Friday, 24 April 2009

...

Nie uwierzycie. Szczurze dziecko wróciło do ogrodu. Moryc znów dorwał biedaka. Odebrałam mu go. Złapałam go do ręki. DO RĘKI. Jezu. I wypuściłam za płot. Będą jeszcze inne wieści. Ale póki nie wiem na pewno, to nic więcej nie napiszę. O mamuniu. Moryc przyniósł mi Mysza w stanie agonalnym do domu. Dziewczyny, no same popatrzcie. Z bliska to chyba jednak mysz, a nie szczurze dziecko :-( Łapki ma zimne, jedno oczko uszkodzone :-( No szkoda mi zwierzątka i ryczę jak głupia :-( Aptejt poranny : Myszowate przeżyło, nabrało sił i zostało wypuszczone w bezpiecznym miejscu z dala od Moryca :-) O szóstej rano. Kot wtedy spał martwym bykiem a ja uskuteczniałam poranne spacery po okolicy, z Myszowatym umieszczonym w słoiku po ogórkach kiszonych firmy Rolnik.

58 comments:

  1. A widzisz, wrocil!!!!!!!!!!!!!

    ReplyDelete
  2. Daisy, i wróci znów. A jak urośnie i to jest ona, to rodzinę przywlecze...Łomatko.

    ReplyDelete
  3. czekam na wiesci :)
    po dluzszej blogowej niebytnosci zajrzalam i hurtem czytalam

    a teraz od godziny opijam sie nalwka wyprodukowana z bimbru i kukajacych cukierkow. Wie bimber beee ale kolega Kocia Nianka zrobil wiec wierze, ze by mnie zabil skoro on Kocia Nianka mojego kota jest.


    a szczurek wroci, twardziel jest

    ReplyDelete
  4. No bo szczurek chce, żebyś miala nie tylko kocia, ale i szczurka swojego. I też bym wypuściła. Chociaż pewnie szczurek by wolał mieć u Ciebie jakąś klateczkę :-)

    ReplyDelete
  5. no i nawet literki zezarlam.... to te kuku kuku cukirki w bimbrze sprawily i mrrruczando kocie obok :)

    ReplyDelete
  6. Dziewczyny, ale po cholerę on tu wraca, skoro WIE, że dorwie go KOT?

    Samobójca ?

    O mamuniu, jak mu serce biło. Trzymałam go w dłoniach a ten aż biedny dygotał.

    Normalnie ja tu na zawał zejdę.

    ReplyDelete
  7. On wraca DO CIEBIE. ja tam zawsze chciałam mieć szczurka, tylko one cholera krótko żyją.

    ReplyDelete
  8. Lorenza, faktycznie - krótko.
    Maurycy go załatwił.
    Na amen
    A ja nic nie mogłam zrobić, bo egzekucja odbywała się w ogródku sąsiada. Nieobecnego sąsiada.

    ReplyDelete
  9. Szkoda mi tego szczurzego dzieciaka - mimo wszystko. No a Miaurycy - wiadomo - po to go natura zrobiła, żeby zabijał.

    ReplyDelete
  10. Kurczę, ja go złapałam drugi raz, ale mi z rąk wyskoczył i uciekł do ogródka sąsiada. A Moryc tylko śmignął przez płot i się nim zajął.

    Widziałam pierwszy raz jak kot rozprawia się z gryzoniem. Przypuszczam, że ten biedak zszedł na atak serca, bo kot go uczył fruwać :-(((

    ReplyDelete
  11. Koty tak mają, dranie. Dlatego tak je kochamy ;-P ;)

    ReplyDelete
  12. Uuuu, szkoda malucha, ale matka natura rządzi się swoimi prawmi.

    ReplyDelete
  13. Laski, ja pierdolę.
    Moryc mi go do domu przyniósł.
    I dawaj nim wywijać.

    Odebrałam, myślałam, ze truchło, a ten biedak wąsami rusza !!!
    Wsadziłam do pudełka i odseparowałam od kota. Ale szans na przeżycie to on raczej nie ma. Ledwo zipie :-(((

    ReplyDelete
  14. A wiesz - niedawno druga kobieta od biologii, ktora niestety nie uczy MW - ratowała szczura kanalarza, ktorego usilowala zagryżć jej suka (przedtem ratowala nietoperza, golebia, kota i tak dalej i tak dalej).

    ReplyDelete
  15. Lorenza, a te wszystkie zwierzetka to ofiary Suki?
    Suka wojowniczka :)

    ReplyDelete
  16. Miauka, no niezbyt. Ale to chyba jest mysz. Trochę mnie ten ogon zmylił na początku ale chyba to jednak duża, polna mysz :-(

    ReplyDelete
  17. wygląda raczej na myszę. Kurcze, może sie wyliże.

    Mauka: nie, tylko kanalarza jeden z jej psow chcial zagryżć. ietoperza jakos inaczej wykryla, kota i golebia tez. Zapytam młodzież Wszechdomowa przy okazji.

    ReplyDelete
  18. Daisy, nie wybaczę Ci tego zdjęcia!!!! Buuuuuuu!

    ReplyDelete
  19. Athina, no ja wiem, że szokujące trochę :-( Mogę wywalić jak chcesz.

    Lorenzo - nie przypuszczam. Jak ma łapki i uszy zimne to pewnie jest gdzieś krwotok wewnętrzny.

    No ale przynajmniej Moryc już jej nie dorwie :-(
    jak ma umrzeć, to w spokoju :-(

    ReplyDelete
  20. bidulek..
    moze on jakis masochosta byl
    alb karme mial zwichrowana?

    ReplyDelete
  21. a moze ta myszka jest mama i gdzies na Twoim podworku maluchy som i dlatego ona tak wracala...

    ReplyDelete
  22. o rany.... kociury som paskudy. Moj tez piekny i tez paskudny. Bestia drzemie w tych futrach

    ReplyDelete
  23. Wiecie co ? Ja jednak myślę, że to co Moryc upolował wczoraj to było jednak dziecko szczura, bo definitywnie większe było.

    Ta bidna mysia to zupełnie inna ofiara.

    Może przeżyje. Wypiła trochę wody, skuliła się w kąciku i chyba śpi.
    Zobaczymy rano.

    ReplyDelete
  24. Miauka , no nie wiem, może i tak być, że gdzieś ma gniazdo. Albo to zupełnie przypadkowa mysz, których tu pełno.

    A koty to drapiezniki. To jest instynkt. Ja Moryca nie jestem w stanie znielubić, że tą bidną mysz tak skatował :-(

    ReplyDelete
  25. Daisy ja rozumiem, ze Miauryca nie znielubisz. Moj Dresiarz poniszcza okoliczne koty i jeszcze ma zapedy na ptactwo. No szlag mnie trafia bo szkoda mi zwierzonek ale moj Recydywista jest moj i kochac go mus.

    ReplyDelete
  26. a jakiego koloru jest to zwierzę? bo to na karczownika mi wygląda, trochę

    ReplyDelete
  27. karczownik? o kurcze, fajna nazwa, obojetne co, szkoda...malenki i tak naprawde to ns sie tez boi my takie slonie dla niego

    ReplyDelete
  28. to jest mysz? wiesz,w ogrodach żyją rózne inne gryzonie małe i ciut wieksze.Niekoniecznei myszy.

    weź,musisz zdecydować albo kociogodżilla albo reszta świata.:)

    ReplyDelete
  29. Instynkt i tyle. A mysz dostałaś w nagrodę. Wiesz, że trzeba zagryźć zęby, uśmiechnąć się i podziękować? Potem mozesz zejść na zawał, ale najpierw doceń.
    Kup Miaurycemu obróżkę (taką samoodpinającą się, bezpieczną) i mały dzwoneczek (
    taki jak czasem dzieic mają przy butach). Miaurycy się wkurwi, ale ptaki będą bezpieczniejsze, myszy pewnie też.
    Co moje Słąko patków natłukło, tego się opisać nie da. Dzwoneczka nienawidziła.
    A dochtór na boku specke z weterynarii niech robi :-)
    Trzym się, lecę do turistas.

    ReplyDelete
  30. Odentko - myszowate jest koloru szarobrunatnego z ciemnoszarym ogonem.

    Rano było żywe, przy próbie dotknięcia chciało mnie uciąć w palec :-)

    Wyniosłam bidę o 6.00 rano w bezpieczne miejsce. Mam nadzieję, że da sobie radę.


    Szeh - Maurycy na pewno chciał mi tą mysz sprezentować, jak się nią nabawi do syta. Bo on mi jej na kolanka nie przyniósł. Ale fakt, dawał znać, bo gadał do mnie :-)

    Doceniam, ale psiakrew, niech on mi już takich niespodzianek nie robi, bo naprawdę zejdę.

    Tuv - no właśnie za duże trochę na mysz. Ale po bliższych oględzinach na szczura nie wyglądało.

    Idę sprawdzic tego karczownika.

    ReplyDelete
  31. Karczownik by się zgadzał, ale uszy ma inne.

    Może to jakaś nornica, bo ich jest kilka rodzai ?

    ReplyDelete
  32. Ja widziałam kiedyś taki angielski program o kotach. I tam byla mowa o tym, jak to w calej Anglii przeprowadzono ankietę wśród wlaścicieli sierściuchów "Co dzisiaj ci przyniósł Twój kotek?" Najlepsza była koteczka Missy lub cuś w podobie. Umaszczona jak Miaurycy. Słodzia taka. miala najlepsze osiągi w całym Zjednoczonym Królewstwie. Minimum sześć sztuk ptactwa i gryzoni dziennie. Oraz dwa dzwoneczki przy obroży. I oni tam powiedzieli, że te dzwoneczki jak kot jest łowny to pomagają zwierzynie jak umarłemu kadzidło. te koty jak złodzieje ze Lwowa uczą się z nimi poruszać bez dźwięku. Inna sprawa, czy je lubią.

    ReplyDelete
  33. Królestwie p[iszemy Królestwie a nie królewstwie. Odwrotnie niż rybołowstwie. Rybołowstwo nie jest zjednoczone. Kryste, spływa ze mnie te wczorajsze napięcie.

    ReplyDelete
  34. Żeby było jasne - ja popieram Moryca i jego instynkty - gryzonie precz;)

    na karczownika rzeczywiście nie pasuje, póżniej sie przyglądnełam ale ryjówka do taki ryj ma bardziej pociągły, chyba?

    ReplyDelete
  35. Odentka - ryjówka ma pociągły ryjek, ale ja mówiłam o nornicach. Mysz polna to to nie była, bo te mają ciemną pręgę przez grzbiet, karczownik ma inne uszy.

    Przejrzałam jeszcze zdjęcia szczurów i młody szczur śniady też pasuje, może nawet bardziej niz wszystkie inne propozycje.

    http://tinyurl.com/csdce4

    ReplyDelete
  36. Lorenza, ja Miaurycemu obroży z dzwoneczkiem nie założę, bo on na samą obrożę, luźno założoną reaguje histerycznie. Próbowaliśmy kilka razy mu załozyć i kot wariował. Już nie mówię co byłoby, gdyby tam był dzwoneczek!

    Niech już poluje na te gryzonie.
    I ptaszki
    I inne.

    Wybaczę mu.

    ReplyDelete
  37. Daisy, gdyby nie mógł polowac na gryzonie polowałby na ciebie:) tak ma moja znajoma z kotem na 7 pietrze wieżowca, on ja atakuje :) z nudów, bo dachowiec :)

    ReplyDelete
  38. A wiem, Bea :-)))
    Jako dziecko zwlekałam do domu koty śmietnikowe ( w sumie sztuk 3)i wszystkie polowały na ludzi. Zaczajały się gdzieś w ciemnym kącie i rzucały się z pazurami na przechodzące, ludzkie nogi.

    :-)))

    ReplyDelete
  39. he he ja mam dwa koty i one dzięki temu polują NA SIEBIE
    A moje na założoną obrożę reagują tak, że udaą trupa

    ReplyDelete
  40. Maurycy trupa nie udawał. On dostał furii. Zaczął prać po pysku kotkę sąsiadów, która akurat u nas siedziała. Syczał, prychał i skakał po całym ogrodzie jak wariat. I tak mam każdorazowo przy próbie założenia obroży. Furia na czterech i zbój.

    ReplyDelete
  41. Słąko też nie dawało sobie załozyć, ale wygrywałam. Dzwoneczek zdecydowanie obniżył liczbę ptasich zwłok :-)

    ReplyDelete
  42. Ja bym mu chętnie tą obrożę założyła, chociażby po to, żeby było wiadomo, że on nie jest bezdomny.

    Będę próbować.

    Jeszcze nie widziałam, żeby on na ptaki polował, a z reguły wiem gdzie siedzi. Na dachu komórki sąsiadki. I swoim cynicznym spokojem doprowadza jej psa do szaleństwa :-)))

    ReplyDelete
  43. Szeh, pies piany dostaje, a ten se łapy luzacko myje, albo patrzy na psa i ślepia mruży bezczelnie :-)))

    ReplyDelete
  44. To edno z oich najwcześniejszych wspomnień z dzieciństwa. Taki kot. na gałęzi siedział, a pies dostawał wścieklizny i skakał. A kot od czasu do czasu z tej gałęzi do psa spuszczał łapę i pies głupek myślał, że doskoczy i złapie.

    ReplyDelete
  45. Nie ubliżając psom, bo je kocham, ale jeśli chodzi o cwaniactwo, to psy mogą kotom buty czyścić :-)

    Nie wygrają.

    ReplyDelete
  46. Ja też kocham psy, ale wiadomo.
    Kooooooot :-)

    ReplyDelete
  47. Ja mogę mieć wkrótce problem związany z dużą liczbą kotów. I na pewno będę prosić o rady, bo się bez lania po pyskach nie obejdzie.

    Ale póki jeszcze nie wiadomo, to pary z gęby.

    ReplyDelete
  48. no, własnie, widuję koty z obróżkami... taki jeden do nas czasami zagląda, nawet Kevin zaczął, małpa jedna sikać na meble z tej okazji (Lorenzo, to jest przyczyna lania kota kastrata, o którą sie pytałam jakis czas temu nazad), ale ten kot nie ma dzwoneczka. hi, hi,
    Przypominam sobie, że Kevin we wczesnej mlodości tez mial obroze i dzwoneczek, ale poniewaz byl nabyty za 1 PLN od znajomej z Wrzeszcza, jako kot potomek kotów ściągniętych z Prus do zwalczania szczurów (wielgi jest), a u nas mial zwalczac tabuny myszek po zakonczonej budowie domu, trzeba bylo obrozke zdjac.

    ReplyDelete
  49. Daisy, chyba nie kazdy kocia lubi ptaszki, piorka znaczy sie, z moich tajgerow tylko Gapek poluje na ptaki, zaczaja sie na drzewach, na dachu, w karmniku.
    Pozostali gustuja w miesie czerwonym :)
    Czarny, to wyczuje mieso swieze na kilometr, zawsze sie pojawia, gdy kroje. wampir jaki taki:)
    jak znajde zdjecia dachowe Gapcia to wkleje u mnie, specjalnie dla ciebie:)

    ReplyDelete
  50. dziewczyna powiadasz? one zadziorniejsze som

    ReplyDelete
  51. Kryste, moje Słąko było gorsze niż szwadron SS.

    ReplyDelete
  52. foto sa, ciemne nieco, ale kota widac:)

    ReplyDelete
  53. Beata - moja Czarna pięknie poluje na ptaki;>>>>
    Kotki są łowne,kocury maja to w tyle (przynajmniej u mnie;)).
    A mieso....łal,Czarna też jak wampir zawsze WIE kiedy mam;>

    ReplyDelete