Sunday, 5 April 2009

...

Siedzę, tak sobie pogryzając miętowe dropsy, dzień przecieka mi przez palce. Łażę po znajomych blogach, tu coś przeczytam, tam komentarz zostawię, ot - leniwa niedziela. I pewna notka dała mi do myślenia. Notka o brzydkich ludziach, którzy nagle wyroili się na ulice polskich miast. O ludziach ubranych bez gustu, za to "modnie". I nagle przypomniałam sobie moje pierwsze dwa tygodnie w Londynie. O matkobosko! Na całe życie powinnam wyleczyć się z kompleksów. Głowa latała mi jak na śrubie, niemalże dookoła, bo takiego nagromadzenia szpetoty nie widziałam nigdy wcześniej. I nie chodzi tu o urodę poszczególnych obiektów, a raczej o ogólny obrazek. Ulicami przewalały się hordy Angielek z obrzydliwie białymi nogami, obowiązkowo bez pończoch, bo to maj już był, a więc pełnia lata. Nieważne gabaryty. Czy chuda jak szkielet czy nadludzkich rozmiarów - modne jest mini, więc wszyscy noszą. Chodziłam po mieście z wybałuszonymi oczami, chłonąc każdy szczegół. Za jedną panią szłam przez Shepherds Bush Market jak wiedziona na sznurku. No ale widok był przezacny. Pani miała na sobie rozciągnięty, bezkształtny T-shirt i granatowe legginsy w stokrotki. Im wyżej, tym stokrotki były większe, a na pokaźnym derierre osiągały rozmiar słoneczników. "I ty, głupia kobieto, nie założysz obcisłych spodni, ani krótkiej spódnicy, bo myślisz, że masz wielkie dupsko? Patrz, patrz i ucz się!" - mruczałam po polsku pod nosem, patrząc jak słoneczniki bujają się radośnie z prawa na lewo i z lewa na prawo. Właścicielka kwietnych legginsów nie miała żadnych kompleksów. Jak się później okazało - 90% brytyjskiego społeczeństwa ich nie ma. Podejrzewam, że cierpią również na brak luster w domach. Bo jak wytłumaczyć fenomen piątkowych wieczorów, gdy na ulicę wylegają stada młodych słonic odzianych w cekinowe bluzki i minimalistyczne kiecki, z bladym cycem na wierzchu i apetycznym tłuszczykiem wylewajacym się z nad paska ? Wylegają na żer do nocnych klubów i wabią. Wabią chudzieńkich Anglików, którzy cierpią na zanik pośladków i mają rachityczne nóżki. No nikt mi nie wmówi, że całe to towarzystwo przed wyjściem ogląda się w lustrze, bo nie uwierzę. Mieszkając w UK naprawdę można wyleczyć się z kompleksów. Rozumiem, że tusza może być spowodowana chorobą i nic się nie da zrobić, ale tu zazwyczaj występuje proces odwrotny. Można się wpędzić w chorobę, jedząc codziennie w McDonaldzie i popijając wszystko litrami Coli. Zazwyczaj Coli Light, żeby było śmieszniej. Trochę mi szkoda tych dziewczyn. Chociaż nie powiem. Niezmiennie od trzynastu lat poprawiają mi one humor :-) Dla przykładu ilustracje. I nie jest to fotomontaż. Z drugiej strony,- chciałabym mieć kiedyś tyle odwagi co one. Ale póki co, pozostanę wredną, zapiętą pod szyję suczą w luźnych spodniach :-))) Tylko nie wiem, co będzie w tym Great Yarmouth. Bo tam jest 16 mil plaży... :-)

42 comments:

  1. To mi się przypomniało, jak w jednym z odcinków takiego talk-show "Europa da się lubić" miał miesjce taki dialog:
    Niemiec: - No więc kiedyś w Anglii wdziałem coś okropnego...
    Anglik radośneL - Pewnie Angielkę!

    ReplyDelete
  2. Lorenza => toteż właśnie :-))))
    Ale Anglicy też do wyględnych nie należą. Albo rachityczne osobniki z krzywymi nóżkami, albo zapasione piwskem rudawe małpiszonki z kłakami w uszach.

    W większych miastach, gdzie siedzibę mają różne firmy to jeszcze jak cie mogie. Bo to i w garniturach i zadbani. Ale w zaplutych mieścinach to niestety,- nie ma na kim oka zawiesić.

    ReplyDelete
  3. Mnie najbardziej zadziwiały te Angielki z głymi nogami. Listopad, kurwa przy zezre, ona we futrze z gołymi kopytami. I dziecko w wozku tak samo - płaszczyk, lakierki, skarpetki z akostkę.

    ReplyDelete
  4. Bo tu zimny wychów panuje. U nas to dziecko w pierzynę okręcone przy takich temperaturach, a tu sinoczerwone z zimna, ale w krótkich spodenkach. Ale Ty wiesz co, Lorenza ?
    Dzieci im się prawie wcale nie przeziębiają. Może to jest metoda ?

    Natomiast te białe nogi Angielek, to jakiś koszmar jest. One generalnie są takie ciastowate i białe. No fuj.

    ReplyDelete
  5. Ja też byłam hartowana, może nie tak ekstremalnie, ale byłam. I się udało.
    A ten Niemiec (pewnie Steffan) niech nie będzie taki mądry i rozejrzy się po swoim kraju. Otyłe,zwaliste, niezadbane i nastolatki i dojrzałe kobiety.
    Po wyjściu z samolotu w Mieście łapczywie patrzyłam na ŁADNYCH ludzi :-)
    Dzisiaj juz jest OK, już widzę szpetotę. Wylew znad paska albo spod przymałej bluzeczki jest obecny. Tylko może rzadziej występuje. A może oko tam inaczej patrzy? Sama nie wiem.
    W każdym razie wylew bluzeczkowy to nie odwaga a głupota. Nawet dużo ciało można ładnie i modnie ubrać.
    :-)

    ReplyDelete
  6. Zdecydowanie nie jest to urodziwy naród. Nigdy nie byłam w Anglii, ale widziałam wiele w tv. Ciastowate powiadasz? Buehehehe!

    ReplyDelete
  7. Ale ja nie mogę wyjść z podziwu,żeby sobie taką krzywdę robić na własne życzenie!

    Wiecie jak one wpierdalają? Bo jedzeniem tego nazwać nie sposób.
    Góry żarcia, polane majonezem z posypką z chipsów i wiadro Coli.

    Miałam tak jak Szeherezada. Jak wracałam do Polski to zachłannie patrzyłam na ludzi. Bo byli ładni. I normalnie wyglądali. A nie jak jakieś monstra popromienne.

    ReplyDelete
  8. Szeherezada: Sztefen chciał powiedzieć o czym ś innym, Anglik mu wszedł w słowo - dlatego to było strasznie śmieszne, bo jeden o widle, a drugi o motowidle.
    A te niemry Widziałam, widziałam. oglądałam przez miesiąc - i wystarczy.
    Kiedy pojechałam do Bratysławy - jak mnie korpo wylało, to związki zawodowe (których nie było - he he - bo za to wyleciałam) jakoś mi to chciały osłodzić. Byli tam ludzie z korpo - z węgier, Czech, szwajcarii, Niemiec. Strasznie mnie ten pobyt podbudował, bo co chwila ktoś do mnie podchodził i pytał, czy wszystkie Polki są takie niesamowite. próżność moja wtedy zostala ukontentowana na jakieś pół roku naprzód.

    ReplyDelete
  9. Aha - i byłam pytana o ciuchy. Kurcze, z firm, które są w całej Europie przecież.

    ReplyDelete
  10. Fakt, Niemcy/ki urodą nie grzeszą i cierpią na brak samokrytyki. Ale to młode pokolenie już wygląda troche lepiej, bo się pomieszali z innymi nacjami. Mój Boże, Hitler się chyba w grobie przewraca, hihihi.

    ReplyDelete
  11. Ale to norma jest, Lorenza. Ja nie wiem na czym to polega, ale przy takim zalewie ciuchów w sklepach - one NIE POTRAFIĄ się ubrać.
    A raczej robią wszystko na odwrót.Ślepo podążają za modą. Jak w zeszłym sezonie modne były szerokie paski to każda wielorybica miała takowy.Nieważne, że wyglądała jak dorodny snop przewiązany powrósłem. Jak weszły w modę legginsy i tuniki w których dobrze wyglądają szczupłe laski z nogami do szyi - zaś to samo. I do tego ohydne uggsy - takie buciory na płaskiej podeszwie, którymi trzeba szurać. W lecie i w zimie noszą. To Ty się dziwisz,ze Ciebie o ciuchy pytali ???

    ReplyDelete
  12. Athina, z moich obserwacji wynika,że najszczuplejsze i najzgrabniejsze są hinduskie dziewczyny. Pomimo, że czasami mają wąsy i są brzydkie jak noc listopadowa. Sorry, nie każda się nadaje do Bollywood.

    Ale to też im się zmienia. Bo wychodząc za mąż i rodząc dzieci zapuszczają się podobnie jak Angielki.

    I co mnie zastanawia. To pokolenie Angielek sprzed II wojny. Eleganckie, zadbane, SZCZUPŁE, starsze panie. Zawsze podmalowane i z fryzurą. Czyli co? Można :-)))

    ReplyDelete
  13. Dokładnie. To samo.
    Może to i wygodne, ale wygląda się w tym okropnie. Szczególnie jak z tyłu wystaje łydka wielka i biała jak bańka na mleko.

    I to szuranie podeszwami mnie dobija :-)))

    ReplyDelete
  14. Dokładnie i w temacie.
    Szłam za dziewczynkami, które były ubrane zgodnie z modą, w grube kolorowe rajstopy i spodenki. Szczupłe zgrabne nogi, kolorowe torby, dziecięce buzie. I pasowało? Oczywiście.
    Puszysta pani w etnicznej tunice i prostych spodniach. Wyglądała tak pozytywnie że aż się obejrzałam.
    A reszta to płacz i zgrzytanie zębów.

    ReplyDelete
  15. Co poniektóre emu mi się podobają. Ale nieliczne.

    ReplyDelete
  16. Małgoś - ja nie wiem jak w Polsce, ale tu 13-latki strzelają sobie makijaże jak te dziewy narożne u Lorenzy. Próżno tu szukać dziecięcych buzi wśród nastolatek.
    Zastanawiam się, czy ci rodzice są ślepi? Swego czasu przebojem były stringi dla sześciolatek, o które toczyła się batalia w mediach. Nic dziwnego,ze w UK jest najwięcej młodocianych matek w całej Europie.

    I zgadzam się z Tobą,że puszyste panie nie muszą chodzić w worku. A najlepszym tego przykładem była moja Mama. Ubierała się tak, że aż miło było popatrzeć.

    ReplyDelete
  17. Lorenza, ja ostatnio widziałam na żywo jedną parę, która podobała mi się na tyle, że gdyby kosztowała 10 funtów to bym ją nabyła. Ale prawie stu funciaków ni chuja nie dam za takie buty :-)))

    ReplyDelete
  18. A już widzę! WALONKI to są :-)
    Pod względem straszności nie są u mnie na najwyższej pozycji.
    Japonki na strasznych stopach i do wszystkiego oraz milionowy sezon już to namber łan.
    Wygięte jak u parasolnika z Monciaka przody w zdeptanych, wykoślawiających nogę i sylwetkę baleriny - to namber tu.
    Walonki są niżej, może dlatego, że nie jest ich tak dużo.
    Do tego absolutny hit czyli buty na jakimkolwiek obcasie i chód na ugiętych nogach :-)

    ReplyDelete
  19. Szeh, zaraz poszukam :-)

    Te są znośne i w miarę normalnie wyglądają

    http://tinyurl.com/dztywk

    A przeciętne uggsy wyglądają tak:

    http://tinyurl.com/d7hpyz

    Pół biedy jak oryginalne, bo przynajmniej dobrze wykonane. Ale tu i tak wszyscy w podróbkach chodzą.

    ReplyDelete
  20. W balerinach miało być, ale mnie Szeherezadowy rozproszył.

    ReplyDelete
  21. No wiesz co???
    Jak to okreslic , jezdze troszeczke po europie i jakos jak na Wyspie jestem to albo goracy Kubek, lub juz taki gotowy talez sobie podgrzeje.Jesli wogole juz na nic ochoty nie mam to McDonald jest najlepsze co mi sie tam po drodze bez szukania trafia... Mozliwie nie jestem za czesto lub za zadko, ale Mcdofa jedzenie przynajmniej tak samo wyglada i smakuje jak na Kontynencie.
    McDonald's jest Fantastyczny... :D:D

    ReplyDelete
  22. Ano! Walonki! Australijskie :-)

    Ja lubię chodzić w japonkach, ale mam zadbane stopy. Fuj, nie ma nic gorszego niż stopa ze zrogowaciałą i brudną piętą i pazury jak u krogulca.

    Baleriny są okropne. Tu pełna zgoda :-)))

    A co do chodzenia na obcasach - po prostu to trzeba umieć. A niektóre panieny to specjalnie, nonszalancko się w tych kolanach gną :-) Fason taki :-)))

    ReplyDelete
  23. Diesel, no weź :-))) Tam śmierdzi !!!

    Dziękuję za plastikowy kotlet z rozdyźdanym serem w nadmuchanej bule. Ty wiesz ile to ma kalorii? A za pół godziny jest się znowu głodnym.

    Ale po coś wymyślili te fastfoody

    :-)

    ReplyDelete
  24. Daisy-> Nie wiem czy to jest kwestia majonezu i Coli tylko. Wiesz jak wchodze na Wielkie Zarcie to tam nie ma salatki bez majonezu i Cola tez sie leje strumieniami, a mimo to Polki i Polacy nie sa jeszcze tak otluszczeni jak inne zachodnie narody, czy Amerykanie. Jednym z przepisow, ktory sie tam cieszy najwieksza popularnoscia jest KFC. Ja mysle, ze generalnie w Polsce jedzenie jest jeszcze duzo zdrowsze niz w innych krajach. Ja uzywam majonez raz do roku w Wielkanoc kiedy robie jajka nadziewane salatka z pieczarek. Coli i zadnej temu podobnej sody nigdy nie kupowalam no oprocz Ginger Ale, bo to dobre przy klopotach zoladkowych, wiec sporadycznie kupuje. Tutejsze jedzenie jest tak nafaszerowane hormonami i naszprycowane gownem, ze sie w pale nie miesci. Owszem moge sobie kupic organiczne i staram sie kupowac. Najwiecej spustoszenia w amerykanskiej talii robi high fructose corn syrup. Nie wiem jak to gowno nazywa sie po polsku, ale nawet chleb ciezko kupic bez zawartosci tego swinstwa. Jest wszedzie, nawet owoce takie jak jablka czy gruszki sa polerowane mazia z zawartosica hfcs, no nie da sie tego uniknac.
    No i co z tego ze kupuje co moge organiczne, chleb w prywatnych piekarniach a i tak wywalilam przez ostatnie 2 lata ok. 20kg w gore. Juz niedlugo bede wiedziala czy to tarczyca, czy jednak nawet to zdrowe jedzenie jest do dupy. Z drugiej strony Wspanialy ciagle nosi ten sam rozmiar spodni co nosil na studiach. Ale On nie wezmie do geby nic tuczacego, no zadaza Mu sie zapomniec o jedzeniu:)

    ReplyDelete
  25. Jeszcze dodam, ze przeciez ja jem to co Wspanialy, wiec jak to jest?

    ReplyDelete
  26. Stardust, ja też zauważyłam,że to są w ich przypadku złe nawyki żywieniowe. Wystarczy poprzyglądać się zawartości wózków w supermarketach. Te wypakowane całym gównem tego świata zazwyczaj pchają ogromniaste babiszony. A rzadko kto ma w koszyku warzywa, owoce. Drugą sprawą są gotowe dania do podgrzewania w mikrofali. Widzę jak rodziny pakują do wózków mrożone pizze, lazanie, macaroni-cheese, - i inne paskudztwa, które nie dość,ze są pełne konserwantów to jeszcze kalori i tłuszczu mają jakieś ogromne ilości.
    Rzadko kto gotuje tu obiady od podstaw. Wszystko jest z puszki, albo mrożonki.

    Ja też kupuję organiczne chociaż jest droższe. Chleba jemy mało, a piekarnia piecze polski chleb, więc mam swój ulubiony, z ciemnej mąki z ziarnami. Chyba się zapłaczę na śmierć w tym Yarmouth za tym polskim chlebem.
    No i gotuję ze świeżych produktów.

    Myślę,że te Twoje problemy z wagą, to może być tarczyca. Bo przy takim odżywianiu jak piszesz - trudno przybrać na wadze aż 20 kg.

    ReplyDelete
  27. Fakt, ludzie jedza mase gowna, to prawda, ja tez zamykam oczy jak mi sie niechcacy spojrzy na zawartosc niektorych wozkow.
    Mysle, ze w moim przypadku to nalozyla sie tarczyca z zaburzeniami hormonalnymi, ale to sie okaze za kilka tygodni. We wtorek po swietach ide do tej madrej dochtorki to mi zrobi wszystkie analizy i za kilka tygodni powinnam wiedziec.
    Jak narazie to tyje w takim tempie, ze widac jak mi sie kanapa pod dupa kurczy. Straszne!!!

    ReplyDelete
  28. Ooo i jeszcze zapomnialam na temat tego polskiego chleba. Ja nie wiem, czy w Europie jest taki niedobry chleb? Ja tutaj nigdy nie tesknilam za polskim chlebem mimo, ze moglam go zawsze kupic. Mamy cala mase piekarni, gdzie mozna kupic naprawde wspaniale chleby, tez nie lubie chleba z bialej maki i kocham ziarniste chleby. Ograniczam, bo to jednak swoje robi wiec pozwalam sobie na 1kromke dziennie, max 2 dziennie. Ale tak naprawde to bardzo lubie chleby.

    ReplyDelete
  29. i po cholere ja schudlam 12 kilo?

    ReplyDelete
  30. W UK chleb przypomina watę. Dmuchaną watę. Próbowałam tylu rodzajów, ciemnych, jasnych, z ziarnami i bez, a w efekcie tak jakbym jadła glinę. Ten polski chleb jest bez konserwantów.I naprawdę smaczny.

    Ja też lubię chleb, nawet bardzo! Tyle, ze muszę jednak ograniczać bo dupsko rośnie tak samo jak ten chleb - jak na drożdzach :-))))


    Zrób jak najszybciej te badania, bo to faktycznie wskazuje na jakieś hormonalne zaburzenia. Za szybkie tempo jak na zwyczajne tycie.

    ReplyDelete
  31. Beata - schudłaś 12 kilo po to,zeby nie mieć nadciśnienia, cukrzycy i chorób serca :-)))

    ReplyDelete
  32. Daisy, masz racje, ja zjadam nawet bulke, ale sama sucha, jako glowny posilek, bo lubie!

    ReplyDelete
  33. Daisy-> Dmuchanych wacianek to u nas tez jest zatrzesienie w normalnych marketach, chociaz od kilku lat juz w marketach tez sa normalne chleby. ja jednak lubie piekarnie. uwielbiam chleb czosnkowy moczony w oliwce z oliwek z pieprzem i oregano. Lece lapac jezor bo mi do dupy ucieka:))

    ReplyDelete
  34. Daisy, przed wojną sie widziało damy na ulicach, reszta przyjeżdżała na zakupy wyłacznie, by zaopatrzyć dom. Poza tym były mocno wydzielone dzielnice dla pomalowanych paznokci i odzianych w "szmaty" gospodyń. Co tu duzo dyskutować. Obecnie wszystko się się wymieszało. Nie wiem, czy to dobre, czy złe, ale wiem, że ta pomieszanka uczy jednego, nie oceniaj po szacie, a moj ojciec zawsze dodaje, bo ten ktoś jeszcze może Ci się w życiu przydać. To juz tak odbiegając od tematu, bo doskonale wiem, o co Ci chodzi. Jednakowoż, czego Jaś... I, bo my, Polki mamy to we krwi, żeby pieknie wyglądać, pachnieć, strawę w międzyczasie ugotować i jeszcze na szezlongu się pierolnąć i książkę poczytać, ha!

    ReplyDelete
  35. Athina-> To nie tylko my Polki mamy to we krwi:) Znam naprawde wiele kobiet roznych narodowosci, ktore swietnie gotuja, prowadza domy, pracuja zawodowo i jeszcze maja czas leciec do silowni. W silowni, do ktorej wroce jak tylko przestanie bolec noga o godz. 5 rano jest pelno kobiet, ktore juz o 7 wyprawiaja dzieci do szkoly, zeby na 9 isc do pracy.

    ReplyDelete
  36. Dodam jeszcze, ze chwalenie wlasnych ziomkow i kraju jest cecha wszystkich narodow. Wszyscy chwala to co ich dotyczy i niewiele osob potrafi patrzec obiektywnie i krytycznie na swoich rodakow. A z nami tez bywa roznie, ale nie bede sie wychylac:))

    ReplyDelete
  37. Daisy u mnie podobnie. Ja juz przywyklam i nawet zaczelam sobie pozwalac na ciuchy, ktorych w Polsce bym nie ubrala, nadal jednak spogladam w lustro i wiem, ze nie wszystko jest ok. A tutejsza plec "piekna" legginsy i balerinki nosi niezaleznie od tuszy. Stopy wylewajace sie z balerinek w prost na snieg plus lydki wyciskajace sie spod legginsow i jeszcze gora :D i makijaz i wogole :D:D:D

    Na poczatku oczom nie wierzylam... teraz mysle sobie, ze fajnie ze sie nie boja choc szkoda ze elementarnego poczucia estetyki brak. Bo przeca mozna byc grubym i ladnie ubrac i wygladac ponentnie, mozna byc chudym i tez dobrze wygladac. jednak jak chuda i gruba uznaja, ze w tym samym ciuchu wygladaja obie swietnie to nie ma szans by to gralo. Bo jak cos jest dla wszystkich to jest do dupy.

    ReplyDelete
  38. Stardust - "o 5 rano w siłowni itp itp" - tak sobie myślę że te kobiety to takie wojskowe komando.A seksu w tygodniu to raczej nie uprawiają;)

    ReplyDelete
  39. Athina, nie tylko przed wojną widywało się na ulicach damy. Zostało mi dużo zdjęć z czasów, kiedy moi Rodzice byli młodzi - to były lata 50-te, 60-te. I z tych migawek jasno wynika,że kobiety umiały się ubrać, pomimo ustroju i braków w sklepach. Dopasowane garsonki, sukienki, biżuteria - nieważne,że z Jablonexu, ale robiła całość. Sekret był jeden - wtedy istniały tanie usługi krawieckie. I przeważnie ubrania były szyte dla konkretnej osoby, bo łatwiej było kupić materiał i uszyć, niż kupić coś sensownego w sklepie.
    Teraz wszędzie królują tanie szmaty, niezależnie od marki. I nic dziwnego,że kobiety wyglądają jak karykatury.
    Może trochę oceniam, ale na pewno nie charakter czy osobowość tych pań, najwyżej brak gustu :-)))


    Stardust - no pewnie,że bywa różnie.Ja to widzę codzień na ulicach a Maciej w szpitalu. Polacy nie wystawiają sobie dobrego świadectwa. Kiedyś, dawniej, po 80 roku przyjeżdżali tu ludzie gnębieni przez ustrój,uciekający przed stanem wojennym i nie był to typ menela spod budki z piwem. A teraz, pożal się Boże. Zenki z wąsami, którzy tylko patrzą jak się nachlać w parku najtańszym alkoholem i panieny z tipsami na pół metra, strzaskane na heban na solarium, którym ze spodni najczęściej proca wystaje. Niedaleko Gravesend jest agencja towarzyska. Tak, zgadłyście. Polki i Ukrainki.
    Nigdy nie miałam problemów z przyznaniem się do własnej narodowości, ale powoli zaczynam się wstydzić.

    Miauka - właśnie o tym pisałam do Athiny. To co napisałaś,- żę jak coś jest dla wszystkich to jest do dupy - to szczera prawda. Niełatwo jest wybrać coś oryginalnego, co podkreślałoby Twój indywidualny styl z tej masówki. Dlatego, mając żyłkę szperacza - ja grzebię w szmatach :-))) Secondhandy odwiedzam. I czasem coś fajnego się trafi.

    ReplyDelete
  40. tuv-> Nie wiem czy tu jeszcze zajrzysz, ale moze;) Nie pytam nikogo kiedy uprawia seks;)) tzn. jeszcze nie pytam:)) ale o godzinie 5 rano w silowni jest conajmniej 40 osob, o 22 jest 100 bo o 23 zamykaja.

    ReplyDelete