Wednesday, 1 April 2009

...

Zyban zaczyna działać. Przy każdej próbie zapalenia wykręca mi paszczę na dziesiątą stronę. Gdzieś tak w połowie papierocha zaczynam czuć smak palonej gumy z domieszką chininy. Oczywiście, żem konkursowy debil, bo jednak sięgam po następną fajkę, łudząc się, że będzie smakować inaczej, a tu ni choja. Dalej śmierdzi gumą. Więc rąbię solone orzeszki aż do zmulenia. Po czym znowu zapalam, gaszę w połowie i znowu rąbię orzeszki. Pozostanie mi z używek sex i kawa. No i czasem alkohol. W zasadzie powinnam zmienić kolejność, bo kawę to jednak pijam codziennie, a z tym sexem to czasem jak z Yeti. Wszyscy wierzą, że istnieje, ale nikt go nie widział. Dochtor znowu zmienił koncepcję i przesiadł się z GP-landii na urologię. Wniosek z tego taki, że przez kolejne 4 miesiące będziemy się widywać od czasu do czasu. No i dobrze, bo na GP można dostać pierdolca z nudów i ocipieć w tydzień, finansowo też gorzej, co nie jest bez znaczenia. No to znowu urologia. - Jaki ja zadowolony jestem, że się mogłem zamienić ! (entuzjazm) - No. (moje zainteresowanie osiągnęło szczyt) - Dlaczego mnie nie rozumiesz, będę w swoim żywiole, będę robił to co lubię ! - Znaczy, oglądał cudze penisy i zakładał cewniki ??? (głupawa i kurtyna) A jeszcze dwa lata temu nie chciał na urologię, co zostało tu gdzieś udokumentowane. Póki co, od weta nikt nie dzwonił. A kot opchany kurczakiem do wypęku - śpi u siebie. Nawet się nie obraził za chamskie potraktowanie go tabletką na robale. Dobrze, że na dziś zaplanowałam tylko zmianę pościeli, a nie pranie :-)

32 comments:

  1. A latasz już nad lamperiami? ;-)
    Kocio jest Twój i koniec.

    ReplyDelete
  2. O, opowiadaj jak jest. Jestem bliska skuszenia się.

    ReplyDelete
  3. A na ile latek ocenił wet Miaurycego?

    ReplyDelete
  4. Nie, jeszcze nie latam na wysokości, tylko tak fru-fru od czasu do czasu :-)

    Szeh, ja Ci mogę powiedzieć jak jest. Trochę chujówka, bo zdaję sobie sprawę,że skończą się poranki przy kawie i fajkach. A ja lubiłam palić. Tylko zaczęły mi przeszkadzać efekty uboczne fajek. Paskudna cera jest chyba najgorsza, bo chuj tam, nie muszę biegać, moge chodzić powoli, a na twarz se worka nie założę.

    I też kasa. Przy moich zdolnościach 60-70 funtów tygodniowo mi szło na faje. Jak pracowałam to miałam zasoby, teraz lecę na resztkach. I nie chcę mieć dylematów - dobry krem do ryja czy fajki.

    A Zyban - opisałam jak działa. Papierosy przestają po pierwsze smakować, a po drugie powoli traci się zainteresowanie fajkami. U mnie obchodziło się bez skutków ubocznych :-)

    ReplyDelete
  5. Lorenza - nie pisałam ?
    Pisałam ;-))))

    Ma niewiele ponad rok. Roczniak.

    ReplyDelete
  6. Widocznie jakoś się zagapiłam. Wybacz starej, zmęczonej kobiecie ;-)

    ReplyDelete
  7. Hyhy :-)Pewnie, że wybaczam. jak widać ja na akord te notki piszę i zanim człowiek jedną przeczyta, to już druga wskakuje.

    Idę robić jakieś żarcie Dochtorowi.
    Przed chwilą zadzwoniła moja komórka i zrobiło mi się słabo. Ale to nie był wet.

    Ufffff.................. :-)

    ReplyDelete
  8. Brałam Zybam i za każdym razem rzucałam, bo miałam jak Ty, jedne niewinna fajka i znowu wracałam.
    Bo ja kocham palić.
    No ale za tzrecim razem nie zadziałał,
    więc uważaj tym razem.
    Ostatnim razem rzuciłam z Champixem

    ReplyDelete
  9. Prunella, ja pisałam u Lorenzy jak Champix na mnie działa :-)))

    Brałam go 10 dni i paliłam jak smok
    A jak w dziesiątym dniu po zażyciu małej, magicznej pigułki puściłam spektakularnego pawia, to wróciłam do Zybanu.

    Dzisiaj wypaliłam o połowę mniej niż zazwyczaj. Czyli działa.

    ReplyDelete
  10. No to kiszka, bo ja też mam fajczane rytuały i bardzo je lubię. Ale spróbuję ;-)

    ReplyDelete
  11. Szeh, uwierz, ja paliłam przy kompie od początku istnienia netu. Potrafiłam przyjść z pracy, zasiąść i paczuszka pękała jak nic.Od dwóch lat NIE PALĘ w komputerowni, bo używamy jej wspólnie. Da się przełamać rytuały.

    ReplyDelete
  12. Ale ja pale tylko w komputerowni :-))))))))
    No boję się trochę. I niespania się też boję i tycia.
    Nigdy więcej, ni grama do przodu.

    ReplyDelete
  13. Szeh, ja prawdę powiedziałam mówiąc,że nie przytyłam. Fakt,że ja rzadko jadam słodycze i pysk zatykałam gumą do żucia, a jak mnie wzięło,że nie miałam co z rencami zrobić, to dłubałam słonecznik. Ale nie żarłam przesadnie. Uważałam co jem i ile.
    Głodna raczej nie chodziłam.

    Pogadaj z Twoją Dochtor. Niech Ci powie, czy Zyban byłby dla Ciebie.

    A z tym paleniem w komputerowni - może zamiast tam - pal na balkonie?

    ReplyDelete
  14. Na wypranym a najlepiej wyprasowanym juz lezy się najlepiej. Każdy kociarz Ci to powie :-)

    ReplyDelete
  15. Ja na zewnątrz w ogóle nie palę! Mam zamieszkać na balkonie? :-))

    ReplyDelete
  16. No Szeh :-))))
    To ja mam za Ciebie rzucić to palenie ???

    Trzeba podjąć jakieś działania, które Ci pomogą rzucić. Tak jak zmiana miejsca gdzie palisz.
    Nie musisz mieszkać na balkonie :-), ale gwarantuję Ci,że mniej wypalisz,bo Ci się nie będzie chciało wychodzić :-)))


    Sterta prania to brudna pościel. No umówmy się, że brudna. Ja mam lekkiego pierdolca i zmieniam pościel co tydzień :-) A teraz przy kocie to chyba zacznę zmieniać dwa razy w tygodniu, bo zwierzyna sieje kudłami :-)))

    ReplyDelete
  17. NIE PAL, NIE PAL, NIE PAL, NIE PAL - mantra:)

    ReplyDelete
  18. Beata :-)))

    Nie muszę mantrować, z godziny na godzinę coraz mniej mnie ciągnie do fajek.

    ReplyDelete
  19. kocio w betach ma wyraz pyska - a odwalcie sie łode mnei wszyscy;)

    mam pytanko - bo jedne z moich kotow kiedyś,został prawdopodobnie gdzieś ,dosć daleko wywieziony przez przypadek/albo złośliwie.
    Wrócił po miesiącu ponad do domu.
    RADOŚĆ była !!! już myślalam że go nie zobaczę.

    Ale wrócil i był - strasznie złachmaniony.Brudny,no i poduszki w łapinkach mial zdarte,zadarte,szorskie i poranione.
    A Twój kocio ma do tego dluższą sierść.
    Roczniak = wszystko młode i świerze.Jak wyglądał gdy się do ciebie przyssał?
    Bo jeśli nie było oznak takich jak u moego to ja jakos nie czuję by te 15 km zrobił,co?

    ReplyDelete
  20. A ja bym paliła na balkonie, gdybym go miała. I przez to pale tylko w kuchni. To jak bym rzuciła, to juz w ogóle w kuchni moja noga nie postanie.

    ReplyDelete
  21. Tuv, on nie był zaniedbany jak do mnie przyszedł. Był tylko głodny. Strasznie!

    No i poduszki u łap brudne i pokancerowane.

    Nie wiem, czy przeszedł te 15km, czy ktoś go wyrzucił w Gravesend z samochodu, albo komuś tu na miejscu uciekł.

    Jak się ta baba nie odezwie przez tydzień to pójdę do weta i poproszę,żeby przepisali kota na mnie.

    ReplyDelete
  22. Lorenza, to się przy okazji rzucania palenia wykpisz od gotowania :-)))

    Całkiem niezły sposób, uważam :-)

    ReplyDelete
  23. Daisy: jak będę rzucała, to nikomu nic nie powiem. W sensie - MW nie powiem ani słowa. Ja to kiedys opisywałam, jak ja rzucvałam, to ona robiła sie nieznośna. Wystarczyło moje lekkie skrzywienie, wystarczyło odleciec myślami i od razu było że to przez to rzucanie. I draka pod sufit. I ja w złości powiedziałam, że nic nie powiem, bo za takie wsparcie to ja dziękuję. A na zimno mówię, że słowa dotrzymam. Im mniej będzie koło tego szumu - tym lepiej.

    ReplyDelete
  24. O kurna, no to masz Lorenzo ładny pasztet.Ja byłam nieznośna do potęgi jak rzucałam za drugim razem. Ale Dochtor mię wspierał.
    Pierwszym razem rzucałam sama. Nie było wcale gorzej. Czyli można.

    ReplyDelete
  25. Daisy: ja myślę, że bardzo ważne jest sie nie nakręcać, jakiej to wielkiej rzeczy sie dokonuje. POTEM - owszem. Bo jak człowiek się hnastawi, że t6o takie trudne, to tym trudniej mu może być.

    ReplyDelete
  26. Ja podobnie jak Lorenza, nie chce zadnej krytyki mojego zachowania, ale tez nie chce wsparcia w postaci "ooo to juz 3 dni, zobacz jak ci ladnie idzie". No kazde takie gadanie mnie wkurwia i powoduje przypomnienie o paleniu, czyli siegniecie po papierosa. Obecnie rzucilam palenie w pracy, czyli pale tylko rano i wieczorem w domu (na tarasie) a to automatycznie redukuje moje palenie do 4-5 papierosow. Z calej paczki to duze osiagniecie. Teraz przez lezenie w bucie odpadnie wieczor. I tak powoli droga eliminacji mam nadzieje przestac palic.

    ReplyDelete
  27. Właśnie. Dlatego za pierwszym razem rzucało mi się najlepiej,bo byłam zdana tylko na siebie. Wtedy jeszcze mieszkałam z Osobistym, a on by okiem nie mrugnął nawet na wieść, że się odzwyczajam od twardych narkotyków :-)))

    Za drugim razem Dochtor Maciej wspierał - i było dosłownie to samo co Stardust napisała. Wkurw i bunt.

    Oki, lecę do przychodni :-)

    ReplyDelete
  28. gratuluję podania tabletki! moja kocica potrafiła przyjąć specyfik na robaki u weta, odczekać aż wrócimy do domu, po czym cały specyfik demonstracyjnie zwrócić na dywan ;)

    ReplyDelete
  29. Ups :-(

    Ds, ja nie wiem czy mój gdzieś na dworze nie zwrócił.
    Bo wypuszczałam go później.

    ReplyDelete
  30. Ooooo Megan, byłabys tak miła i rzuciła za mnie? Będę niezmiernie wdzięczna :-))

    ReplyDelete
  31. Szeh :-)))
    Ja mogę rzucić i za Ciebie i za mnie. Ale czy Ty od tego będziesz zdrowsza, to nie mam pewności :-))))))

    Urodziły się kociaczki. Sztuk cztery. Przedwczoraj w nocy :-)))
    Jeszcze ich nie widziałam.

    ReplyDelete