Dzień zaiste uroczy. Polazłam na zakupy, przytargałam do domu dwie spódnice, oczojebną tunikę w geometryczne mazaje i uwaga - baleriny, haftowane cekinami i koralikami. Takie w sam raz, żeby zadać szyku na odpuście w Kozich Trąbkach. Kicz, aż zęby bolą. No ale koraliki są opalizująco granatowe, grafitowe i zielone - a jak coś ma takie kolory, to nie ma bata - musi być moje. Zarzekałam się jak żaba błota, że balerin za żadne skarby nie założę, ale te jestem w stanie wytrzymać, bo się pięknie błyszczą i migoczą.
Musiałam sobie humor poprawić, bo od rana za płotem wrzaski i płacze. Ale tak na cały legurator. Mamaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!! Jeb! Coś spadło.
Mamaaaaaaaaaaaaaaaaaa! Łeeeeeeeeeeeeeee! Mamaaaaaaaaaaaaaaa!!!
Noszkurwa. Ocipieć można. Przez zamknięte, hermetyczne okna słychać. Kot spierdzielił z ogródka, bo się boi. Ja zgrzytam zębami. No ale co? Pójdę do Oksany i zaproponuję jej dwa małe knebelki dla rozwydrzonych bachorów ?
Nie wiem, czy by ich nie przegryzły.
Swoją drogą, zamiast wziąć te dzieci na spacer to ona notorycznie kisi je w domu. Nic dziwnego, że na dziesięciu metrach kwadratowych chcą sobie wydłubać oczka grabkami. Też byłabym sfrustrowana.
Przy wynajmie następnego domu zwrócę uwagę na sąsiedztwo. Żadnych dzieci. Żadnych studentów uwielbiających balangi. Żadnych wyjących w ogródku psów.
Sąsiadów uwielbiających cotygodniowe barbecue ja takoż proszę won. To nie na moje zdrowie i nerwy. Cisza ma być. Cisza, spokój i ptaków śpiew. Byle nie za głośny, bo w dziób.
Ach, Athina! Ugotowałam Twoją podrabianą zupę szczawiową. Mlask! Niewyględna, bo przypomina zmiksowanego Shreka, ale za to jaka dooobra :-) Zastanawiam się, czy pochłonąć drugą miskę ?
E, lepiej nie. Jeszcze mi stopy przytyją i nie wejdę w wiochniane baleriny.
I byłoby im przykro.
10 dzień niepalenia. Zbieram datki na pomnik.
:-)
Oki, chwalę się.
Spódnica wygląda nieefektownie na wieszaku. Ale ma ładny krój i lekko się rozszerza dołem i można nią pofiurgać. Ta druga, granatowa jest prawie identyczna. To nie będę się chwalić :-)))

Radosna, że aż oczy bolą, nie ? :-)))

I na zakończenie - wieś tańczy i śpiewa :-))) Oj dana!
Daisy zdjęcia dawa tych nabytków, co tylko Lorenza ma się chwalić.
ReplyDeleteA sąsiedztwo - podstawowa sprawa.
ty się nie opierdzielaj ino zdjęcia zapodaj MIGIEM:)
ReplyDeleteBaby, no pewnie,ze zapodam :-)))
ReplyDeleteIno Dochtora nakarmię zupą bagienną. Bo właśnie przybył.
powiedzialam sobie, że JA nie moge przytyc chociaz 1 kg, bo Ty dalej nie palisz !
ReplyDeletenie zlam sie, prosze!
ReplyDeleteBeata, też bardzo bym chciała nie palić :-) Ale jakbyś przytyła ten kilogram, to przecież nic się nie stanie.
ReplyDeleteO o o! Tak ma byś na wiosnę! I latem!
ReplyDeleteJa noszę pierścionek w stylu tych balerinek :)
Baleronki są cudnie kiczowate. Jakbym się uparła, to znajdę pod nie jakiś biżut, bo mam tego wór cały :-) To moja kolejna pasja.
ReplyDeletePierździonka co prawda takiego nie mam, ale bransoletki i owszem :-)))
Jezuniu, ja się nigdy nie zmienię.
Trumnę wysadzaną szlachetnymi kamieniami se zażyczę na łożu śmierci.
I kaj nikaj lila flek...
ReplyDeleteLorenza, szczewiki to som na fleku, balerinów żech nikaj na fleku nie znodła. Same plaskate.
ReplyDelete;-)
do baleronków se powinnaś trzasnąć bardziej taką cygańską spódnicę:)
ReplyDeleteA tuniczka niczego sobie NIE ZGINIESZ w tłumie:)
Tuv, mam uraz do cygańskich spódnic. Bo wyglądam w nich jak dorodna kopka siana wzrostu miernego.
ReplyDeleteZa niska jestem na spódnice z falban. I tak cud,że kupiłam te dwie, bo u mnie w szafie milion par spodni a spódnic trzy.
Odzywa się we mnie kobieca strona mojej natury ;-)))
A bo jak się jest NASZEGO wzrostu, to o dobrą spódnicę naprawdę trudno.
ReplyDeleteTo prawda, Lorenzo. Spódnice trudno dobrać. Jeszcze jak było się pięknym i młodym i mogło się nogę pokazać aż do majtek, to tylko mini wchodziło w grę.
ReplyDeleteA teraz, no cóż. Nie te nogi, nie te czasy.
też se dzisiaj kupiłam balerinki: SREBRNE
ReplyDeleteoraz niestety zapaliłam papierosa, jak piłam piwo w parku
I idę spać zawstydzona
Prunella, nie przejmuj się :-)
ReplyDeleteJeden papieros wiosny nie czyni :-)
I jeszcze do piwa!
Baleriny wyglądają cudnie! Gdyby nie to, że są balerinami ;-)
ReplyDeleteZawsze mam wrażenie, że chodzę w butach z obcasem z przodu. Więc tylko jako kapcie w domu ;-)
I nie strasz tym tyciem ;>
ReplyDeleteSzeh, jakim tyciem ???
ReplyDeleteJa tu schudnąć chcę i czekam na tego orbitreka jak kania dżdżu!
A w tych baleronach faktycznie źle się chodzi. Za płaskie są.
No ale poszpanować można :-)))
Daisy doskonale wiesz, że jak się jest nałogiem to jednak jednen papieros tę wiosnę czyni. NIESTETY.
ReplyDeleteDlatego przestrzegam Cię:)
no tak,rzekła tuv strzepują z rzęs resztki snu.
ReplyDeleteJa ciągle zapominam żeś wzrostu nikczemnego ;)
Prunello, ale zaczęłaś znowu palić? Czy to był tylko jednorazowy wyskok, a teraz Cię po prostu do fajek ciągnie?
ReplyDeleteBo jak to pierwsze - to szkoda :-(
A jak to drugie - to nie jest jeszcze tak źle.
Ja wiem, że u mnie nawet pół fajki sprawi,że głód wróci. Przerabiałam to już dwukrotnie i teraz postaram się być mądrzejsza.
Tuv, no niestety. Bozia wzrostu nie dała. Przed nosem mi brakło. Poleciałam do kolejki po rozum i tak samo.
ReplyDeleteJak pech, to pech :-))))
Daisy: mam to samo z tym wzrostem i rozumem. Ale com sie plotek nasłuchała w kolejkach obu, to mi nikt nie zabierze.
ReplyDeleteA w ogóle dziędobry i co dzisiaj słychać?
Dziędobry Lorenzo :-)
ReplyDeleteDeszcz słychać. Pogoda się zepsuła.
Nawet kot nie chciał do ogródka.
Zasnął w koszyku, nos ogonem nakrył i ma gdzieś :-)))
Zgupiec przyjdzie - ledwie co bylam wczoraj zajemana klejentelom i czekaniem na plaszcz Lorezowy to tutaj tyle przegapilam. Ciuchi mnie sie podobuja, tylko przy okazji patrzenia na te spodnice staram sobie przypomniec kiedy ostatni raz mialam na sobie cos co nie jest portkami. No i strasznie dolujaco mnie to wychodzi, chybam chlop :((
ReplyDeleteStardust, nie przejmuj się, u mnie to samo. Też jestem chłop. Te spódnice kupiłam eksperymentalnie :-)))
ReplyDeleteJa naprawdę mam 3 spodnice na krzyż w szafie. A spodni więcej niż Dochtor :-)))
Na szczęście koty nigdy sie nie ociągaja z pójściem do łóżka i nie trzeba ich namawiać, żeby sie położyły spać :)))
ReplyDeleteLorenzo, ja się temu kotu dziwię. Bo Szeherezada mówiła,że zna jednego kotła, który zasypia w przeznaczonym dla niego koszyku. No to mój jest drugi :-) Wystarczyło przez dwa dni zamykać drzwi do sypialni i przestał spać z nami. Śpi u siebie. Tylko rano pcha się do łóżka i nas budzi bo jest głodny :-)
ReplyDeleteLeon czasem spi w takiej budzie z polaru dla małego psa :-)
ReplyDeleteJak to tak zamykać drzwi przed kotem?
ReplyDeleteZadzwonię do TOnZ!
Uroczych dzieciaczków współczuję (uaktywniły się moje nadgłowne ... )
po pierwszym (podwyzka ma byc od Halowej) kupie sobie cos
ReplyDeleteTo Dochtor zamknął! Ale miał trochę racji, bo Moryc się układał jak raz za jego plecami i dwa razy ledwo uszedł z życiem, jak Dochtor się na nim uwalił :-))))
ReplyDeleteTaaak. Dzieciaczki się uaktywniły.
Szczególnie ta starsza. Ona tak pyskuje Oksanie,że ja bym ją w komórce o chlebie i wodzie zamknęła. A głosik ma psiakrew tak donośny,że szyby dźwięczą.
Beata, kup coś dla siebie, ale pod jednym warunkiem. Że nie będziesz później żałować tych wydanych pieniędzy. Bo jak zaczniesz myśleć, że za tą kasę mogłabyś kupić na przykład jedzenie, albo coś do domu - to cała radość pójdzie się bujać.
ReplyDeleteja mam kurdęwzrost,czyli musi byłam peirwsza w tej kolejce i plotek ZERO.To niesprawiedliwosć społeczna jest! Ja protestuję !
ReplyDeleteA moje koty to normalnie dom traktują ostatnio jak przejście podziemne;>>>.
Wchodzą,zeskok z parapetu kuchennego z nosem w michę,pojedli przejscie przez dom i tarasem na dwór;>>>
Dochtór dobrze zrobił. Czasem jedyną ambicją Lońki, na której koncentruje się przez CAŁĄ noc, jest zepchnięcie mnie z poduyszki. A silny jest skurczybyk jak cholera. I w despoercaji potrafi mi nakichać prosto w twarz.
ReplyDeleteLorenzo, nas nietrudno z poduszki zepchnąć, takie mam wrażenie :-)
ReplyDeleteDochtor nie chciał kotu krzywdy zrobić, swoje on waży. Powiedzmy, że bezwładne 90kg jest w stanie kota zamienić w futrzany placek. Dlatego Moryc został wyeksmitowany. Ale nie wygląda na nieszczęśliwego. Teraz drzwi do sypialni są otwarte, a on i tak zasypia w koszyku. Chociaż mógłby spokojnie do łóżka się wmeldować.
Tuv, a jak myślisz, co robi Moryc jak jest ładna pogoda ? To samo. Wraca tylko na michę :-) No i wieczorem, jak wie, ze idziemy spać :-)
Moje Słąko miało swoją poduszkę, obok mojej. Gdy nieświadomie przez sen nadepnęłam swoim łbem jej poduszkę - zaraz miałam dwie kocie pięści w oczach :>
ReplyDeleteNasze nas spychają jak chcą.
A przygwożdzenie kota ciałem człowieczym nie jest szkodliwe. Koty to mientkie glizdy są i się wysmykną :-)
Nie chcesz żeby zgłaszała znęcania sie nad kotem?
:-)))))))))
Ja tylko melduję, że zdjęcia w płaszczu wiszą już ze dwie godziny, a paniusia lekramacje złożyła pod poprzednią notką - naprawde nie wiem, jak tego dokonała ;-)))
ReplyDeleteJakby co, to ja niewinna. To Dochtor :-)
ReplyDeleteByć może, że kocina by się wysmykneła, tyle tylko, że rozpaczliwy miaukot jaki wydawała przy tym wysmykiwaniu, przysparzał Dochtora o atak serca :-))))
Budził się przerażony, ze właśnie zabił kota :-)))
A Moryc i tak przychodzi do mnie jak Dochtor pójdzie do pracy. Kładzie się przy mojej twarzy i zasypia :-) I te łapecki tak podwija pod siebie i taki puchatek z niego jest.Słodycz sama :-)
O ja pierdykam ;-))))
ReplyDeleteLorenza, dzisiaj jestem inteligentna inaczej :-)))))
A dokonałam tego w bardzo prosty sposób :-)
Miałam Rzygacze otwarte na komentarzach z poprzedniej notki i upomniałam się o zdjęcie nie sprawdzając, czy przypadkiem już nie wisi :-)))
Z tym spychaniem z poduszki to ja nie potrzebuje kota. Oboje ze Wspanialym mamy zwyczaj zrzucania poduszek na podloge, z tym, ze ja swoja wciagam na lozko jak stwierdzam, ze mi jest potrzebna. A On kiedys zamiast sie pofatygowac po swoja na podloge to mi moja spod glowy wyrwal. No beszczelna bestia. Wyobrazcie sobie czlowiek spi snem sprawiedliwych a tu nagle cup lepetyna odskoczyla i prosto na goly materac. No o malo Go nie okaleczylam takom wscieklom bylam;)
ReplyDeleteniech się chwali, ma prawo. bardzo jest dzielna. a w razie jakby motywacja podupadała, to niech pomyśli, że mój debilowaty chłop nie pali od listopada 2006. no przecież nie będzie gorsza?! co prawda on przytył 30 kg, czego nie polecam, ale orbitreka nie miał ;)
ReplyDeleteStardust, u nas walk o poduszki nie ma, ale za to kołdra potrafi zmieniać właściciela. I Dochtor ma zwyczaj spychania mnie z łóżka. A łóżko mamy kingsajz :-)))
ReplyDeleteA kordłę 2.20 x 2.00
Czasem też mam ochotę mu przyłożyć, jak Ty Wspaniałemu :-)
a balerinki naprawdę ok. żadna wieś. aż chyba też se pójdę jakieś buty kupić.
ReplyDeleteDs :-)))
ReplyDeleteMam nadzieję,że takie tycie mnie ominie :-)))
Bo ja z reguły nie podjadam i nie obserwuję wzmożonego apetytu.
Już raz rzuciłam palenie na 6 m-cy i nie przytyłam, a nawet schudłam :-)))
No to z tym Orbitrekiem to dopiero będe lasia, nie ???
;-))))
Daisy-> Od tamtego czasu juz sie nie odwazyl powtorzyc numeru:)) A koldre i loze mamy tej samej wielkosci. Z tym ze z koldra to ja olewam, bo mnie i tak zawsze bylo i jest goraco a Wspanialy to ma chyba velcro na plecach, bo sie potrafi owinac caly koldra, ale jak mi potrzeba to daje kuksa pod zebro i grzecznie oddaje co nie Jego;))
ReplyDeleteStardust, a ja zawsze zmarzluch byłam i jestem. I zabranie kordły uważam za ciężkie przestępstwo :-)
ReplyDeleteDochtor też odda co nie jego, ale co mi po tym jak zdążyłam już skostnieć na amen ???
Daisy - to bedzie 35 zeta...
ReplyDeletekupie bilet do kina i kukurydze, nie bede żałowac
ReplyDeleteBeata :-) a niech będzie i te 35 złotych. Ważne, żebyś zrobiła coś dla siebie. Bo dla innych robisz bardzo dużo, a o sobie chyba nie pamiętasz, co?
ReplyDeleteA mnie się wszystko podoba, balerinki też:)))
ReplyDeleteWiele się od Was, blogowiczów nauczyłam co do sąsiedztwa, jeśli ma się dziecko. Żadnego skakania, urządzeń mocno piszczących, bo sama mam na nie wkurwa. Żadnego łażenia po chałupie w mamy butach na obcasach,darcia japy na podwórku, bo zaraz do domu pójdziesz! Wszystko w granicach przyzwoitości. Dzieci trzeba przyuczyć do życia w społeczeństwie.
Zupa? Buahahaha, ja też sie kiedyś nadziałam na ten zmiksowany szpinak. Teraz kupuję taki w kulkach, co ma liście i se te kulki kroje po długości i szerokości:))) Cieszę się, że smakuje:)))
Trzydzieści kilogramów.
ReplyDeleteAthina, ja ten szpinak miałam w kulkach liściastych mrożonych. I go zmiksowałam, bo mi się liście po zupie szelątały :-)))
ReplyDeleteSzeh, dlaczego 30 kilogramów?
Daisy? nie bardzo :)
ReplyDeleteNo właśnie. To najwyższy czas zająć się sobą i nauczyć się zdrowego egoizmu :-)
ReplyDeleteBromnanoc. Idę w piernaty.
Facet ds tyle przytył.
ReplyDeleteSie zdołowałam.
oj, wlasnie se wrocilem z tydniowej pracy i zgadnij co bylo ???
ReplyDeleteO taki se niby text.
mezowa:"widziales juz nowe buciki"???
wiossenne dajavoux!!!
Alle fajne sa ;)
Szeh, ale to był facet :-)))
ReplyDeleteA jak wiadomo, faceci nie potrafią się powstrzymać od podjadania. Pewnie za blisko lodówki siedział przez te kilka lat :-)))
Diesel - no co chcesz, wiosna idzie, nie wypada w butach z poprzedniego sezonu występować :-)
Też sobie coś kup. A co to, gorszy jesteś ???
>>Daisy, no tez juz kupilem, wpadlem do Galotowego ;)
ReplyDelete