Saturday, 25 April 2009

...

Wybaczcie, ale nie mogłam się powstrzymać :-))) Zmęczony kot na fengszuju.

20 comments:

  1. jest niesamowity ;-) No i rzeczywiście straszliwie zmachany.

    ReplyDelete
  2. czy on jest jeszcze w trakcie "biegu" ? Pies mi zawsze tak sie rozlozyl i po jakims czasie zaczynal za zajacami , kotami wyjac biegac :)

    ReplyDelete
  3. Lorenza - te kocie stopy mnie rozczuliły. Sterczące w powietrzu :-)))

    Diesel - nie, on leżał nieruchomo i spał. Koty chyba nie mają takich snów jak psy i nie przebierają łapami kiedy śpią :-)

    ReplyDelete
  4. zupelnie jak Gapek! moze oni bracia? duchowi

    ReplyDelete
  5. Mnie bawi obserwacja kocich zachowań, bo juz nie pamiętam jak to jest mieć kota. Przez większą część życia rządziły u mnie psy.

    I dziwię się, że kot nie daje się tak miętolić jak pies i od razu drapie. Albo, że nie przychodzi na zawołanie każdorazowo - jak pies.

    Ale takie kocie stopy z podwiniętymi paluszkami są cudne :-)
    Chociaż nie są psie :-)

    ReplyDelete
  6. jaskółki przyleciały!!!! o matko, koty zgłupiały!

    ReplyDelete
  7. zglupialy ogolnie tez od temperatury, kreca się jak smród po gaciach (jak mawiała moja mama)wchodza, wychodzą, okno sie otwiera, zamyka. pukaja w szybę, nie można nie otworzyć. Gapek to gania po wszystkich oknach i szuka mnie, gdzie śpie:) chyba otworze okienko piwniczne...

    ReplyDelete
  8. :-)
    Właśnie się zastanawiałam czy Miaurycy ma różowe czy czarne fasolki. I widzę, że różowe.
    Jestem maniakalną fanką fasolek, swoim je podgryzam :-)
    I mimo tego, że kotłownia kotłuje sie u mnie prawie całe życie, to nadal je obserwuję z niekłamanym podziwem.
    Jak dla mnie - mogłabys wkleić pierdylion zdjęć.
    :-)

    ReplyDelete
  9. Różowe, różowe. Przy białych łapach chyba czarne są mało popularne?

    Jako, że on ma białe łapy i różówe fasolki, to jak wraca z rajzy to ma je tak brudne, że rzepę można siać :-)))

    Właśnie zamęcza mi tu szczura. Z IKEI :-))))

    ReplyDelete
  10. ja tu wchodzę kompulsywnie, zeby se popatrzeć na Miaurycego, chociaż mam swoje koty, nieprawdaż

    ReplyDelete
  11. Ja to zdjęcie otwierałam z milion razy :-)))
    Chociaż Moryca mam na codzień w różnych pozach i konfiguracjach :-)

    Zakochałam się w draniu na zabój.

    Możliwe, że dzisiaj się rozstrzygnie pewna sprawa. Napiszę o tym później, teraz lecę do lekarza po duplikat L-4.

    ReplyDelete
  12. Zjutek-Fjutek mial czarne fasolki przy białych łapach :-)
    (juz poprosiłam siostrę, żeby mi przesłała jego zdjęcia, ona ma je osobno, w skarbczyku)
    To ja idę do urzędu skarbowego, może tym razem uda mi się oddac nasze rozliczenie.

    ReplyDelete
  13. A no widzisz :-) To jednak są takie. A ja byłam przekonana, że jak białe łapy to czarne fasolki być raczej nie mogą.

    Moryc ma czarny pysk a białe wąsy za to.

    ReplyDelete
  14. Kryste, już bym się na niego rzuciła i całowała. No słodki jest do bólu.:))))

    ReplyDelete
  15. Athina, też mam tak samo. Rzuciłabym się i z miłości udusiła :-)))
    Ta kosmatość Moryca i ten rozczochrany ogon i te stopy :-)

    A z tym zdjęciem to mam jedno skojarzenie. Kot imprezowy. Siedział przy stole, pił ankohol i nagle go zmogło. I tak się malowniczo przewrócił z pozycji siedzącej :-))))

    ReplyDelete
  16. Ze tylko podeszwy pokazał, hihihi:))))

    ReplyDelete
  17. Moja Ruda ma biale skarpetki ale fasolki czarne!

    A ogon Miaurycego boski jest - a moze on jaki mieszkaniec z tych norweskich?
    Wiesz, Ruda niby szyldkretowa (pffff!) czy tam trikolor, ale matka jej bywsza persica blue...
    Wiec moze i Miaurycy ma kociom niebieskosc we krfi?;)

    ReplyDelete
  18. Ade, a ja tam wiem ???
    :-)))

    Może on jaką arystokrację ma w genach, ale mnie to nie przeszkadza :-)))

    A ogon ma naprawdę imponujący. Jak jeszcze go nastroszy to już WOGLE :-)))

    Mógłby robić za miotełkę do kurzu.

    ReplyDelete