Aptejt dzisiaejszy, sobotni :
Miss Marcelina też już w nowym domu :-)
Sama wlazła do kontenerka, a kiedy została w nim zamknięta bardzo się zdziwiła.
Ale też ma dobry dom. Tu ostatnie zdjęcie - wskoczyła Dochtorowi na ramię

************************************************************************************
Szarsza, zwana Pancernikiem albo Myszą - ma już nowy dom.
Co robi zastępcza matka czyli Daisy ???
Smarka w papier toaletowy i ryczy, rozmazując sobie makijaż.
Mam nadzieję, że będzie Ci u nich dobrze, Myszuniu :-(((

Cholera, to były tylko trzy tygodnie, a tak bardzo się do nich przywiązałam :-(
A do Szarszej szczególnie. Miała być moja przecież :-(
Apdejt:
Oczywiście, że zasmarkana Daisy musiała zadzwonić do nowych właścicieli Szarszej :-) Mysza ma się dobrze, trochę się bała z początku, ale można uznać że idzie ku lepszemu, bo już zaczęła atakowac spodnie nowej mamusi :-)
Nie powiem. Ulżyło mi.
Też bym smarkała :-)
ReplyDeleteAle można sobie wytłumaczyć. No i na pewno będzie miała dobry dom i towarzystwo.
Pora oddawać dzieciaki, o dobrych rencach przypominać nie muszę - na zabawkę dla nieletnich nie oddasz:-)
No na pewno nie!
ReplyDeleteCzarny Mistrzu idzie w ręce bardzo miłego faceta, który na pewno będzie o niego dbał. Miał już koty - wspólne ze swoją dziewczyną, ale rozstali się, a on już domu bez kota sobie nie wyobraża.
Marmelada - dostaje dom u pani która niedawno straciła kotka i nadszedł czas, żeby się dokociła znowu. Dobry dom, koci dom ;-)
Marcelina - jutro odchodzi do bardzo fajnej kobietki - bardzo przejmującej się, wczoraj dzwoniła do mnie jakie jedzenie kupić i jaki żwirek do kuwetki, a jakie kocie chrupki i mleczko. Dobrze rokująca właścicielka
I żadnych bachorów nie ma w okolicy !!!! W każdym jednym przypadku - są to starsze osoby a nie młode mamuśki z przychówkiem.
no.
Ale jak sobie wspomnę Pancerniaczka, to i tak ryczę.
ReplyDeleteNie zliczę ile razy już dziś.
O, i znowu :-(
Super!
ReplyDelete:-)
Eeee no nie przeżywaj, matka! Ciesz się, bo jest czym!
ReplyDeleteTak, nie przeżywaj! A ona taka malutka i sama będzie! Oprócz tego drugiego kota - samiusieńka!
ReplyDeletePiłeczkę jej dałam ulubioną :-(
No kurde nie dosc ze ryczysz, to jeszcze to zdjecie pozegnalne takie, ze sama o malo co nie rycze. A wiadomo, ze ja nie kociara. Sama juz nie wiem czy to dobrze, czy zle, ze oddajesz je wszystkie naraz tak jedno po drugim w krotkim czasie. Z jednej strony dobrze, bo wyryczysz sie raz a dobrze, z drugiej bedzie Ci bardzo pusto z samym Miaurycym. Nie zamecz go!!! tym nadmiarem milosci!!!
ReplyDeleteStardust, fotka wczoraj robiona :-)
ReplyDeleteSzarsza siedzi za plecami Dochtora, który się opiera o szafę. To kraciaste to koszula :-)
Ja i tak Miaurycego międlę, ale fakt, jak mi te kociaki pójdą z domu to mogę go międlić bardziej.
o ooooo.
ReplyDeleteAle wiesz,tkie śliczne maleńśtwa zdecydowanei gorzej żegnać,bo są po prostu słodkie.
Szkoda że nie wzieli np parki,bo kot jk m towarzystow - młody kociak to inaczej sięczuje.
No ale ważne że nowy dom się znalazł:)
Tuv, oni mają kota w domu. Oczywiście nie malutkiego, ale mają.
ReplyDeletejak mi przykro! ona sliczna! apetyczna taka...
ReplyDeleteoddawanie jest bolesne
Beata, niech Ci nie będzie przykro :-) Bo i tak musiałabym jej znaleźć dom, skoro nie mogłam jej zatrzymać. A skoro ludzie dobrzy to i jej będzie dobrze ;-)
ReplyDeleteOooooo, najlepsza i charakterna poszła na pierwszy ogień:)))))
ReplyDeleteDaisy, mocno Ci współczuje, bo te landrynki są do mania, posiadania, tulenia, a nie oddawania. Buuu.
O, Athina :-)))
ReplyDeleteJak dobrze Cię znowu widzieć - komp już zdrów ???
Ano, poszła moja mała kitulina :-)
Słodycz sama. Ale cóż. Nie było wyjścia.
Komp nie zyje, damy rade;))))
ReplyDeleteWracając do kotka, moja Serafina była starsza, gdy ja przyniosłam do domu i zaraz się zadomowiła. Spoko loko, ważne, że wiesz, gdzie jest i ma się dobrze:)))
chlip. też mam łzy w oczach. ale będzie jej dobrze! dzielna jesteś bardzo!
ReplyDelete;-) Wspaniale, ze maja dobre domy.
ReplyDeleteOstatnio bylam ze znajoma na piwie i przysiadla sie do niej dziewczyna, od ktorej moja znajoma dostala kotka.
I sie umowily nie tylko na odwiedziny, ale na serie zdjec i film z zabawy kocurka. Dla taty, ktory sie przywiazal do kocurkow, ale sie wstydzil przyznac, bo to "niemeskie" ;-)
Oj, to zdecydowanie za dużo pożegnań jak na jedną osobę:(
ReplyDeleteMarcelina to z kolei moja faworytka. Fajnie, że ma dom :-)
ReplyDeleteZostał Mistrzu i Marmelada. Do środy. I widzę, że nawet nie mają ochoty się bawić :-(
ReplyDeleteTrochę tam się poganiały, ale to nie ten sam galop, co jeszcze przedwczoraj, kiedy były wszystkie cztery.
Ale takie życie :-)
Dochtor też się przywiązał do nich.
Musisz mu kupić jakieś puchate obciążniki na nogi!
ReplyDelete:-)
A co na to Moryc?
ReplyDeleteSzeh -> :)))))))))))))
ReplyDeletekotki czują że coś się dzieje;(.
ReplyDeleteNo trudno.Trzeba.
Lorenza - Moryc olewa. jak zwykle ;-)))
ReplyDeleteA ja mam ochotę ZABIĆ dzieci zza płotu.
Nie mogę olać tego pisku, który przez hermetyczne okna wierci mi dziury w mózgu.
ostatni raz zaglądam, ona ma takie oczy, że...teskno, no....
ReplyDelete