Sunday, 6 September 2009

...

Z mojego kota to jednak straszna łajza. Poszedł w długą i wrócił z WYRWANYM, kocim pazurem wczepionym w futro na grzbiecie. Pewnie jakiś somsiedzki kot chciał mu łomot spuścić. Obejrzałam gnojka ze wszystkich stron, ale strat w futrze i ran szarpanych nie było. Codziennie przeżywam rozterki, kiedy Moryc wychodzi na miasto, codziennie nasłuchuję rozpaczliwego miaukotu, którym oznajmia, że właśnie przyszedł coś wmłócić. Normalnie się czuję jak matka nastoletniego gówniarza, co to macha lekceważąco łapskiem i wychodzi z domu bez względu na moje protesty. Żebyż to jeszcze komórkę miał! I tak to. Mam niechcieja. I wena mi zdycha. Nawet farba do włosów była dziś przeciwko mnie. Mortycja. Mówcie mi Mortycja. O, a tak Łajza zasnęła wczoraj. Przywlókł szczura, przytulił się i zachrapał. Słodzizna jak nic :-)))

30 comments:

  1. wykończy nam ten kocur, Lazy, no wykończy!

    ReplyDelete
  2. Włączyłam :-))))

    I się nagadałam że hoho!

    A Morynio śpi.
    Kot Athiny jest Morycowy, nie ma choja we wsi :-))))

    ReplyDelete
  3. O, no to git. Nie miałam jak zapytać o zgodę, więc wydałam ją sama. albowiem miałam potrzebne obustronne dane :-)
    Zgodę wydałam na Zamku Wysokim w Malborku!
    :-)

    ReplyDelete
  4. Phi. I fuj - ze szczurem? Bleee.

    :-))))))))))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  5. No ze szczurem. Ukochany gryzoń Morysia :-)))))

    ReplyDelete
  6. mój miał lwa ale go zagryzł na amen;>>>

    ReplyDelete
  7. INKEA ma od niedawna taką myszkę ... ;-) (już tatusj kupił)

    ReplyDelete
  8. A w ogóle - bardzo dzielny kot, wrócił z cudzym pazurem, nic sobie nie dał wyrwać - wcale nie łajza!

    ReplyDelete
  9. Lorenza, ja nie wiem z kim on się lał. I jakim cudem wyrwał temu kotowi pazur. Sam nie był pokaleczony.

    Łajza, łajza bo łazi gdzieś i wraca brudny i opajęczony.

    ReplyDelete
  10. Jak to? Tłukł się?
    A ja myślałam, że kastraty, to w nosie bójki mają i zaczepki olewają.

    Hmm. Nawet nie czuję kiedy rymuję;))

    ReplyDelete
  11. Ale za to mówiłam, że pajęczarz, nie?

    ReplyDelete
  12. Dikejko, no ewidentnie się z którymś somsiadem wdał w bójkę.

    No bo skąd ten wbity pazur ?

    ReplyDelete
  13. nie wiem co słodsze, kot czy szczur ;)

    ReplyDelete
  14. Dobry kotecek:)wysłane dzisiaj,za 7 dni powinno być:)tak powiedziała pani na poczcie..

    ReplyDelete
  15. Ja już mówiłam jak Słąko któregoś razu wróciło całe we krwi i ja umarłam, nie? ;-)

    ReplyDelete
  16. No!

    Pamiętam! Ja bym chyba była umarnięta też!
    Moryc znowu poszedł się szlajać. Co za kot parszywy!
    Ale kocham parszywca, chociaz co mi krwi napsuje to jego.

    ReplyDelete
  17. aż szkoda, że z tego szlajania dzieci Morycowych nie ma:)

    ReplyDelete
  18. A ja dzisiaj Słąko dusiłam, moja Królową :-)

    ReplyDelete
  19. Nie, no na miłość straszną. Ona przyzwyczajona, wie że muszę :-)

    ReplyDelete
  20. Mam już cebulę. Ziemniaki też. Obrane.
    Pierwsza!

    :-))))))))))))))

    ReplyDelete
  21. ja jeszcze nie wyszłam z domu.

    Tragiczna jednostka.

    Fryz jeno nastroszyłam i dupsko w dżinsy przyoblekłam.

    To idę.

    ReplyDelete
  22. Ha! Jedno pranie już wisi, drugie się mieli!
    Idę w szafy. Nienawidzę tego.
    Ale i tak pierwsza!

    :-)))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  23. Jak Ci zaraz pokażę z czym wróciłam, zamiast ziemniaków, to padniesz.

    Tylko nie da się z tego zrobić obiadu :-)))))))))))))

    Szafy sprzątałam przedwczoraj. Z równie zaciętą nienawiścią :-))))

    ReplyDelete