Friday, 22 May 2009

...

Aptejt dzisiaejszy, sobotni : Miss Marcelina też już w nowym domu :-) Sama wlazła do kontenerka, a kiedy została w nim zamknięta bardzo się zdziwiła. Ale też ma dobry dom. Tu ostatnie zdjęcie - wskoczyła Dochtorowi na ramię ************************************************************************************ Szarsza, zwana Pancernikiem albo Myszą - ma już nowy dom. Co robi zastępcza matka czyli Daisy ??? Smarka w papier toaletowy i ryczy, rozmazując sobie makijaż. Mam nadzieję, że będzie Ci u nich dobrze, Myszuniu :-((( Cholera, to były tylko trzy tygodnie, a tak bardzo się do nich przywiązałam :-( A do Szarszej szczególnie. Miała być moja przecież :-( Apdejt: Oczywiście, że zasmarkana Daisy musiała zadzwonić do nowych właścicieli Szarszej :-) Mysza ma się dobrze, trochę się bała z początku, ale można uznać że idzie ku lepszemu, bo już zaczęła atakowac spodnie nowej mamusi :-) Nie powiem. Ulżyło mi.

26 comments:

  1. Też bym smarkała :-)
    Ale można sobie wytłumaczyć. No i na pewno będzie miała dobry dom i towarzystwo.
    Pora oddawać dzieciaki, o dobrych rencach przypominać nie muszę - na zabawkę dla nieletnich nie oddasz:-)

    ReplyDelete
  2. No na pewno nie!

    Czarny Mistrzu idzie w ręce bardzo miłego faceta, który na pewno będzie o niego dbał. Miał już koty - wspólne ze swoją dziewczyną, ale rozstali się, a on już domu bez kota sobie nie wyobraża.

    Marmelada - dostaje dom u pani która niedawno straciła kotka i nadszedł czas, żeby się dokociła znowu. Dobry dom, koci dom ;-)

    Marcelina - jutro odchodzi do bardzo fajnej kobietki - bardzo przejmującej się, wczoraj dzwoniła do mnie jakie jedzenie kupić i jaki żwirek do kuwetki, a jakie kocie chrupki i mleczko. Dobrze rokująca właścicielka

    I żadnych bachorów nie ma w okolicy !!!! W każdym jednym przypadku - są to starsze osoby a nie młode mamuśki z przychówkiem.

    no.

    ReplyDelete
  3. Ale jak sobie wspomnę Pancerniaczka, to i tak ryczę.

    Nie zliczę ile razy już dziś.

    O, i znowu :-(

    ReplyDelete
  4. Eeee no nie przeżywaj, matka! Ciesz się, bo jest czym!

    ReplyDelete
  5. Tak, nie przeżywaj! A ona taka malutka i sama będzie! Oprócz tego drugiego kota - samiusieńka!

    Piłeczkę jej dałam ulubioną :-(

    ReplyDelete
  6. No kurde nie dosc ze ryczysz, to jeszcze to zdjecie pozegnalne takie, ze sama o malo co nie rycze. A wiadomo, ze ja nie kociara. Sama juz nie wiem czy to dobrze, czy zle, ze oddajesz je wszystkie naraz tak jedno po drugim w krotkim czasie. Z jednej strony dobrze, bo wyryczysz sie raz a dobrze, z drugiej bedzie Ci bardzo pusto z samym Miaurycym. Nie zamecz go!!! tym nadmiarem milosci!!!

    ReplyDelete
  7. Stardust, fotka wczoraj robiona :-)
    Szarsza siedzi za plecami Dochtora, który się opiera o szafę. To kraciaste to koszula :-)

    Ja i tak Miaurycego międlę, ale fakt, jak mi te kociaki pójdą z domu to mogę go międlić bardziej.

    ReplyDelete
  8. o ooooo.
    Ale wiesz,tkie śliczne maleńśtwa zdecydowanei gorzej żegnać,bo są po prostu słodkie.
    Szkoda że nie wzieli np parki,bo kot jk m towarzystow - młody kociak to inaczej sięczuje.
    No ale ważne że nowy dom się znalazł:)

    ReplyDelete
  9. Tuv, oni mają kota w domu. Oczywiście nie malutkiego, ale mają.

    ReplyDelete
  10. jak mi przykro! ona sliczna! apetyczna taka...
    oddawanie jest bolesne

    ReplyDelete
  11. Beata, niech Ci nie będzie przykro :-) Bo i tak musiałabym jej znaleźć dom, skoro nie mogłam jej zatrzymać. A skoro ludzie dobrzy to i jej będzie dobrze ;-)

    ReplyDelete
  12. Oooooo, najlepsza i charakterna poszła na pierwszy ogień:)))))
    Daisy, mocno Ci współczuje, bo te landrynki są do mania, posiadania, tulenia, a nie oddawania. Buuu.

    ReplyDelete
  13. O, Athina :-)))
    Jak dobrze Cię znowu widzieć - komp już zdrów ???

    Ano, poszła moja mała kitulina :-)
    Słodycz sama. Ale cóż. Nie było wyjścia.

    ReplyDelete
  14. Komp nie zyje, damy rade;))))

    Wracając do kotka, moja Serafina była starsza, gdy ja przyniosłam do domu i zaraz się zadomowiła. Spoko loko, ważne, że wiesz, gdzie jest i ma się dobrze:)))

    ReplyDelete
  15. chlip. też mam łzy w oczach. ale będzie jej dobrze! dzielna jesteś bardzo!

    ReplyDelete
  16. ;-) Wspaniale, ze maja dobre domy.
    Ostatnio bylam ze znajoma na piwie i przysiadla sie do niej dziewczyna, od ktorej moja znajoma dostala kotka.
    I sie umowily nie tylko na odwiedziny, ale na serie zdjec i film z zabawy kocurka. Dla taty, ktory sie przywiazal do kocurkow, ale sie wstydzil przyznac, bo to "niemeskie" ;-)

    ReplyDelete
  17. Oj, to zdecydowanie za dużo pożegnań jak na jedną osobę:(

    ReplyDelete
  18. Marcelina to z kolei moja faworytka. Fajnie, że ma dom :-)

    ReplyDelete
  19. Został Mistrzu i Marmelada. Do środy. I widzę, że nawet nie mają ochoty się bawić :-(

    Trochę tam się poganiały, ale to nie ten sam galop, co jeszcze przedwczoraj, kiedy były wszystkie cztery.

    Ale takie życie :-)
    Dochtor też się przywiązał do nich.

    ReplyDelete
  20. Musisz mu kupić jakieś puchate obciążniki na nogi!
    :-)

    ReplyDelete
  21. kotki czują że coś się dzieje;(.
    No trudno.Trzeba.

    ReplyDelete
  22. Lorenza - Moryc olewa. jak zwykle ;-)))

    A ja mam ochotę ZABIĆ dzieci zza płotu.
    Nie mogę olać tego pisku, który przez hermetyczne okna wierci mi dziury w mózgu.

    ReplyDelete
  23. ostatni raz zaglądam, ona ma takie oczy, że...teskno, no....

    ReplyDelete