Tak, wiem. Odwaliło mi i dostałam kota na punkcie kotów. Przez najbliższy miesiąc będę monotematyczna :-))) Aż do bólu.
Apdejt :-)
Poszłam do sklepu, zostawiłam kotkę zamkniętą w pokoju z kociętami, ale nie oponowała :-) Jak wrociłam, to leżała sobie razem z kociambrami w "kojcu" Wymieniłam tą drewnianą skrzynkę na ogromny karton i małe mają się teraz gdzie bawić. Jak one śmiesznie skaczą! A podgryzają zobie wzajemnie łapy i ogony jak małe piranie, siedem światów z nimi :-))) Cuda puchate. Dochtor rozbawił swoich kolegów z pracy opowieścią, jak to "nie lubiąc" kotów można się stać ojcem dla sześciu sztuk :-)))
Dochtory się pokładały ze śmiechu :-)
Powiedzcie mi jeszcze - kotka karmi kociaki - jest możliwość, żeby znowu miała ruję ?
Bo zawodzi mi tu i nie wiem czy to ruja czy tylko ma PMS-a.
JAGBY nie mam nic przeciwko temu! :-)
ReplyDeleteTylko wtrąć ze dwa-trzy zdania czy zdrowi i zywi, OK?
:-)
Można się posrać w majty :-))))
ReplyDeleteSzeh, one są słodkie jak śpią zgruchmonione na kupie :-)))
ReplyDeleteNie wiadomo wtedy czyj ogon i czyja łapka do którego kociambra należy :-)))
Matka rano nakarmiła i pooooszła!
A Moryc siedział w progu z oczami jak 5 złotych. Jak mu pokazałam kociątko to zwiał :-)
Ja bym też ocipiała i patrzyła jak im wąsy rosną :-)
ReplyDeletematka odetchnęła z ulgą i nareszcie poczuła się bezpiecznie, nie?
Fanką Moryca jestem od początku.
Wiesz, Lorenza - nie jestem pewna. Ona się tu nieswojo czuje. Tęskni chyba za Oksaną, bo jak dzieci nakarmi to znika za płotem.
ReplyDeleteAle wraca do kociąt.
MOże odchowa kociaki i wóci do OksanY? Na razie najważniejze, że jednak nie skupia się na zakatrupieniu Maiurycego.
ReplyDeleteNormalne, że znika. Kociaki są już duże i ma dość. Poza tym ma nianię, nie?
ReplyDelete:-)
hurtem wszystko o kiciolach przeczytalam, pokradlam kilka zdjec kiciolkow i ....matko ja chce taki ogon!:)))))))))))
ReplyDeleteTyle tylko, ze nie wiem co Ruda na to, a Saso zbaranieje pewnie jakby co;)
Ja i tak blogoslawie Rudzielca, ze w pelni zaakceptowala 4 miesiace temu psa w domu!
Ale cudne sa takie futrzaki maluskie:))))
Miaurycy pewnie mysli, ze Matula sfiksowala:))) A sam ucieka, bo sie znow nie wie z ktorej strony moze w czape dostac. Normalny chlop, jak dziecka male w domu to wiekszosc chlopow lubi nadgodziny;))
ReplyDeleteWszystko póki co w porządku. Kotka karmi małe bez problemu. Trochę zawodzi i mraucy, mam nadzieję, że to nie ruja a zagubienie i tęsknota.
ReplyDeleteŚliczności:)
ReplyDeletekotka tęskni za Oksaną.Ludzie narzucili jej coś czego nie rozumie.przecież tamta wychowywała ją od maleńkości.W sumie jakby tak człowieka przeflanocwać to by się rzekło NIELUDZKIE postępowanie.
ReplyDeletejak stworzysz jej dobre warunki to kotka może mieć ruję ale tak gdzieś po 3 miesiącach.ja uważam że po tym czasie powinnaś ją wykastrować.Wet powie ci nawet że po 2 miechach,bo niby w naturze żaden kot nie karmi dlużej.
Nie sądzę, żeby miala ruję, chyba, że ma rozregulowany system hormonalny - ale jakoś nie przypyuszczam. No ale to chałupnicza diagnoza, no nie.
ReplyDeleteSpoko, Tuv - ja już rozmawiałam z Oksaną o kastracji kotki.Bo kotka do niej wraca. Oksana przekabaciła tego swojego chłopa. Nie wnikam. Może on był wściekły o te kociaki ?
ReplyDeletePóki co - kotka się uspokoiła. Widzi, że Moryś jej z drogi schodzi, nikt jej tu nie przeszkadza, maluchy nie są dręczone przez dzieciary - no to i wyluzowała :-)))
Siedziałam w ogrodzie bo ciepło u nas okrutnie i spaliłam sobie ramię na słońcu. jak nie urok to przemarsz wojska. A Moryś wydeptał sobie dołek w wysokiej trawie i się tam w cieniu uwala jak mu za gorąco.
a jestes pewna, ze kotka chce wrocic tam...?
ReplyDeleteja bym zostala u ciebie...
ReplyDeleteja się zacznę odzywać, jak przestanie być o kotach, ok?
ReplyDeleteLubię koty, żby nie było, ale nie na tyle, żeby o nich gadać.
A poza tym są śliczne:)
Beata, ja jestem pewna, że kotka chce wrócić do domu. Ona tęskni za Oksaną, inaczej nie chodziłaby tam codziennie.
ReplyDeletePo za tym - dziewczyny pisały, że mogą się z Morycem nie polubić.
Prunello :-) Będzie i nie o kotach. Obiecuję. Ale póki co - koty zawładnęły blogiem.
ReplyDeleteHe,he Szeherezadowy zagaduje koty ze smietnika - możesz powiedziec Dochtorowi :-)))
ReplyDelete(nadybałam dzisiaj podczas włóczegi smietniskowej)
I dawaj foty! :-)
ReplyDeleteDuuużo fotek proszę, one są sliczne:))))
ReplyDeleteAle Moryca też ;-)
ReplyDeletePrzestań! Prąd mnie popierdoli bo liżę monitor ;-)))
ReplyDeleteJutro fotki będą :-)
ReplyDeleteMoryc się obraził. Na małe warczy syczy i pluje.
Przejdzie mu ?
Ale wiesz że one szare to mogą nie pozostać? I niebieskich oczek też nie będą miały?
ReplyDeleteIkar - pewnie, że wiem :-)
ReplyDeleteTa moja, pręgowana może być szara,ten kociak czekoladowy raczej taki zostanie - co do reszty nie ma pweności.