Ja wiem, że Stardust ma dość kotów, ale muszę zamieścić jedno zdjęcie. Niestety, w pełnym rozmiarze, bo o pewien szczegół chodzi.

Proszę poszukać karmnika dla ptaków. Znajduje się tam niezły ptaszek. Rzekłabym nawet - NIEBIESKI :-)))
Trzeba zdjęcie dość mocno powiększyć.
--------------------------------------------------------------------------------------
Zmartwiłam się. Raczej nic z tej kociej adopcji nie będzie. Mogę ewentualnie popytać Osobistego, albo znajomych, kto mógłby kotkę przechować, a ja płaciłabym za jej utrzymanie i szukałabym dla niej i kociaków domu.
Wióry dzisiaj leciały z Moryca :-(
A tak wygląda ta zgaga :-)

A tu bidny Moryc, jeszcze przed sponiewieraniem.

Apdejt: Rozmawiałam z Oksaną. Widziała rano z okna, jak się koty prały w ogrodzie. Problem niejako sam się rozwiązał, bo jak się okazało, dziś się dowiedziała, że póki co, z wyprowadzki nic nie wyjdzie. Kotki na razie zostają u niej.
A ja myślę, żeby wziąć jedną kociczkę. Szarą marmurkową. Muszę przekabacić Dochtora :-)
ona dzieci pilnuje, potem sie jej odmieni:) jeszcze go zechce :) daj jej szanse!
ReplyDeleteBeata, bardzo bym chciała. Ale nie kosztem Moryca. Ja nie mam możliwości totalnego odseparowania ich od siebie. A przebywanie pod jednym dachem to byłby stres i dla niej i dla niego też. Przypuszczam, że gdyby kocięta zostały przeniesione do mnie, to kotka dostałaby jeszcze większej furii.
ReplyDeleteRzeczywiście, na oazę spokoju i łagodności to ona nie wygląda. Ale moim zdaniem ta bojowość troche jej siądzie jak
ReplyDeleteodchowa młode
zostanie wysterylizowana.
Koty wprawdzie są terytorialne, ale to terytorium moim zdaniem jakoś podziela miedzy siebie.
Zgaga z niej, nie?
ReplyDeleteLorenzo ja już Ci w mailu napisałam, ale tu powtórzę - mogłabym dla niej przeznaczyć jeden pokój. Moze to jest jakieś wyjście.
Ona teraz bardzo broni swojego terytorium, przez kociaki wlasnie.
A to jeszcze 2 mce zanim one pójdą do ludzi.
o jaka śliczna tricolorka! to nigdy nie są łatwe decyzje. miałam znajomą której się nie udało nijak dogadać dwóch kotów. próbowała wszystkiego, latami, musiała w końcu jednego oddać. a jeszcze ta jest młodą matką, to już w ogóle...
ReplyDeleteDs, Moryc jest raczej spokojnym kotem, jest jej ciekaw, ale pierwszy jeszcze nie zaatakował, chociaż się na nią czaił. Ona jest od niego mniejsza, dużo mniejsza - ale jak wpadnie w szał, to Moryc nie ma szans.
ReplyDeleteWiem, że czasem koty nie dochodzą między sobą do porozumienia, Szeh też miała taki problem ze Słąkiem i Rudusiem :-( Moja przyjaciółka, ktora hoduje maine-coony ma identyczny kłopot z kotką i kocurem - kiedy kotka ma młode, to musi byc zamknięta w pralni, bo Umbro jak Moryc - wróg numer jeden.
Szlag, cholera, ze ja nie mam garażu z oknem :-(
Ja mam niedobre doświadczenia.
ReplyDeleteUważam, że dobrze zrobiłaś rezygnując z adopcji kocicy z dziećmi.
To naprawdę dobra decyzja.
O właśnie, teraz doczytałam.
ReplyDeleteNie ma co. Szukaj im dobrego domu.
Szeh, ale co teraz ? Oksana ich nie zatrzyma. Muszę z nią porozmawiać.
ReplyDeleteCholera jasna i psiakrew.
Nie wiem, nie wiem, nie wiem.
ReplyDeleteDaj znak wetowi, że będzie mała kotłownia do adopcji, że matka jest do adopcji. Do sierocińca zadzwoń.
a może są jeszcze jacyś bezkotni sąsiedzie w okolicy?
ReplyDeleteOsobisty też mi radził sierociniec. Porozmawiam z Oksaną i wyjaśnię, dlaczego plan przestał być aktualny. Po dzisiejszej jatce nie mam wątpliwości - któremuś kotu stałaby się krzywda.
ReplyDeleteCholerny świat.
Lorenzo - sąsiedzi są w większości zapsieni. Niestety.
ReplyDeletePies sąsiadki poluje na Moryca, za płotem z drugiej strony mam kolejnego psa, a z prawej wściekliznę kocią :-)))
Jak się nie odwrócisz, dupa zawsze z tyłu.
Ale ta koteczka (nie mówiąc juz o jej małych) kwalifikuje sie jak najbardziej do adopcji. Nie pamiętam co tam w Anglii działa - jakieś RSPCA czy jak go tam? Albo w tym nowym miejscu, do którego macie sie przenieść?
ReplyDeleteLorenzo, tak RSPCA. Mam oddział niedaleko. I to musi być tu, bo przeprowadzka dopiero w sierpniu, co mi problemu nie rozwiązuje.
ReplyDeleteFajny pomysł :-) Mnie się wydaje, że Moryc jest pkojowo nastawiony, stosunkowo nieinwazyjny, więc powinno być dobrze.
ReplyDeleteLorenzo, popatrz na najnowsze zdjęcie :-)))
ReplyDeleteJa się w tradycyjne gacie zlałam.
Pomysłowość kotłowni nie zna granic ni kordonów :-)))
A to ci Miaurycy dopiero:) A te niebieskie ptaszki sa cudne, do mnie takie przylatuja srana i czerwone kardynaly tez.
ReplyDeleteStardust, a zerknij raz a dobrze :-)))
ReplyDeleteW karmniku siedzi KOT :-)))))
Franca pomysłowa, do stołówki przyszedł :-))))
Ja pierdykam!!! Nie chcialo mi sie powiekszac zdjecia:) Dopiero teraz to zrobilam:))))
ReplyDeleteNo właśnie :-))))
ReplyDeleteJa żałuję, że nie mam lepszego aparatu - mój nie ma takiego zoomu :-(
Kot klasyka - jak z kreskówki. Mogł się jeszcze za Tweetiego przebrać :-))))
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
ReplyDeleteco tam siedzi?!?!?!
ja pierdzielę KOT ?!?
a propo kotów.
ReplyDeleteMy miliśmy gigantyczny problem jak Czarna miała młode.Tępiła ówczesnego łaciatego tak że wióry szły a kocisko trzy razy odeń większe.
I to nei przechodzi.Koteczka pamietała gdzie i w ktorym pokoju miała to młode i broniła przez kilka lat jak niepodległości.Ta uraza do kocurów została jej na zawsze i przeniosla się na KUbusia.
Szans nie ma że się zgodzą.tak myślę sobie.
Tuv :-))))
ReplyDeleteKot. Duże, szare kocurzysko.
On tu się plącze po okolicy i mam podejrzenia, że jest ojcem tych małych. Kolor pasuje :-)))
Ja się na małym od razu domyśliłam o co kaman. No użwya mózgu zgodnie z przeznaczeniem, nie? Bez sudoku i klrzyżówek.
ReplyDeletejak moj Gapcio, zupelnie, on tam cos wcina, czy po prostu czeka na ptaszki?
ReplyDeleteNie mam pojęcia, Bea :-)
ReplyDeleteZa daleko było, nie widziałam dokładnie. Z okna go przyuważyłam.
:-)
Lorenza - ale cfaniak, nie ?
To ci ptaszek dopiero ;-) Widziałam takie cwaniaki już. Poza tym idealne miejsce, żeby stuknąć ptaszka. Sam przyleci, nie?
ReplyDeleteJestem za drugim kotem.Kociczka jest mała, więc luz. Nie powinno byc wiekszych problemów a radości i smiechu będzie od cholery. I Moric będzie miał towarzystwo :-)
Kurczę :-( Rozmawiałam już z Dochtorem i on nie chce drugiego kota :-((((
ReplyDeleteNie wiem, będę go urabiać, ale kiepsko to widzę :-(((
Dwa koty to żadna róznica i żaden problem. Naprawdę. Tylko ten drugi to musi byc młody.
ReplyDeleteLepiej się chowają, razem wariują i WOGLE.
Dochtór mięknij, mówię Ci :-)
Ja się dopisuję do tego, co napisała koleżanka przedmówczyni. Dwa koty to dokładnie taki sam kłopot jak jeden kot, za to uciechy dużo więcej.
ReplyDeletePowoli Dochtora urabiam :-)
ReplyDeleteNie wiem czy to będzie ta kicia od Oksany, czy inna, bo przy zamieszaniu z przeprowadzką i tak będziemy mieć niezły zajob, ale już, już się prawie zgodził :-)
Daisy, bierz śmiało drugiego młodego, będzie ok. dwa koty to zupełnie co insze niż jeden. dochtor zmięknie po dwóch dniach. zdjęcie RZĄDZI :))))
ReplyDeleteDs - wiem, koty podobnie jak psy, lubią mieć towarzystwo, zresztą większość miłośniczek kocich POSIADA dwa koty.
ReplyDeleteDochtor jęczy, że ten drugi też będzie na łóżku spał i dlatego jest sceptyczny.
Moryc śpi w nogach łóżka, ale około piątej rano zawsze się przemieszcza w stronę poduszek, mraucy, pakuje się między nas i motorek włącza. Po kwadransie zaczyna się niecierpliwić, że go jeszcze nikt nie wypuścił do ogrodu i zaczyna po nas deptać :-)))
Do skutku. Zazwyczaj ja się zwlekam i nieprzytomna idę otworzyć mu drzwi.
Szeherezadowy może przemówić do Dochtora, bo sam to przechodził!
ReplyDeleteDzisiaj jęczy tylko, że pół życia zmarnował BEZ KOTÓW :-) A łózko mozna kupic większe....
My się mieścimy jakoś!
my też się mieścimy;)))
ReplyDeleteI tak kocio ci luz daje.My n zmianę wstajemy kole 4 rano;>>>> by wyspuści sierściucha.
potem żeby wypuścić drugiego.
A potem żeby wpuścić pierwszego bo zgłodnial,a potem żeby wpuścić drugiego bo zobaczyłże pierwszy już wszedł i wtedy to normalnie wkurw już nas ogania:>>>
Tuv, tutaj można kupić takie klapki montowane w drzwiach i kot sam może wejść i wyjść. Ale ja tego ustrojstwa nie mogę zamontować, bo przecież nie wytnę dziury w nieswoich drzwiach :-)))
ReplyDeleteA szkoda :-(
Nie musiałabym się o 5 zrywać.
Nie swoich :-)))
ReplyDeleteNieswojo to ja się teraz czuję :-))
O mamo, ale walnęłąm :-)))
to je wymien na swoje i poczujesz sie swojo:)
ReplyDeleteFoteczka jak ta lala, te koty sa normalnie boskie i cwane do bolu:)))
ReplyDeleteKocicy mi szkoda, ale popieram Twoją decyzję. Może uda sie w miare szybka adopcja.