeleteUchetałam się.
Tuv - siostro w cierpieniu :-)))
Mam bąbel na środkowym palcu. No i jak ja teraz będę pokazywać ten hawajski znak miłości ???
Może drugą ręką? :-)
ReplyDeletea to koniecznie trzeba prawą?
ReplyDeleteAle ja praworęczna jestem i prawą reką to tak z rozmachem ten znak umiem pokazać :-)))
ReplyDelete