Monday, 4 May 2009

...

Niektórych obłażą insekty a mnie oblazły koty. Wybaczcie mój poranny strój, a Tuv niech się przypatrzy jaką fryzurę zazwyczaj mam rano. Srebrne sandałki dla rzymskiej księżniczki - tu

28 comments:

  1. Taaa neofitka nawrócona na kotły :-)
    Ale bym podusiła, o rrrrrany :-))))
    Miaurycy nie jest zazdrosny czy wyszedł akurat w pilnych sprawach na miasto?

    ReplyDelete
  2. Został dzisiaj pogoniony i to tak solidnie. Z prychaniem syczeniem i stroszeniem ogona :-)

    Ale to dooobry kotecek :-) dziś w przedpokoju znalazłam odgryzioną głowę myszy. Ciekawe gdzie jest reszta.

    ReplyDelete
  3. Daisy: prawdziwej myszy czy sztucznej?

    ReplyDelete
  4. Prawdziwej
    Krwawy strzęp z okiem na wierzchu. Horror.

    Dochtor zbierał. Mnie się słabo zrobiło.

    ReplyDelete
  5. Prawdziwy słodziaczek z tego Moryca :-)

    ReplyDelete
  6. Szeh, Lorenza - ja zdecydowanie wolę jednak martwe myszy niż żywe.
    Oczywiście w domu. Bo na łonie natury to niech sobie brykają.

    ReplyDelete
  7. Nie no, jasne. Mnie po prostu rozczul;a myśl, że Moryc na widok syczącej kotecki daje drapaka, spierdala przed malućkim, a myszę rozerwie na krwawe strzępy.

    ReplyDelete
  8. Jak tak o tym pomyśleć, to faktycznie. Rozczulające Morysiątko - Niewiniątko bojące się własnego cienia :-)))

    Taki Jekyll i Hyde, conie?

    ReplyDelete
  9. A, zapomniałam napisać, że Dochtor jak zobaczył ten mysi łeb, to miał skojarzenia z Ojcem Chrzestnym. Dobrze, że Morysunio kochany nie położył mi tego łba na poduszce, bo mielibyśmy przypadek histerii o 7.00

    ReplyDelete
  10. zazdroszczę Ci tak przeokropnie, że nic nie napiszę. o.

    ReplyDelete
  11. eh,znam to uczucie.małe koteczki to boskie koteczki.niemniej jednak potem wyrastaj z nich ciężkawe kluchy i już nie są takie słodkie;).

    A ukwial nad wyraz gustowny:)))

    ReplyDelete
  12. Bylam, widzialam, czytalam. Krwawy lep myszy z lokiem na wierchu odrzucil mnie od kompa do sralonu. Daisy, czy Ty mozesz przed takim tekstem pisac ostrzezenie jakies dla mnie? Moze byc "stardust lodyndz lod kompa, wroc za 3 dni na nowa notke. twoje czytanie sie chwilowo skonczylo":)))))

    ReplyDelete
  13. Ds, zmieniłabyś zdanie jakbyś musiała otwierać i zamykać drzwi kochanej koteczce, która nie wie czy wyjść? A może jednak zostać ?

    A może wyjść?

    Jak w reklamie plusa, normalnie.

    Tuv

    Ukwiał sterczący z jednej strony, dodajmy :-)))

    ReplyDelete
  14. Jakie kochane ogonki. ;-/ Ja mam rano coś podobnego na łbie, tylko z o wiele mniejszej ilości włosia.

    ReplyDelete
  15. Nielot, ja widziałam twoje zdjęcie i masz więcej włosia ode mnie. Ja mam smętne strąki. No ewentualnie mogę się zgodzic, że mamy taką samą ilość :-)

    Ogonki są cudne. A już rozrabiają jak zające w kapuście :-)

    ReplyDelete
  16. Stardust - ja Cie kochana bardzo przepraszam, ale ten mysi łeb musiałam z siebie wyrzucić, żeby traumy nie mieć !

    Sorry, będę dawać ostrzeżenia.
    Zastanawiam się nad otwarciem drugiego bloga wyłącznie dla kota. Wtedy tam bym te myszy wciskała.

    ReplyDelete
  17. Daisy-> Ty wiesz, mam nadzieje, ze ja zartuje? W koncu duza dziewczynka jestem to se poradze z tym czytaniem:))

    ReplyDelete
  18. Stardust, to mi się należy wódka, bo ja nie napisałam, że mnie dzisiaj o piątej nad ranem zudziło wściekłe rzyganie na świeżo zmienioną pościel w łóżku, w którym spalam, a jak podnioslam swoje doczesne szczątki, ujrzałam dwie dorodne wyrzygawki.

    ReplyDelete
  19. Lorenza-> Faktycznie zasluzylas na medal i nastepny za sprzatanie tych wyrzygawek:)))

    ReplyDelete
  20. Stardust: oszczędzę Ci szczegółów.

    ReplyDelete
  21. Już nie mam sił ochać i achać:))))
    Włosy iście jak po nocnych figlach...:))))
    Te koturny mi się bardziej podobały:)))

    ReplyDelete
  22. Athina, moje kudły żyją własnym życiem niezależnie od igraszek :-)))

    A mnie się te sandałki podobują, bo wygodne i do latania na codzień :-)

    No i się blaskają, a ja sroka jezdem :-)

    ReplyDelete
  23. A ten... ja to sie wieczorem czasem zastanowiam czy bede miala jeden kukuryk naq glowie, dwa czy też może całe multum.

    ReplyDelete
  24. Lorenza, ja mam zawsze multum. A jak mam dłuższe włosy, to można mną o poranku dzieci straszyć :-)))

    ReplyDelete
  25. Obawiam sie, że mna można cały dzień, bo ten... ja sie czasem zappominam uczesać.

    ReplyDelete
  26. A mnie 4 maja o 5 rano obudził odgłos rzygającego kota... sekundę zajęło mi zlokalizowanie kota na dywaniku i rzucenie się z okrzykiem "nie na dywanik!!!"... czy one muszą to robić na dywaniki??? A tak w ogóle to metafizyczny obraz tych stworzeń ulotnił się wraz z odkryciem, że w czasie remontu kot nasrał do kartonu z książkami. Nie żeby to były książki najwyższych lotów, ale że aż tak...? :)

    ReplyDelete
  27. Ikar, może kot nie był wielbicielem literatury :-))))A tak poważnie, to mógł się zestresować remontem.

    Jak rany, koty to są mściwe stworzenia. Moja znajoma przed wyjazdem do UK oddała kotkę swojemu ex i jego mamie. Ex nie lubi kotów. Co robiła kocica ? Szczała mu notorycznie do futerału na gitarę :-)))))

    ReplyDelete