Wednesday, 6 May 2009

...

Gwoli przypomnienia, bo nawet o małych sukcesach należy pamiętać :-) Nie palę od miesiąca. Gratulacje, kwiaty i te inne wyrazy można składać w komentarzach :-))))

22 comments:

  1. Gratulacje ;-)
    wirtualny bukiet konwali już leci do Ciebie ;-)

    ReplyDelete
  2. Dziękuję i wiesz co ? Cieszę się jak gwizdek, że się nie załamałam :-) teraz to już z górki będzie :-)

    ReplyDelete
  3. Ja też gratuluję i się cieszę. Posyłam piwonie albo coś.

    ReplyDelete
  4. Piwonie jak najbardziej :-)
    Bardzo je lubię - takie dorodne jak dziewki wiejskie :-)))

    jak będę miała swój ogród, to posadzę tam kwiaty "z ogródka mojej Babci" :-)

    ReplyDelete
  5. A badyle mojego dzieciństwa to lwie paszcze

    ReplyDelete
  6. I te piwonie też - rodzice mieli w ogródku. Bo my mieli tako działka, a na działce tako lauba :)))

    ReplyDelete
  7. orkiestra dęta tuuuuusz!
    :))) gratulacje
    A ja dorzucam bzy:)

    ReplyDelete
  8. Lorenza !!! Lwie paszcze też !!!
    Babcia miała wszystko, łącznie z malwami, floksami, gladiolami - lilie białe i tygrysie - bratki i takie kępy drobnych goździków cieniowanych, białych i różowych. Nie licząc maciejki i całej kupy innych roślin, które nawet nie wiem, jak się nazywały.

    Tuv - dziękuję za bzy :-)

    ReplyDelete
  9. A, nam się lauba i działka niestety nie trafiła. Za to mojej Mamie na balkonie urosła fasolka szparagowa i pomidory :-))))

    ReplyDelete
  10. Gratuluje i przyznaje, ze zazdraszczam. Mnie ten Twoj miesiac strasznie szybko minal, ciekawa jestem jak Tobie? Czy nie czulas jakby sie czas bardzo dluzyl?

    ReplyDelete
  11. Bardzo wielkie gratulacje!!!!!!!!
    i, co?
    teraz wszystko innaczej pachnie?
    ty pachniesz inaczej?

    ReplyDelete
  12. Były jexcze tulipany, kąwalie rosły przy kompoście. No i była wiśnia, czereśnia i jabłąka.

    ReplyDelete
  13. Stardust - pierwszy tydzień się trochę ciągnął. Ale poźniej to nawet nie zauważyłam kiedy to mineło! Fajnie jest nie palić :-)

    Ade - już, już :-)))
    Dziękuję

    Beata - ja zawsze miałam bardzo dobry węch, bo mi ten zmysł równoważył wadę wzroku. Nos jak pies gończy mam. Najlżejszy smrodek i fetorek wyczuję :-) Nie ma więc jakiejś kolosalnej różnicy, ale papierosy palone przez kogoś - ŚMIERDZĄ ! Straszliwie.

    Czy ja pachnę inaczej ? Hmmm, pewnie nie czuć ode mnie dymem, bo to nawet ja, palaczka potrafiłam wyczuć - ciuchy mi pachną proszkiem do prania i perfumami, a nie papierosami. Jest duża różnica.

    I nawet nie wiecie jak bardzo porawiła mi się cera! Zero jakichś paści na twarzy. Gładko. Cienie pod oczami zniknęły. No i włosy mi nie śmierdzą! Alleluja.

    ReplyDelete
  14. Tulipany pewnie też u babci były, ale że to nie są typowo letnie kwiaty, a Babcię się odwiedzało raczej latem - to ich nie pamiętam

    I był przepiękny sad z taką ilością drzew! I nawet orzechy włoskie i leszczyny były. O owocowych drzewach nie wspomnę. Pod oknem rosła grusza,- nigdy później nie jadłam lepszych owoców. Jabłonie, śliwy, porzeczki i moje ukochanie - AGREST. Czerwony i zielony.

    Nie ma już ani tego ogrodu, ani sadu. Kiedyś notkę może napiszę.

    ReplyDelete
  15. O ja pierdykam!

    U mnie, przynajmniej narazie, się nie zanosi.
    Zazdraszczam i czuję się dumna!
    Kawałek różowej pokrzywy dawam!
    :-)

    Poka kotłownię.

    ReplyDelete
  16. Kotłownia jest na poczcie :-)))
    Cholera, nie tak łatwo im zdjęcia zrobić, bo one za szybkie są, a mój aparat to ma takom rułę ... że zanim ostrość nastawi to kotłownia już jest gdzie indziej :-))))

    A, wiecie co ? Kotka usłyszała przez okno drące się dziecko sąsiadki - wkoczyła na parapet i zaczęła warczeć. WARCZEĆ z głębi trzewi. ja pierniczę!

    ReplyDelete
  17. A, dzięki za pokrzywę ;-)))
    Bardzo lubiłam te cwiety doniczkowe, bo szybko rosły :-)))

    ReplyDelete
  18. Dzieciary przewaznie krzywdzą zwierzęta. Zwierzęta znoszą to czas jakiś. Potem się bronią. A potem nienawidzą.
    Mój psiur wychował moją siostrę. Potem dzieic szczerze nienawidził.
    ;-)
    Oczywiście bywa symbioza, ale rzadko.

    ReplyDelete
  19. Szeh, no ja wiem jak to jest z dziećmi i zwierzętami. Ale pierwszy raz zobaczyłam jak głęboka może być taka uraza. Ona ewidentnie broniła dzieci. Tak samo warczy jak Moryc przypadkiem jest w pobliżu.

    Niesamowicie się cieszę, że te kociaki są u mnie bezpieczne. Tam mogłyby nie przeżyć.

    ReplyDelete
  20. Leon też warczy, też z głębi trzewi, czasem do kompletu sierć mu sterzy na ogonie tak, że ten ogon wie wydaje gruby jak moje ramię.

    ReplyDelete
  21. To niech Lorenza sobie wyobrazi jak Moryc wygląda nastroszony.
    Ogon jak miotełka do kurzu, taka staroświecka :-))))
    I WOGLE kot jest większy jakieś trzy razy.

    ReplyDelete