Sunday, 20 September 2009

...

Pół roku temu wparowała mi do kuchni czarna, gadatliwa i szalenie żarłoczna bestia. Trochę obszarpana, z brudnymi nogami i zawadiacką miną na pysku. I od pół roku rozstawia mnie po kątach,- a to budząc rozpaczliwym miaukotem o 5.00 rano, a to szlajając się po opłotkach do późnych godzin nocnych, a to przynosząc mi w darze żywe gryzonie albo wybebeszone gołębie. Morynio. Kot nad koty. Lek na całe zło. I jak słusznie zauważyła Szeh - KRZYWY, że aż. Wczoraj minął rok od śmierci Maksia. I tak to.

28 comments:

  1. I tak o się życie toczy. Podobno tak to jest zaprogramowane (krótki żywot zwierzaków), żeby człowiek mógł obdarować miłością i troską jak najwięcej wszarzy i vice versa.

    A Moryc, to jeszcze krzywo poplamiony jest - zapomniałaś dodać (skoro już było o brudnych nogach)
    :-))

    ReplyDelete
  2. Coś jest w tej teorii :-)
    Krzywulec to moja miłość, ale gdzieś tam, głęboko schowany siedzi żal. Że Maksia już nie ma :-(

    ReplyDelete
  3. Ja do dzisiaj tęsknię za Agrypiną. A to już ze trzydzieści lat...

    ReplyDelete
  4. Morynio pojawił się może właśnie jako odpowiedż od Maksa?
    Oba zwierzaki niepotarzalne:).

    Gratuluję pracy!!!
    Na zdjęciu wyglądasz.... bombowo:)!
    no normalnie "schrup mnie":)
    ale pewnie wysztkie tam piały:)))

    biala bluzka - przeżyć się da:)

    ReplyDelete
  5. Tuv, też mam taką teorię, że Morynio nie pojawił się przypadkowo :-)

    A bluzek zakupilam 5 i wiszą mi tu rzędem, a ja się przyzwyczajam do myśli, ze jutro jedną z nich założę i pójdę do pracy.


    Zdjęcie stare jak świat. Jakieś 6 lat temu miałam nogi do nieba, włos długi i kręcony i kochanka, który okazal się dupkiem do sześcianu :-))))

    ReplyDelete
  6. Lorenzo - no właśnie. Nieważny jest upływ czasu.

    Tęskni się i tak.

    ReplyDelete
  7. i popatrz, moja Ruda ma 15 lat, 4 lata temu stwierdzono bialaczke - niewiele czasu jej zsostalo proszpani rzekl wet.
    Ruda bez lekow jest 3 rok i bez wizyt u weta, ktore to wizyty stresowaly kota straszliwie - czego byly dowodem spocone poduszeczki lapek.
    Zyje, ma sie swietnie i licze, ze jeszcze dlugo pozyje:)mimo, ze ostatnimi czasy zasypia tak glebokim snem, zeczesto gesto spada z parapetu lub kanapy z hukiem!;)

    ReplyDelete
  8. Maksio cudny i tak madrze patrzyl jak robilas to zdjecie. Szkoda:(((
    Teraz jest krzywy Moryc, ale obawiam sie ze Lorenza ma racje i tesknota i zal za Maksem zostanie.

    ReplyDelete
  9. Aż się boję pod tą notką zapytać, czy już wybralaś bluzkę z tego pierdyliarda, co go zakupiłaś.

    ReplyDelete
  10. Nawet po 20 latach sie nie zapomina i sie teskni.

    ReplyDelete
  11. piękny Maksio...
    jaka to rasa? kolor ma identyczny do mojej Lufki (goldenki).

    ReplyDelete
  12. Dorota - to był owczarek niemiecki :-)

    Tyle, że w kolorze szampana :-)

    Ech, dosyć smutków.

    Miałam to szczęście, ze dane mi było mieć tak wspaniałe psiuny. I chociaż odeszły - pozostawiły wspomnienia.

    Dochtor wspominał dziś psie uszy, które ZAWSZE było widac przez szybki w drzwiach wejściowych, kiedy wracalismy czy to z zakupów czy z pracy. No żal.

    Lorenzo - bluzka wybrana. Spodnie też :-)

    ReplyDelete
  13. Piękny!
    Sorki, że nietaktownie zapytam zapytam.
    Dlaczego umarł?
    Nie odpowiadaj, jeżeli to zbyt przykre.

    I rozkruszenia brylantów w pył;)

    ReplyDelete
  14. Śliczny piesio...

    Ale angolskie korytarze mnie rozwalają. Na szerokość dwóch piesów, albo trzech kotłów.
    Masakra.

    ReplyDelete
  15. Ja tez czymie:)
    Malgoska, no angolskie podejscie do domu jest inne niz polskie. Protestanci, wiec oszczedzanie i nie popisywanie sie jest w cenie.

    Po pierwsze w ciagu zycia mieszka sie w co najmniej kilku domach, wiec nie buduje sie palacu za oszczednosci zycia, zeby sasiadom pokazac.
    Po drugie dom jest do mieszkania, a nie tracenia pieniedzy na rachunki. Stad pomieszczenia sa niewielkie, zwlaszcza sypialnie i korytarze.
    Jak tak chodze po chalupach, to malo kto ogrzewa caly dom rowno do temp ponad 20 stopni, zwykle jest chlodno, a w pokoju gdzie sie przesiaduje, wlacza sie kominek.

    ReplyDelete
  16. Oglądałam namiętnie 'House doctor' o Ann która picowała domy przed sprzedażą. Ile razy Ann wchodziła do takiego przedpokoju miałam trudności z oddychaniem ;-)
    Prędzej wyobrażam sobie zamieszkanie w zaadoptowanej hali magazynu a'la "Flashdance" ;)

    Rozumiem oszczędności w ogrzewaniu i wodzie, gdzieś czytałam o bojlerze na monety. I to mnie nie zadziwia.

    ReplyDelete
  17. i tak uważam że lepiej mieć i cierpieć niż nie mieć wcale. acz to dyskusyjne jest :)
    ciekawe jak Ci w pracy i białej bluzce... ;)

    ReplyDelete
  18. Oki. Przeżyłam :-))))

    Jak zjem to Wam opowiem jak było :-)

    ReplyDelete
  19. Niech się aby nie zadławi. My poľsz)czekamy.

    ReplyDelete
  20. No właśnie. Chyba poszla nie tylko jeścm ale i pić.

    ReplyDelete