Wednesday, 15 April 2009

...

Dzień zaiste uroczy. Polazłam na zakupy, przytargałam do domu dwie spódnice, oczojebną tunikę w geometryczne mazaje i uwaga - baleriny, haftowane cekinami i koralikami. Takie w sam raz, żeby zadać szyku na odpuście w Kozich Trąbkach. Kicz, aż zęby bolą. No ale koraliki są opalizująco granatowe, grafitowe i zielone - a jak coś ma takie kolory, to nie ma bata - musi być moje. Zarzekałam się jak żaba błota, że balerin za żadne skarby nie założę, ale te jestem w stanie wytrzymać, bo się pięknie błyszczą i migoczą. Musiałam sobie humor poprawić, bo od rana za płotem wrzaski i płacze. Ale tak na cały legurator. Mamaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!! Jeb! Coś spadło. Mamaaaaaaaaaaaaaaaaaa! Łeeeeeeeeeeeeeee! Mamaaaaaaaaaaaaaaa!!! Noszkurwa. Ocipieć można. Przez zamknięte, hermetyczne okna słychać. Kot spierdzielił z ogródka, bo się boi. Ja zgrzytam zębami. No ale co? Pójdę do Oksany i zaproponuję jej dwa małe knebelki dla rozwydrzonych bachorów ? Nie wiem, czy by ich nie przegryzły. Swoją drogą, zamiast wziąć te dzieci na spacer to ona notorycznie kisi je w domu. Nic dziwnego, że na dziesięciu metrach kwadratowych chcą sobie wydłubać oczka grabkami. Też byłabym sfrustrowana. Przy wynajmie następnego domu zwrócę uwagę na sąsiedztwo. Żadnych dzieci. Żadnych studentów uwielbiających balangi. Żadnych wyjących w ogródku psów. Sąsiadów uwielbiających cotygodniowe barbecue ja takoż proszę won. To nie na moje zdrowie i nerwy. Cisza ma być. Cisza, spokój i ptaków śpiew. Byle nie za głośny, bo w dziób. Ach, Athina! Ugotowałam Twoją podrabianą zupę szczawiową. Mlask! Niewyględna, bo przypomina zmiksowanego Shreka, ale za to jaka dooobra :-) Zastanawiam się, czy pochłonąć drugą miskę ? E, lepiej nie. Jeszcze mi stopy przytyją i nie wejdę w wiochniane baleriny. I byłoby im przykro. 10 dzień niepalenia. Zbieram datki na pomnik. :-) Oki, chwalę się. Spódnica wygląda nieefektownie na wieszaku. Ale ma ładny krój i lekko się rozszerza dołem i można nią pofiurgać. Ta druga, granatowa jest prawie identyczna. To nie będę się chwalić :-))) Radosna, że aż oczy bolą, nie ? :-))) I na zakończenie - wieś tańczy i śpiewa :-))) Oj dana!

60 comments:

  1. Daisy zdjęcia dawa tych nabytków, co tylko Lorenza ma się chwalić.
    A sąsiedztwo - podstawowa sprawa.

    ReplyDelete
  2. ty się nie opierdzielaj ino zdjęcia zapodaj MIGIEM:)

    ReplyDelete
  3. Baby, no pewnie,ze zapodam :-)))
    Ino Dochtora nakarmię zupą bagienną. Bo właśnie przybył.

    ReplyDelete
  4. powiedzialam sobie, że JA nie moge przytyc chociaz 1 kg, bo Ty dalej nie palisz !

    ReplyDelete
  5. Beata, też bardzo bym chciała nie palić :-) Ale jakbyś przytyła ten kilogram, to przecież nic się nie stanie.

    ReplyDelete
  6. O o o! Tak ma byś na wiosnę! I latem!
    Ja noszę pierścionek w stylu tych balerinek :)

    ReplyDelete
  7. Baleronki są cudnie kiczowate. Jakbym się uparła, to znajdę pod nie jakiś biżut, bo mam tego wór cały :-) To moja kolejna pasja.
    Pierździonka co prawda takiego nie mam, ale bransoletki i owszem :-)))

    Jezuniu, ja się nigdy nie zmienię.
    Trumnę wysadzaną szlachetnymi kamieniami se zażyczę na łożu śmierci.

    ReplyDelete
  8. Lorenza, szczewiki to som na fleku, balerinów żech nikaj na fleku nie znodła. Same plaskate.

    ;-)

    ReplyDelete
  9. do baleronków se powinnaś trzasnąć bardziej taką cygańską spódnicę:)
    A tuniczka niczego sobie NIE ZGINIESZ w tłumie:)

    ReplyDelete
  10. Tuv, mam uraz do cygańskich spódnic. Bo wyglądam w nich jak dorodna kopka siana wzrostu miernego.

    Za niska jestem na spódnice z falban. I tak cud,że kupiłam te dwie, bo u mnie w szafie milion par spodni a spódnic trzy.

    Odzywa się we mnie kobieca strona mojej natury ;-)))

    ReplyDelete
  11. A bo jak się jest NASZEGO wzrostu, to o dobrą spódnicę naprawdę trudno.

    ReplyDelete
  12. To prawda, Lorenzo. Spódnice trudno dobrać. Jeszcze jak było się pięknym i młodym i mogło się nogę pokazać aż do majtek, to tylko mini wchodziło w grę.

    A teraz, no cóż. Nie te nogi, nie te czasy.

    ReplyDelete
  13. też se dzisiaj kupiłam balerinki: SREBRNE
    oraz niestety zapaliłam papierosa, jak piłam piwo w parku
    I idę spać zawstydzona

    ReplyDelete
  14. Prunella, nie przejmuj się :-)
    Jeden papieros wiosny nie czyni :-)

    I jeszcze do piwa!

    ReplyDelete
  15. Baleriny wyglądają cudnie! Gdyby nie to, że są balerinami ;-)
    Zawsze mam wrażenie, że chodzę w butach z obcasem z przodu. Więc tylko jako kapcie w domu ;-)

    ReplyDelete
  16. Szeh, jakim tyciem ???
    Ja tu schudnąć chcę i czekam na tego orbitreka jak kania dżdżu!

    A w tych baleronach faktycznie źle się chodzi. Za płaskie są.
    No ale poszpanować można :-)))

    ReplyDelete
  17. Daisy doskonale wiesz, że jak się jest nałogiem to jednak jednen papieros tę wiosnę czyni. NIESTETY.
    Dlatego przestrzegam Cię:)

    ReplyDelete
  18. no tak,rzekła tuv strzepują z rzęs resztki snu.
    Ja ciągle zapominam żeś wzrostu nikczemnego ;)

    ReplyDelete
  19. Prunello, ale zaczęłaś znowu palić? Czy to był tylko jednorazowy wyskok, a teraz Cię po prostu do fajek ciągnie?

    Bo jak to pierwsze - to szkoda :-(
    A jak to drugie - to nie jest jeszcze tak źle.

    Ja wiem, że u mnie nawet pół fajki sprawi,że głód wróci. Przerabiałam to już dwukrotnie i teraz postaram się być mądrzejsza.

    ReplyDelete
  20. Tuv, no niestety. Bozia wzrostu nie dała. Przed nosem mi brakło. Poleciałam do kolejki po rozum i tak samo.

    Jak pech, to pech :-))))

    ReplyDelete
  21. Daisy: mam to samo z tym wzrostem i rozumem. Ale com sie plotek nasłuchała w kolejkach obu, to mi nikt nie zabierze.
    A w ogóle dziędobry i co dzisiaj słychać?

    ReplyDelete
  22. Dziędobry Lorenzo :-)

    Deszcz słychać. Pogoda się zepsuła.
    Nawet kot nie chciał do ogródka.
    Zasnął w koszyku, nos ogonem nakrył i ma gdzieś :-)))

    ReplyDelete
  23. Zgupiec przyjdzie - ledwie co bylam wczoraj zajemana klejentelom i czekaniem na plaszcz Lorezowy to tutaj tyle przegapilam. Ciuchi mnie sie podobuja, tylko przy okazji patrzenia na te spodnice staram sobie przypomniec kiedy ostatni raz mialam na sobie cos co nie jest portkami. No i strasznie dolujaco mnie to wychodzi, chybam chlop :((

    ReplyDelete
  24. Stardust, nie przejmuj się, u mnie to samo. Też jestem chłop. Te spódnice kupiłam eksperymentalnie :-)))

    Ja naprawdę mam 3 spodnice na krzyż w szafie. A spodni więcej niż Dochtor :-)))

    ReplyDelete
  25. Na szczęście koty nigdy sie nie ociągaja z pójściem do łóżka i nie trzeba ich namawiać, żeby sie położyły spać :)))

    ReplyDelete
  26. Lorenzo, ja się temu kotu dziwię. Bo Szeherezada mówiła,że zna jednego kotła, który zasypia w przeznaczonym dla niego koszyku. No to mój jest drugi :-) Wystarczyło przez dwa dni zamykać drzwi do sypialni i przestał spać z nami. Śpi u siebie. Tylko rano pcha się do łóżka i nas budzi bo jest głodny :-)

    ReplyDelete
  27. Leon czasem spi w takiej budzie z polaru dla małego psa :-)

    ReplyDelete
  28. Jak to tak zamykać drzwi przed kotem?
    Zadzwonię do TOnZ!
    Uroczych dzieciaczków współczuję (uaktywniły się moje nadgłowne ... )

    ReplyDelete
  29. po pierwszym (podwyzka ma byc od Halowej) kupie sobie cos

    ReplyDelete
  30. To Dochtor zamknął! Ale miał trochę racji, bo Moryc się układał jak raz za jego plecami i dwa razy ledwo uszedł z życiem, jak Dochtor się na nim uwalił :-))))

    Taaak. Dzieciaczki się uaktywniły.
    Szczególnie ta starsza. Ona tak pyskuje Oksanie,że ja bym ją w komórce o chlebie i wodzie zamknęła. A głosik ma psiakrew tak donośny,że szyby dźwięczą.

    ReplyDelete
  31. Beata, kup coś dla siebie, ale pod jednym warunkiem. Że nie będziesz później żałować tych wydanych pieniędzy. Bo jak zaczniesz myśleć, że za tą kasę mogłabyś kupić na przykład jedzenie, albo coś do domu - to cała radość pójdzie się bujać.

    ReplyDelete
  32. ja mam kurdęwzrost,czyli musi byłam peirwsza w tej kolejce i plotek ZERO.To niesprawiedliwosć społeczna jest! Ja protestuję !

    A moje koty to normalnie dom traktują ostatnio jak przejście podziemne;>>>.
    Wchodzą,zeskok z parapetu kuchennego z nosem w michę,pojedli przejscie przez dom i tarasem na dwór;>>>

    ReplyDelete
  33. Dochtór dobrze zrobił. Czasem jedyną ambicją Lońki, na której koncentruje się przez CAŁĄ noc, jest zepchnięcie mnie z poduyszki. A silny jest skurczybyk jak cholera. I w despoercaji potrafi mi nakichać prosto w twarz.

    ReplyDelete
  34. Lorenzo, nas nietrudno z poduszki zepchnąć, takie mam wrażenie :-)
    Dochtor nie chciał kotu krzywdy zrobić, swoje on waży. Powiedzmy, że bezwładne 90kg jest w stanie kota zamienić w futrzany placek. Dlatego Moryc został wyeksmitowany. Ale nie wygląda na nieszczęśliwego. Teraz drzwi do sypialni są otwarte, a on i tak zasypia w koszyku. Chociaż mógłby spokojnie do łóżka się wmeldować.


    Tuv, a jak myślisz, co robi Moryc jak jest ładna pogoda ? To samo. Wraca tylko na michę :-) No i wieczorem, jak wie, ze idziemy spać :-)

    ReplyDelete
  35. Moje Słąko miało swoją poduszkę, obok mojej. Gdy nieświadomie przez sen nadepnęłam swoim łbem jej poduszkę - zaraz miałam dwie kocie pięści w oczach :>
    Nasze nas spychają jak chcą.
    A przygwożdzenie kota ciałem człowieczym nie jest szkodliwe. Koty to mientkie glizdy są i się wysmykną :-)
    Nie chcesz żeby zgłaszała znęcania sie nad kotem?
    :-)))))))))

    ReplyDelete
  36. Ja tylko melduję, że zdjęcia w płaszczu wiszą już ze dwie godziny, a paniusia lekramacje złożyła pod poprzednią notką - naprawde nie wiem, jak tego dokonała ;-)))

    ReplyDelete
  37. Jakby co, to ja niewinna. To Dochtor :-)

    Być może, że kocina by się wysmykneła, tyle tylko, że rozpaczliwy miaukot jaki wydawała przy tym wysmykiwaniu, przysparzał Dochtora o atak serca :-))))
    Budził się przerażony, ze właśnie zabił kota :-)))

    A Moryc i tak przychodzi do mnie jak Dochtor pójdzie do pracy. Kładzie się przy mojej twarzy i zasypia :-) I te łapecki tak podwija pod siebie i taki puchatek z niego jest.Słodycz sama :-)

    ReplyDelete
  38. O ja pierdykam ;-))))
    Lorenza, dzisiaj jestem inteligentna inaczej :-)))))

    A dokonałam tego w bardzo prosty sposób :-)
    Miałam Rzygacze otwarte na komentarzach z poprzedniej notki i upomniałam się o zdjęcie nie sprawdzając, czy przypadkiem już nie wisi :-)))

    ReplyDelete
  39. Z tym spychaniem z poduszki to ja nie potrzebuje kota. Oboje ze Wspanialym mamy zwyczaj zrzucania poduszek na podloge, z tym, ze ja swoja wciagam na lozko jak stwierdzam, ze mi jest potrzebna. A On kiedys zamiast sie pofatygowac po swoja na podloge to mi moja spod glowy wyrwal. No beszczelna bestia. Wyobrazcie sobie czlowiek spi snem sprawiedliwych a tu nagle cup lepetyna odskoczyla i prosto na goly materac. No o malo Go nie okaleczylam takom wscieklom bylam;)

    ReplyDelete
  40. niech się chwali, ma prawo. bardzo jest dzielna. a w razie jakby motywacja podupadała, to niech pomyśli, że mój debilowaty chłop nie pali od listopada 2006. no przecież nie będzie gorsza?! co prawda on przytył 30 kg, czego nie polecam, ale orbitreka nie miał ;)

    ReplyDelete
  41. Stardust, u nas walk o poduszki nie ma, ale za to kołdra potrafi zmieniać właściciela. I Dochtor ma zwyczaj spychania mnie z łóżka. A łóżko mamy kingsajz :-)))

    A kordłę 2.20 x 2.00

    Czasem też mam ochotę mu przyłożyć, jak Ty Wspaniałemu :-)

    ReplyDelete
  42. a balerinki naprawdę ok. żadna wieś. aż chyba też se pójdę jakieś buty kupić.

    ReplyDelete
  43. Ds :-)))

    Mam nadzieję,że takie tycie mnie ominie :-)))
    Bo ja z reguły nie podjadam i nie obserwuję wzmożonego apetytu.
    Już raz rzuciłam palenie na 6 m-cy i nie przytyłam, a nawet schudłam :-)))

    No to z tym Orbitrekiem to dopiero będe lasia, nie ???

    ;-))))

    ReplyDelete
  44. Daisy-> Od tamtego czasu juz sie nie odwazyl powtorzyc numeru:)) A koldre i loze mamy tej samej wielkosci. Z tym ze z koldra to ja olewam, bo mnie i tak zawsze bylo i jest goraco a Wspanialy to ma chyba velcro na plecach, bo sie potrafi owinac caly koldra, ale jak mi potrzeba to daje kuksa pod zebro i grzecznie oddaje co nie Jego;))

    ReplyDelete
  45. Stardust, a ja zawsze zmarzluch byłam i jestem. I zabranie kordły uważam za ciężkie przestępstwo :-)

    Dochtor też odda co nie jego, ale co mi po tym jak zdążyłam już skostnieć na amen ???

    ReplyDelete
  46. kupie bilet do kina i kukurydze, nie bede żałowac

    ReplyDelete
  47. Beata :-) a niech będzie i te 35 złotych. Ważne, żebyś zrobiła coś dla siebie. Bo dla innych robisz bardzo dużo, a o sobie chyba nie pamiętasz, co?

    ReplyDelete
  48. A mnie się wszystko podoba, balerinki też:)))

    Wiele się od Was, blogowiczów nauczyłam co do sąsiedztwa, jeśli ma się dziecko. Żadnego skakania, urządzeń mocno piszczących, bo sama mam na nie wkurwa. Żadnego łażenia po chałupie w mamy butach na obcasach,darcia japy na podwórku, bo zaraz do domu pójdziesz! Wszystko w granicach przyzwoitości. Dzieci trzeba przyuczyć do życia w społeczeństwie.

    Zupa? Buahahaha, ja też sie kiedyś nadziałam na ten zmiksowany szpinak. Teraz kupuję taki w kulkach, co ma liście i se te kulki kroje po długości i szerokości:))) Cieszę się, że smakuje:)))

    ReplyDelete
  49. Athina, ja ten szpinak miałam w kulkach liściastych mrożonych. I go zmiksowałam, bo mi się liście po zupie szelątały :-)))


    Szeh, dlaczego 30 kilogramów?

    ReplyDelete
  50. No właśnie. To najwyższy czas zająć się sobą i nauczyć się zdrowego egoizmu :-)

    Bromnanoc. Idę w piernaty.

    ReplyDelete
  51. oj, wlasnie se wrocilem z tydniowej pracy i zgadnij co bylo ???
    O taki se niby text.
    mezowa:"widziales juz nowe buciki"???
    wiossenne dajavoux!!!
    Alle fajne sa ;)

    ReplyDelete
  52. Szeh, ale to był facet :-)))
    A jak wiadomo, faceci nie potrafią się powstrzymać od podjadania. Pewnie za blisko lodówki siedział przez te kilka lat :-)))


    Diesel - no co chcesz, wiosna idzie, nie wypada w butach z poprzedniego sezonu występować :-)

    Też sobie coś kup. A co to, gorszy jesteś ???

    ReplyDelete
  53. >>Daisy, no tez juz kupilem, wpadlem do Galotowego ;)

    ReplyDelete