Friday, 25 September 2009
...
Jeże zniknęły. Gardło nie boli. Został mi tylko zapchany nos, który załatwiam psikaczem z kwasu solnego. A przynajmniej tak mi się wydaje, bo składu tej żrącej substancji nie sprawdzałam. Wczoraj wstrzeliłam sobie przypadkowo taką porcję, że wypaliłam lewe oko od środka. I nawet nalałam trochę do mózgu. Ale całą noc przespałam bez budzenia się, bo mogłam oddychać przez nos. Inaczej nie potrafię. Dochtor też czuł się wczoraj pod psem, ale rano zerwał się z łóżka i poleciał do pracy jak na skrzydłach. Jak nic - pracoholik.
Mam do obejrzenia cd szkoleniowe i broszurkę z pytaniami do wypełnienia. I chce mi się cokolwiek robić, jak psu orać. Bo pytania są z gatunku idiotycznych. No ale jak mus to mus i nie ma zmiłuj.
Ale najpierw zjem śniadanie. Bułka z jajem na twardo to jest to. Od razu przypominają mi się szkolne wycieczki i suchy prowiant w papierowych torebkach, gdzie jajo na twardo dzierżyło palmę pierwszeństwa. Smród spalin w autokarach i cienka herbata z termosu.
Normalnie łza się w oku kręci.
:-))))))
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

ja pamiętam kotlet mielony, na zimno. i pasztet. i jaja na twardo w sumie też...
ReplyDeleteDawali jeszcze herbatniki Petit Beurre czy jakoś tak. Pakowane po 4 sztuki. W celofanie, którym po zeżarciu ciastek owijało się grzebień i odwalało kocią muzykę :-))))
ReplyDeleteJakieś 20 lat temu katar leczyłam Amolem. Odpuściłam sobie inhalację (pfiii, kto by się tak bawił), tylko frrrru...czysty Amol wprost z butelki chlupnęłam se do nosa.
ReplyDeleteDo dziś jestem pewna, że przez ciemię mi parował. Kooźwa. Nie sposób tego wrażenia opisać:///
Do dziś mam urazę:///
Nie pamiętam jajek na twardo, ale rozbełtane, cieknące po brodzie pomidory:)))
O! Pomiędory!!!!
ReplyDeleteZapomniałam o pomiędorach :-)))
Zawsze się rozdyźdywały, to fakt.
Amol to niektórzy pili nie tylko w celach leczniczych, on zdrowo procentowy był :-)))
ogórki kiszone w torebce, kanapka z kotletem mielonym na zimno.
ReplyDeleteNiektore sok z czosnku wycisniety na wacik wkladaja do nosa, efekt ten sam.
ReplyDeleteJa kiedys niuchnelam stezonego kwasu octowego, wow! wyczyscilo mnie zatoki na nastepne kilka lat;)
tttttto jjjja. nie wiem czy się przyznać, ale ja ten sok wyciśnięty z czosnku do nosa... tylko bez wacika, tak normalnie palcem... przepraszam! ale tylko jak mam straszny katar!
ReplyDeleteDs, nie przejmuj się, zaraz chyba zrobię to samo. Wsadze se czosnek do nosa na stałe!
ReplyDeleteWłaśnie mnie katar rozwala dokumentnie.
Apogeum normalnie.
a macie w tej anglyji takie cus?:)
ReplyDeletehttp://www.youtube.com/watch?v=j8sDIbRAXlg
podobno pomaga - ja sie jeszcze nie odwazylam!
Omatkobuska :-)))))
ReplyDeleteNie mam. Mam zwykły czajniczek do parzenia herbaty.
Yyyyyyyeeeeeeeeee ten, no.
:-))))))))0
bosze ten filmik z nocniczkiem mezowej nie pokazywac bo mi usluch jeszcze przeplucze, :D:D
ReplyDeleteA wachadlo to kiedys jakis wiekszy garneczek ,w nim jakies takie sie Ziola gotujace. Ten stal na ryczce ja nad nim na krzesle siedzac z Badetuch na glowie....
Jak to widzialem to smarki juz same lecialy ;) :D
Rany koguta! Przy solidnym katarze to prędzej by mi uszami ta irygacja poszła niźli drugą nosodziurką ;-))
ReplyDeleteCzego to ludzie nie wymyślą!
Baby, umieram.
ReplyDeleteRano było dobrze a teraz mam zgon.
To nie masz zatok, przy zatokach zgon jest rano, potem lepiej.
ReplyDeleteZrob se steam inhalations.
Nie chciałam krakać jak napisałaś że jeż minął, ale u nas też tak szło. Gardło jak żyletki, później odpuściło ale przypieprzył z mocą katar.
ReplyDeleteTrzym się Dejzi.
A pociągasz nosem? :-)))))))))))))
ReplyDeleteIhahahahahahahahahaha!
Zdrowia! Na gile nie ma rady.
A kanapka z jajkiem i małosolaki bądź pomidor to zestaw autokarowo-plażowy. Do dziś robię sobie takie kanapki na plażę. Jeszcze butelka pepsi chłodzona w morzu ;-)
ReplyDeletea suchary? kto pamięta suchary?
ReplyDeleteDaisy - ibuprom zatoki, łykaj:) nie tylko na kaca dobre:)
Gypsi, to ja muszę być nienormalna jakaś, bo u mnie rano było dobrze a teraz mam totalny zator.
ReplyDeleteW zatokach.
Toż czuję.
Ja pergolę. A od tabletek mnie żołądek nawala i jest mi niedobrze.
Dobijcie truchło pliz.
Idę się położyć na marach.
Szeh, chcesz, żeby mię Dochtor zabił ???
ReplyDeleteTy wiesz jaką on ma fobię :-)))
Leżę i nie pociągam.
to nie pociągaj tylko strzel z palca:)
ReplyDeleteBeata, ja Cię proszę .........
ReplyDelete:-))))))))))))))))))))))))))))
Idę spać.
Z kotem.
Dochtor baluje na wieczorze kawalerskim.
Leżysz i gil swobodnie spływa? Po co my mamy dobijać? Pociągnij raz nosem i masz z bańki, nie?
ReplyDelete:-))))))))))))))))))))))))
Tak radzili medycy Tyberiuszowi Klaudiuszowi Druzusowi Neronowi Germanikowi, któren problemy miał nieustające z gilem. Nie wycierać, nie dmuchać, puścić na żywioł!
:-))))))))))))))))))))))))))))
Jak mi życie zbrzydnie, zapuszczę katar i nadlatam!
ReplyDeleteIhahahahahahahaha!
A teraz idę do swoich turistas.
hyhyhy przypomniałam sobie te jajka.Mialam tak zakodowane że jeszcze Młodej robiłam n wyczieczki nie tak dawno:))))
ReplyDeleteA ja też mam zatkane to i owo.A kaszel taki że szkoda gadać;(.
Pomaga mi maść hm,Vig Vaporum czy jakośtak.
WSPÓŁCZUJĘ!
ale ten,ja tam abniek nie mogę puszczać bo to siedzi cholera gdzieś głęboko;>
Współczuwam. Masakra. A może jakaś inhalacja Pietrowna?
ReplyDeletePanie Bosze, chroń mnie od kataru! Daisy przy okazji też:)
ReplyDeletetabaka tez pomaga, przysłac?
ReplyDeleteSudafed nabyłam.
ReplyDeleteDowiedzialam się dzisiaj o śmierci znajomego :-( Miał tylko 44 lata :-(
Nastrój mam podły i jest mi smutno.
Siedzę tu od kilku minut i nie wiem, co napisać. Na jakąś prostszą sytuację zaproponowałabym kielicha, ale tak? :(
ReplyDeleteLorenza, no ja też nie wiem.
ReplyDeleteDupa blada, rzekłabym.
pomodlić się, powspominać...kielicha jak najbardziej...
ReplyDeleteKurczę, no.
ReplyDeleteCzachy daję.