Tuesday, 7 April 2009

...

Nadal nie palę, co mnie niepomiernie dziwi. I oświeciło mnie, jak dużo czasu potrafiłam zmarnować, siedząc tępo przed telewizorem z fajką w pysku. Nie mam trzęsawki ani tragicznych drgawek, spokojnie piję kawę, nie szukając nerwowo papierosa. Cud jakiś. A najpiękniejszy w tym wszystkim jest fakt, że NIE ŚMIERDZĄ MI WŁOSY :-) To było moją codzienną zmorą. Wchodziłam wieczorem pod prysznic i czułam smród nikotyny i dymu. No i twarz. Rany boskie. Nabyłam ostatnio tonik, który usuwa martwy naskórek i zanieczyszczenia. Używam go wieczorem, już po ZMYCIU makijażu. I kiedyś spojrzałam na wacik i zemgliło mnie. Tak, wacik był brudnożółty. Nigdy wcześniej nie wpadłam na to, że tak pięknie się można uwędzić. Tyle na razie, bo idę prać kota. Wdepnął w jakąś padlinę i emituje taki zapaszek, że mi kwiatki w doniczkach gniją. Dlaczegóż, ach dlaczegóż trafił mi się kot pierdoła ???

25 comments:

  1. Jakieś złosliwe bydlę zgniło akurat na jego drodze. Nie czepiaj się kotła. Myj mu nogi i milcz :-)
    On Ci się nie trafił, on Cię szukał i znalazł, albo miał wskazówki i kompas z kosmosu i szedl na pewniaka :-)

    ReplyDelete
  2. Szeherezada - wiesz jaki ten kot jest spokojny ? Dał sobie umyć te łapy w umywalce, tylko paluszki rozcapierzał, ale ani się nie wyrywał, ani nie próbował gryźć czy drapać :-)

    Moje kociątko, moje :-)

    ReplyDelete
  3. Jasnie pan pozwolił Ci umyć sobie nogi. Dziwne?
    :-))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  4. Nieeee, on mię kocha po prostu :-)))

    ReplyDelete
  5. Taaaa. On Ci pozwala się kochac, nie czaruj się Daisy. Najwazniejsze, że Wam dobrze:-))

    ReplyDelete
  6. Ano. Kocham tego Zbója. I Maciek też go kocha. Po kryjomu, jak nikt nie widzi to siedzi przy koszyku i kota drapie pod brodą :-)))

    Jak to dobrze,że kocio nas znalazł:-)

    ReplyDelete
  7. Daisy z kotem to jest tak jak przeczytalam kiedys na pewnym samochodzie z ktorego wystawal koci i psi lebek..... no i maciek kurwek...zapomnialam jak to szlo. No wkazdym razie bylo cos o tym, ze pies Cie kocha a kot pozwala sie kochac i sobie sluzyc..jakos tak. I to jest fakt :)

    Kochaj swego Futrzastego i myj lapki jak pozwala :)

    ReplyDelete
  8. Skóra niczym firanka...Oj, nie, nie, nie mów mi. Przez Ciebie zaczynam rozważać za i przeciw, a wierz mi, że mnie nie ma kto w domu uspokoić, zaś na barach targam trzy egzystencje. I jak ja kota dostanę, to te biedne istoty w zębach mi te fajki będą donosić. Łomatko, jaki ze mnie krokodyl, buuuu.

    ReplyDelete
  9. Athina, ale ja poważnie mówię. Przetarłam twarz tonikiem i normalnie osłupiałam. Nieźle ta nikotyna mnie oblepiła :-)))

    Jak to nie ma Cię kto uspokoić ?
    A koty ???
    A Miśka ?

    Wiesz, ja to powiem tak. U mnie to dopiero dwa dni z kawałkiem, więc trudno mówić o sukcesie. Ale i tak sie cieszę że od dwóch dni nie śmierdzę fajami :-))))

    ReplyDelete
  10. Miauka - no to oczywiste. Pies kocha bezwarunkowo, a kot pozwala się kochać.

    I pomyśleć, że ja, psiara, zeszłam na koty :-))))

    ReplyDelete
  11. No ja nie wiem ,czy on wdepnął przypadkiem. Moje psy tarzały się w padlinie - a miałam doga i sznaucera -= to dopiero była przyjemność z kapaniem :-)

    ReplyDelete
  12. tylko jaśnie łapki były prane?:)

    Kiedyś złośliwie nie ukrywam uprałam mojego pierwszego kota.Ale ze mnie potór był,no naprawdę ;>
    Biedny tak się wyrywał że potrafił po śliskich kafelkach wspiąć siędo góry;>>>>

    A potem jeszcz go suszrką.
    Jeny ale miałam 18 lat,wiadomo;>

    ReplyDelete
  13. Tuv
    Tylko łapki, sztuk dwie :-)))
    Ja też mam na sumieniu pranie kota - śmietnikowego, którego przywlokłam do domu. Roiło się na nim od pcheł, więc Macierz postanowiła go wykąpać - o dziwo pchły zniknęły.
    Wtedy nie było Frontlajnów i tych innych.
    Kocina tak pokochała moją mamę, że kładła się jej na biuście :-)))
    Wystarczyło,że Mamuś usiadła i wzięła robótkę do ręki :-)))

    Lorenza, Miaurycy łazi po opłotkach, pewnie coś za plotem wzieno i zdechło to w drodze do domu wdepnął.

    Mnie się raz psina wytarzała w śmierdzących rybich wątpiach. Jak jechałam z nią windą to żołądek mi się o zęby obijał. Mało brakowało.

    ReplyDelete
  14. to JUŻ dwa dni! zaraz będzie tydzień, a potem dwa :)
    zazdroszczę CI kota potwornie :)

    ReplyDelete
  15. Ds :-)

    Trzeci dzień idzie :-)))
    Kot jest słodki, tylko za wcześnie wstaje jak na mój gust :-)))
    Nie ma zmiłuj. Wchodzi na głowę, depta po mnie, baranki strzela - aż do skutku :-)))

    ReplyDelete
  16. świateczne porządki kicia zrobiła

    ReplyDelete
  17. Ha! Uzyskałam pozwolenie specjalisty na zyban ;-) (bo ja jeszcze miałam sto pytan do, o spanie [które zna] i inne rozne mozliwe interakcje).
    Mogę.
    Podejrzewam więc, że w maju stanę w szranki.

    ReplyDelete
  18. Lorenza - fpisdu poszłam na zakupy, ale już jestem :-)
    Będę na Towarach.

    Szeh - mówię Ci, z Zybanem rzucanie fajek to pestka.
    Ja bardzo dobrze śpię, nie mam hercklekotów ani innych sensacji.

    Fajnie,że masz pozwolenie :-)

    ReplyDelete
  19. Ale pamietacie, panocku, ze kota sie nie wyzymo? :D

    PieskowaStokrotko :) Brawo, brawo, brawo za niepalenie!
    Teraz juz z kazdym dniem bedize lzej a wkrotce zapomnisz, ze kiedykolwiek palilas!
    Trzymam kciuki :)

    Gaja

    ReplyDelete
  20. a traktuje płynem do płukania?
    hyhyhy po takim praniu,wirowaniu,suszeniu w suszarce to koteckowi każdy wwłosek z osobna jak u wściekłego jeżozwierza na sztorc by stał:)

    ReplyDelete
  21. Nie wcięło! Spałam, psiakrew. Wyłączyło mi organizm :-)))

    ReplyDelete
  22. Sorry, o wirowaniu, traktowaniu plynem tudziez suszeniu baca nie mowil :(
    A ja kota ni mom wiec nie wiem, buuuuu ....

    Ale kotecka/jezozwierza wyobrazic sobie moge :D

    ReplyDelete